Spotify niestety zjadło Rdio | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Spotify niestety zjadło Rdio

Opublikowano 2 lata temu - 8


Wygląda na to, że to ostatni odcinek moich przygód z odtwarzaczami muzyki, przynajmniej tymi najpopularniejszymi. Ten kto śledził wszystkie te wątki, domyśla się, że tytuł tego wpisu musiał w końcu nadejść. Gwoli przypomnienia tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się z poprzednimi wpisami odsyłam do tagu Rdio i krótkie wprowadzenie.

Odkąd pamiętam, byłem fanem muzyki. Towarzyszyła mi zawsze i w sumie wszędzie. Pamiętam jeszcze mój pierwszy walkman marki Philips, który to skurczybyk z precyzją jak w zegarku, zepsuł się w dwa dni po końcu gwarancji. Płacz i lament, bo urządzenia te niestety nie były tanie. Dlatego kilkanaście lat później ucieszyłem się wielce, kiedy okazało się że powstają takie cuda jak muzyka w chmurze. Korzystałem ze Spotify, jeszcze zanim to było modne. A by być bardziej precyzyjnym, miałem wersje norweską tego narzędzia i byłem wniebowzięty możliwościami i komfortem jaki ze sobą niosła ta usługa. Wszystkie utwory w jednym miejscu, z możliwością ich sortowania, układania - bajka.

Z czasem kiedy Spotify stał się dostępny w Polsce miał już kilku konkurentów. Testowałem wszystkie, krócej czy dłużej - jednak każdy miał swoje wady i zalety. W zasadzie po Spotify, przesiadłem się na Deezera, którego zaletą była przede wszystkim wersja webowa. Jednak dość szybko uciekłem do kolejnych rozwiązań, po tym jak okazało się, że mój ulubiony tryb radio (odtwarzanie względem gustu) jest ograniczony do kilku akcji per godzina. Ostatecznie trafiłem w objęcia Rdio, które było... idealne. Paradoksalnie to tam było najwięcej polskich, mało znanych wykonawców. Perfekcyjne dopasowywanie muzyki do mojego ucha, to było to - czego mi brakowało.

Wszystko to za sprawa algorytmu EchoNest, który był zaimplementowany w Rdio. Sprawdzał się świetnie, trafiał w gusta idealnie. Sielanka nie trwała niestety długo, gdyż przyszedł moment w którym, Spotify zdecydowało się wykupić cały algorytm i zaimplementować w swoim rozwiązaniu. Oczywiście według zapewnień właścicieli Spotify, wcale nie zamierzali ucinać możliwości wykorzystania algorytmu przez Rdio, ale Ci drudz chyba unieśli się honorem i zrezygnowali z tego rozwiązania, implementując nowy algorytm. Wówczas już miałem obawy, że to może być koniec Rdio.

Po moich testach tryb radio w Spotify, początkowo totalnie beznadziejny, otrzymał nowe życie. Muzyka serwowana trafiała w punkt, EchoNest się sprawdził. Od tamtego czasu z czystej ciekawości testowałem Rdio z nowym algorytmem dopasoującym muzykę pod gust, jednak ostatecznie wnioski nie są zaskakujące. Rdio straciło, to za co je lubiłem. Muzyka, która płynie z trybu radio jest absolutnie nietrafiona. Wskazywanie za pomocą ikon, czy muzyka się podoba czy też nie, chyba wcale nie działa. Oznaczając wielokrotnie jednego wykonawcę, jako takiego którego nie chce słuchać, często kończyło się tym, że kolejny utwór był... wprost od niego.

Muzyka nie trzyma się jednego nurtu, wybierając tryb radio na podstawie konkretnego wykonawcy. Oczywiście całość może być tzw. innoacyjnym podejściem do tematu, może twórcy Rdio postanowili trochę poeksperymentować? Jeśli tak jest, to moje uszy zdecydowanie protestuje, a jakość za czasów EchoNest zniknęła bezpowrotnie. Szkoda, bo z Rdio spędziłem sporo czasu, w sumie najdłużej ze wszystkich testowanych narzędzi. Ja poniekąd jestem w nieco patowej sytuacji, gdyż muzyki słucham najwięcej w pracy. Tu niestety Spotify jest zablokowane (działanie po protokole p2p?), więc siłą rzeczy sprawdzałem Rdio, niestety przesiadka na Deezera lub ostatecznie na Pandore jest nieunikniona.

Jedyne co je może uratować, to jeśli nie EchoNest, to zaimplementowanie algorytmu trybu radio wprost od Pandory, który moim zdaniem wypada tak samo dobrze jak EchoNest działający aktualnie w Spotify, jak nie lepiej - ale takie rozwiązanie oczywiście nie ma biznesowej racji bytu. Szkoda Rdio, wielka szkoda.