SoundMagic BT30 i P22BT - słuchawki bezprzewodowe, które mnie zaskoczyły




SoundMagic BT30 i P22BT - słuchawki bezprzewodowe, które mnie zaskoczyły

Opublikowano 4 miesiące temu -


Nie miałem jeszcze styczności ze zbyt wieloma modelami słuchawek bezprzewodowych, choć staram się być na bieżąco z rynkiem audio. Powód jest prosty — Bluetooth nie jest jeszcze na tyle doskonały, aby zadowolić moje uszy i jednocześnie nie zrujnować portfela. Choć pojawiają się już pierwsze modele, które mogą to zmienić.

Mimo że sam na co dzień korzystam jeszcze z klasycznych słuchawek dokanałowych „po kablu”, to jednak ogromnie zazdroszczę użytkownikom ich bezprzewodowych odpowiedników. Słuchanie muzyki bez plątaniny kabli to dla mnie  istna magia i czuję się jak dziecko za każdym razem, gdy mogę przetestować coś na Bluetooth. Niestety do tej pory albo srogo się rozczarowywałem, bo tanie słuchawki bezprzewodowe nie grzeszą jakością dźwięku, albo musiałem obejść się smakiem. Gdy coś grało przyzwoicie, zawsze okazywało się, że kosztuje przynajmniej czterocyfrową sumkę.

Dlatego też z zaciekawieniem śledziłem poczynania firmy SoundMagic w świecie słuchawek na Bluetooth. Ten chiński producent to moim zdaniem jeden z liderów rynku audio w kategorii cena/jakość i sam od dłuższego czasu używam ich przewodowych słuchawek. Nic więc dziwnego, że nabrałem ochoty na sprawdzenie ich dwóch modeli w wersji wireless — SoundMagic BT30 i P22BT.

Pierwsze wrażenia i codzienne użytkowanie

Obie pary robią całkiem niezłe pierwsze wrażenie, o czym zresztą wspominałem w moim poprzednim tekście. Różnicę między tańszym (P22BT kosztują ok. 200 zł) a droższym modelem (400 zł za BT30) da się wyczuć po wzięciu nauszników do ręki. BT30 sprawiają wrażenie trochę lepiej wykonanych i trwalszych, choć nie jest to jakościowa przepaść.

Niższą cenę P22BT tłumaczy już natomiast ergonomia używania. Obie pary słuchawek SoundMagic to konstrukcje, które nie zakrywają całych uszu, więc z natury nie są przeznaczone do wielogodzinnych odsłuchów. Niemniej zdecydowanie lepiej wypadają tu BT30. Ten model spokojnie mogłem mieć na głowie ponad godzinę, podczas gdy P22BT zaczynały mnie uwierać już po przejechaniu kilku przystanków miejskim autobusem.

Obie pary są za to tak samo wygodne w podłączeniu i obsłudze. Bluetooth ani razu nie sprawił mi w tym przypadku problemu — czy to w parze z komputerem, czy też ze smartfonem. SoundMagic posiadają też przyciski sterujące, dzięki którym połączymy się z wybranym urządzeniem, zmienimy utwór lub głośność czy wyłączymy słuchawki. Po krótkiej nauce ich obsługi, klawisze stają się bardzo przydatne i zauważalnie poprawiają wygodę korzystania z urządzenia.

Obie pary ładowane są w ten sam sposób — przy pomocy kabla USB wtykanego do jednej ze słuchawek. Wbudowane akumulatory trzymają całkiem długo i jedno naładowanie spokojnie wystarcza na kilka- albo i nawet kilkanaście godzin nieprzerwanego słuchania.

Jakość głosu i dźwięku

Niestety niezłe pierwsze wrażenia zostały znacznie przyćmione już po pierwszej rozmowie, w której wykorzystałem słuchawki jako headset. Napiszę krótko: to nie jest dobry zestaw głośnomówiący. Rozmówcy mieli duży problem, żeby w ogóle mnie usłyszeć, ja z kolei słyszałem drugą stronę jak przez metalową puszkę (dźwięk był nienaturalny, skompresowany). Odradzam korzystanie z SoundMagiców podczas rozmów przez telefon.

Znacznie lepiej wypada jakość dźwięku płynącego z nauszników. Byłem nią wręcz zaskoczony, bo jak na budżetowe słuchawki Bluetooth jest naprawdę dobrze. Tańszy model charakteryzuje więcej basu i trochę przycięta góra. BT30 brzmiały według mnie nieco lepiej — niskie tony nie były tak dominujące, a wokal wybijał się na pierwsze miejsce tam, gdzie powinien. Obie pary są dobre także pod kątem szczegółowości poszczególnych dźwięków oraz separacji kanałów.

Jedyne, co mogę zarzucić bezprzewodowym SoundMagicom w kwestii dźwięku to nieco „metaliczna”, surowa charakterystyka brzmienia. Przez to za każdym razem, gdy z nich korzystałem, podświadomie wiedziałem, że muzyka poddawana jest mocnej cyfrowej kompresji. Być może to po prostu wina połączenia przez Bluetooth, ale moim zdaniem dobre słuchawki powinny brzmieć zdecydowanie „cieplej”.

View post on imgur.com

Tanio, ale czy dobrze?

Bardzo chciałbym napisać, że wraz z takimi modelami jak SoundMagic BT30 i P22BT nareszcie wchodzimy w erę tanich i dobrych słuchawek Bluetooth. Ale niestety sumienie na to mi nie pozwala.

Jest do tego jednak bliżej niż kiedykolwiek. Obie testowane przeze mnie pary — choć mają swoje wady — nie powinny się niczego wstydzić. Są nieźle wykonane, jakość dźwięku stoi na akceptowalnym poziomie, a połączenie nie sprawia żadnych problemów. Te cechy, w połączeniu z atrakcyjną ceną, sprawiają, że większość osób powinna być zadowolona z ich zakupu.

Jeśli jednak „bezprzewodowość” słuchawek nie jest dla Was najważniejsza, to niestety (jeszcze) na rynku jest mnóstwo tańszych alternatyw, które grają znacznie lepiej niż opisywane tu modele. W kategorii nauszników Bluetooth pod kątem stosunku jakości do ceny SoundMagic BT30 i P22BT są już jednak naprawdę solidnymi propozycjami, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę.