Sigma C 90mm f2.8 DG DN – zapowiada się wyborna przygoda

Autor:

No i będą koszty.

SDIM0404 2

Ferie za pasem, a z powodów mnogich to pierwszy raz od dłuższego czasu, kiedy wraz ze swoja rodziną będę mógł spędzić czas razem na obczyźnie. To nieprzypadkowy moment, bo również będzie obfity w zdjęcia i to zarówno analogowe jak i cyfrowe, na co ogromnie się ciesze, bo sami doskonale wiecie, że ta pora roku na zdjęcia dużych możliwości niestety nie daje. Przy tej okazji postanowiłem wypożyczyć od zaprzyjaźnionej marki Sigma kilka gratów. EVF-11 obecny, jest standardowy zoom 28-70mm f2.8 i tytularny obiektyw 90mm f2.8, o którym już dużego dobrego usłyszałem wcześniej. Przyjrzyjmy mu się bliżej, zapraszam na garść pierwszych wrażeń.

Mój aktualny setup to Sigma FP L w zestawie (początkowo 50mm f1.2) z Sigma 50mm f2.8. To pierwsze ultrajasne szkło ostatecznie sprzedałem, bo po roku doszedłem do wniosku, że jak świetne by nie było (a było doskonałe), to jednak nie po to kupiłem kompaktową pełną klatkę, by dołączyć do niego monstrualnie wielkie szkło. Ostatecznie skończyłem z Sigma 50mm f2.8 z serii Contemporary i zestaw zyskał sens: kompaktowość, a jakość nie ucierpiała zauważalnie (możliwości na pewno).

IMG 7048

O ile postanowiłem dla swojego komfortu wziąć także i zooma, to właśnie 90tka mnie bardzo frapowała. Oczywiście oba te obiektywy są z serii Contemporary, czyli producent stawia na niewielkie gabaryty, szukając kompromisu z jakością szkieł. Co ciekawe obiektyw 90mm w tym aspekcie jest wizualnie mniejszy od mojej 50tki, co całkiem zaskakujące.

Konstrukcyjnie mamy do dyspozycji metolową obudowę, skokową regulacje przysłony za pomocą pierścienia i przełącznik do AF/MF. Prawdziwym smaczkiem jest dekielek zabezpieczający obiektyw, bo tak jak i w mojej 50-tce mamy magnetyczne zaczepienie, co ja osobiście uwielbiam (pomimo moich początkowych obaw, że będzie go dużo łatwiej zgubić). Jest on również bezpieczny dla obiektywu, bo wyłożony miękkim materiałem od strony wewnętrznej. Jedyna uwaga, to że przy założonej (odwrotnie) osłonie przeciwsłonecznej, ciężko jest ten dekielek odczepić. Sama osłona też jest bardzo jakościowa, bo przygotowana z metalu z charakterystyczną strukturą.

A jak w praktyce? Osobiście byłem nieco zaskoczony, bo okazuje się że ogniskowa 90mm sama robi zdjęcia! Otóż bliżej mi zawsze do wyższych ogniskowych, niż tych szerokich (które uważam za trudne), to okazuje się że mamy tutaj sporo możliwości (dla niektórych ograniczeń, rzecz jasna). Łatwo się wcisnąć z obiektywem między obiekty, uzupełniając kadr ich rozmyciem, a wydobywać detal na drugim planie. To schemat, który uwielbiam, ponad szerokie kadry czy szersze scenerie. Idąc dalej, umysł podpowiada, że taka ogniskowa byłaby również doskonałym uzupełnieniem 50-tki, co oczywiste, ale z Sigmą musimy się jeszcze lepiej poznać.

Poniżej pierwsze, ran/domowe zdjęcia, co by sprawdzić jak się z nią pracuje. Obiektyw spięty oczywiście z moją Sigmą FP L. Wkrótce do Was wracam z nieco lepszą aurą uwiecznioną za pomocą 90-tki, ale mam wrażenie, że się polubimy.

Last modified: 23 stycznia 2026