Sprzedaję lustrzankę. Hurtowe oferty od naciągaczy. Zapytałem o to OLX | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Sprzedaję lustrzankę. Hurtowe oferty od naciągaczy. Zapytałem o to OLX

Opublikowano 1 miesiąc temu - 2


Ze względu na nasz ostatni projekt, którego efekty zobaczycie w sierpniu, musiałem zmienić swoją lustrzankę. To był ten moment, kiedy Auto Focus, mobilność i piękne ostrzenie wygrało z technologią sprzed lat. Lumix g80 zastąpił wysłużonego Canona 600d. Historia zaczyna się w momencie, kiedy wspomnianego staruszka wystawiłem do sprzedaży na OLX/Allegro.

Mój 600d sprawował się naprawdę świetnie. Pamiętam, kiedy przesiadłem się na niego z Nikona D80, ależ to była euforia. Prędkość działania, nowe możliwości no i przede wszystkim możliwość nagrywania video. Do tego customowy soft, który dawał kompletnie nowe możliwości: Magic Lantern. Zachwytów nie było końca.

Kiedy jednak przyszedł moment przygotowania nowego materiału video i to nieco bardziej zaawansowanego, postanowiłem, że przy tej okazji Canona wymienię. Tym samym wylądował on na OLX i Allegro, w celu znalezienia nowego nabywcy. Wszystko odbyło by się absolutnie standardowo, gdyby nie fakt, że dostałem tony ofert kupna.

Witam. Kamery 100% idealny ? Wyślij koszt do...

Proszę, jaka jest twoja ostatnia cena?

Zdarzył się nawet ktoś, który doszedł do wniosku po zdjęciach, że aparat jest w idealnym stanie, dlatego on zaoferuje mi jeszcze 20% więcej, byle tylko wysłał mu całość do Londynu. Ofert ostatecznie było kilkanaście, większość z oferentów dostała szybkiego i sprawnego bana, więc jakieś automaty na OLX prawdopodobnie czuwają.

To co jednak mnie zastanawia, to fakt, że nie jest to absolutnie nowa praktyka. To stary szwindel, polegający prawdopodobnie na wysłaniu podrobionych potwierdzeń przelewów, tak by nieświadoma ofiara wysłała swój sprzęt oczekując dalej na przelew. 95 osób się nie nabierze, ale 5 tak.

Mimo to, że to stary numer, a wszystkie pochodne pewno wywodzą się z tego pomysłu, to zastanawia mnie to, czy faktycznie jest tak trudno sobie z tym problemem poradzić? Czy nie ma rozsądnych narzędzi, by uporać się z tym scamem raz i porządnie? Postanowiłem zapytać przedstawiciela OLX - Aleksandrę Kubicką, jak właściwie wygląda skala problemu i jak serwisy ogłoszeniowe, takie jak OLX radzą sobie z tym problemem.

Jak działa mechanizm oszutów, którzy łamaną polszczyzną oferują nierozsądne stawki, byle tylko sprzedawany przedmiot wysłać za granicę? Czy to wszystko rozbiega się o fałszywe potwierdzenia przelewów?

Aleksandra Kubicka (PR Manager, OLX): Fałszywe potwierdzenie przelewu to drugi krok. Pierwszy to roztoczenie wizji “super okazji”. I działa to na tej samej zasadzie co promocje, w których wylosowano właśnie nas i obdarowano najnowszym modelem iPhone’a albo milionowym spadkiem w dolarach. Tacy kontrahenci często twierdzą, że kupują przedmiot dla rodziny lub znajomych za granicą, w Wielkiej Brytanii czy Holandii, a w najbardziej typowych przypadkach w Nigerii czy innych państwach afrykańskich. Zawsze zależy im na czasie, oferują cenę znacznie wyższą niż podana w ogłoszeniu i zawsze chcą prowadzić korespondencję poza serwisem. Podają adres email albo numer telefonu by rozmawiać dalej, na przykład przez Whatsapp.

Co dalej? Podstawowa sztuczka to załącznik z potwierdzeniem przelewu, może to być plik word lub PDF. Niekiedy już na pierwszy rzut oka widać, że coś jest z tym plikiem nie tak, ale jeśli udaje potwierdzenie z zagranicznego banku - jeszcze trudniej jest zweryfikować jego prawdziwość. Oszuści mogą też sfałszować potwierdzenie płatności i umieścić tam logo Western Union, Money Gram czy podobnych firm.

Jak wielka jest skala tego problemu i, które kategorie przedmiotów OLX on dotyka najbardziej?
Jak OLX radzi sobie z takimi oszustami? Jak wyglądają aktualne mechanizmy i te, które ewentualnie zostaną wprowadzone?

Aleksandra Kubicka (PR Manager, OLX): Przekręt zwany w policyjnym żargonie “fraudem nigeryjskim” pojawia się w serwisach aukcyjnych i ogłoszeniowych od lat. Dotyczy on wielu różnych kategorii ogłoszeń, ale faktycznie elektronika pojawia się w nich dość często.Na prośbę organów ścigania, do których zgłaszają się poszkodowani, udostępniamy dane, którymi dysponujemy. Koledzy z działu zajmującego się bezpieczeństwem użytkowników, nie zdradzają metod swoich działań. Kilkanaście osób czuwa nad jakością ofert, wspiera ich w tym szereg narzędzi do zarządzania bazą ogłoszeń. Bardzo cenne jest dla nas też każde zgłoszenie podejrzanej oferty przez formularz kontaktowy na naszej stronie. Ale te wszystkie technologiczne rozwiązania nie wystarczą, jeśli w całym procesie zakupów w sieci zabraknie po prostu zdrowego rozsądku. A najrozsądniej jest umówić się na odbiór osobisty i otrzymać gotówkę do ręki.

Nie zaskoczę Was w podsumowaniu i podam bardzo sprawdzony komunał: podsumowując jednym zdaniem, nasze bezpieczeństwo jest w naszych rękach. Ja walczę dalej ze sprzedażą, przebijając się przez tony lukratywnych ofert wprost od bardzo zdeterminowanych kontrahentów zza granicy.