Smartfony po stokroć zjadły aparaty, czyli skala upadku fotografii cyfrowej
Te wartości są piorunujące.
Fotografia cyfrowa ma się zdecydowanie dobrze, gorzej mają się tylko aparaty fotograficzne od wiodących producentów, powiedziałbym nawet, że 100 razy gorzej i to bardzo literalnie. Ta statystyka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bo nie spodziewałem się, że skala tego, jak bardzo po tyłku dostali najwięksi producenci, jest aż tak wielka.
Aparaty fotograficzne, w postaci lustrzanek, kompaktów i jeszcze innych tworów swój pik zainteresowania miały w okolicach 2010 roku, kiedy to każdy z nas marzył o tym, by mieć wymarzony aparat. Pamiętam jak dziś te ogromne kolejki w trójmiejskiej świątyni aparatów fotograficznych: w cyfrowych. Ileż to człowiek nastał się w kolejce, żeby zobaczyć, sprawdzić wymarzony obiektyw albo aparat. Przemiał był ogromny, a foto interes to była prawdziwa góra złota.
Sielanka jednak nie trwała długo, bo wraz z pojawieniem się smartfonów, które rozpychały się coraz mocniej na rynku, oferując wbudowane aparaty w urządzenie, które mogliśmy mieć w kieszeni. Producenci rozpoczęli wyścig zbrojeń, gdzie z jednej strony liczył się ekran i potencjalnie procesor z pamięcią, a z drugiej strony kluczowym elementem był aparat. Te zyskiwały megapixele, jakość, nieco bardziej zaawansowane możliwości ustawień, ku uciesze klienteli. Nagle okazało się, że skoro mogę mieć aparat fotograficzny w kieszeni, w dodatku sprawdzać na nim pocztę i jeszcze do tego dzwonić, to na jaką cholerę mi małpka, która zwyczajnie tak uniwersalna nie była?
Dalszą część tej historii już znacie, chociaż ja patrząc szczerze na statystykę przygotowaną przez markę Statista, jestem w dużym szoku. Znałem zjawisko, wiedziałem, że doszło do załamania rynku, ale nie wiedziałem, że skala tego efektu była tak wielka. Wdzięczne nazwana instytucja zrzeszająca największych producentów aparatów fotograficznych (m.in. Canon, Nikon, Olympus/OM-System etc.) CIPA odnotowała 100-krotnie mniejszą ilość wszystkich zamówień, jeśli porównać szczyt zainteresowania aparatami cyfrowymi w 2010 roku (120 mln) w stosunku do roku 2023 (1,7mln). Te wartości są piorunujące.

Oczywiście z rynku wymiotło szeroko rozumianych konsumentów, którzy chcieli mieć aparat do robienia zdjęć, a najpewniej zostali tylko Ci, którzy oczekują od sprzętu jakości (pasjonatów) lub oczywiście osób, które trudnią się fotografią zawodową.
Kiedy robiliśmy research przed startem Stałki, byliśmy zdumieni, jak wielkie spustoszenie jest na rynku mediów, skupionych wokół tematu foto. Ten wykres oczywiście rozwiewa wszystkie wątpliwości. Oczywiście tym samym powstaje pytanie, czy fotografia obliczeniowa już na dobre zagościła w naszej fotograficznej rzeczywistości, czy aparaty cyfrowe mają szanse wrócić do czasów świetności? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale widać pewne trendy, szczególnie w segmentach niewielkich aparatów.
Mowa tutaj o niespełna 10% wzroście zainteresowania aparatami ze zmienną optyką i 6% aparatów kompaktowych, rok do roku. To nie jest oczywiście nawet malutki ułamek tego, co działo się w 2010 roku. Tak też najpewniej pozostaje, bo klient masowy ma przyzwoity aparat w swoim smartfonie.
Śledź stałkę na:
źródło: Statista
Last modified: 24 sierpnia 2024
