Abonenci różnych planów Spotify otrzymali dziś wiadomości e-mail informujące o nawet 20% podwyżce cen, która obowiązuje już od 30 kwietnia! Skąd taki pośpiech? Nie wiadomo, może po prostu była odpowiednia okazja przy premierze wbudowanego odtwarzacza Spotify w aplikację Facebook.

Spotify w Facebook

Spotify uruchomiło dziś nową integrację z Facebookiem, która umożliwia wszystkim klientom (nawet tym korzystającym z darmowego planu) odtwarzać muzykę oraz podcasty, które zostały udostępnione w Facebooku jako post. Użytkownicy poza pojedynczymi utworami mogą udostępniać albumy czy całe playlisty. Oczywiście darmowi użytkownicy będą odtwarzać treść z reklamami oraz w trybie losowym.

Spotify price rise as new music player launches

Odtwarzana muzyka bądź podcasty zostaną uruchomione bezpośrednio w aplikacji Facebook, bez przenoszenia się między aplikacjami. Wszystko za sprawą odtwarzacza w wersji mini, który został zaimplementowany wewnątrz Facebook.

Na pierwszy ogień aktualizacja została udostępniona dla Argentyny, Australii, Boliwii, Brazylii, Kanady, Chile, Kolumbii, Kostaryki, Dominikany, Ekwadoru, Salwadoru, Gwatemali, Hondurasu, Indonezji, Izraela, Japonii, Malezji , Meksyk, Nowa Zelandia, Nikaragua, Panama, Paragwaj, Peru, Republika Południowej Afryki, Tajlandia, Urugwaj i Stanów Zjednoczonych

facebook spotify

Nie uważam, by taka funkcjonalność mogła być powodem podniesienia cen. Myślę, że jest to informacja przy okazji, która ma uzmysłowić, że Spotify za tą podwyżkę będzie się nadal rozwijać.

Ceny w górę

Zmiany w cenniku będą różne i uzależnione od cen na danym rynku, ale te w UK, skąd mamy pierwsze informacje, sięgają nawet 20% przy pojedynczym planie dla studentów – z 4,99 GBP do 5,99 GBP. W przypadku osób fizycznych cena również wzrośnie o 1 GBP, z 9,99 GBP do 10,99 GBP. Plany rodzinne zdrożeją o 2 GBP – z 14,99 GBP do 16,99 GBP. W strefie euro podwyżki są podobne co do wartości, tyle że wyrażone w innej walucie.

Jak będzie wyglądała sytuacja w Polsce, przekonamy się wkrótce, bo samo podniesienie cen to już niestety fakt. Użytkownicy nie ukrywają niezadowolenia, ale jak już wspomniałem, pierwsze informacje o takim ruchu pojawiły się wielokrotnie w przeszłości.