Jeśli nie projekt zza granicy, to może rodzimy produkt powalczy o użytkowników? Wszystko na to wskazuje, rośnie nam serwis Muzo.pl, za którym kryje się spory kapitał i potencjał, niestety aktualnie dopiero raczkuje. Oczywiście kibicuje temu projektowi, a to że kierowany jest lokalnie ma swoje ogromne zalety, chociażby ceny dostępu do muzyki, które są zdecydowanie niższe niż u konkurencji.

O ile Spotify moim zdaniem topornie wgryza się w kolejne rynki, o tyle Sam Deezer zaskakuje sprawnością działania. Dziś ten francuski  produkt staje się dostępny w kolejnych krajach.  Powody do radości będą mieli mieszkańcy Kanady, Australii czy Nowej Zelandii. Powiększą oni tym samym 20 milionową społeczność, tego popularnego produktu.

Ja raczej pozostanę przy Spotify,  jednak z perspektywy czasu, korzystając z tego narzędzia odnalazłem kilka ogromnych zalet Deezera. Ten drugi lepiej serwuje muzykę w radio. Rzadko zdarzała się sytuacja, w której słucham ponownie tych samych artystów, w Spotify wszystko wskazuje na to, że jest określona (niewielka?) pula wykonawców, którzy odtwarzani są losowo. Muzyki słucham po kilka godzin dziennie i niestety obserwuje ogromną powtarzalność. Z drugiej strony w Deezerze, nie można wygodnie zarządzać plejlistami, z kolei Spotfiy potrzebuje klienta desktopowego i tak można w nieskończoność wymieniać zalety i wady każdego z tych rozwiązań. Niestety nie ma aktualnie rozwiązania idealnego, wszystko ma swoje plusy i minusy, kwestia tego co potrzebuje użytkownik.

Niemniej Deezer sprawia wrażenie projektu, który znacznie prężniej się rozwija od Spotify, zdobywając chociażby kolejne rynki muzyczne.