Sonos Play:5, czyli zrób sobie kino domowe dopasowując samemu głośniki - recenzja

Sonos Play:5, czyli zrób sobie kino domowe dopasowując samemu głośniki – recenzja

Opublikowano 22.07.2020 8:58 -


Głośniki Sonos Play:5 trafiły do mnie kilka tygodni temu. Z początku byłem sceptycznie nastawiony do tego typu sprzętu, jednak szybko się przekonałem, że warto! Jeden głośnik robi wrażenie, ale połączenie ich w stereo sprawia wrażenie, że w domu mamy studio.

Głośniki Sonos Play 5 testowałem w różnych opcjach: jako głośniki komputerowe, jako kino domowe, a także jako radio, gdyż tak się złożyło, że kiedy sprzęt był u mnie, Sonos odpalił Sonos Radio, czyli dostęp do tysiąca stacji radiowych w głośniku Sonos.

SONOS PLAY:5 – KONFIGURACJA I PIERWSZE PODŁĄCZENIE

Kiedy odpaliłem swojego Sonosa Play:5 miałem być szczęśliwy, że “to takie proste”. Pierwsze minuty, a nawet pierwsze kilkadziesiąt minut było odmienne. Za nic w świecie aplikacja Sonos nie chciała znaleźć głośnika, a jak już go znajdowała, to konfiguracja była przerywana.

Oczywiście od razu rzuciłem się na redakcyjną grupę, gdzie wyraziłem swoje zdanie. Jak emocje odpadły i zapadła decyzja, że głośnik musi odczekać w kolejce, w głowie zapaliła się lampka, i nie była to bynajmniej lampka ostrzegawcza (chociaż z drugiej strony… coś ze mną nie tak). “Przecież mam trzy sieci Wi-Fi w domu!” – i to okazało się rozwiązaniem. Zabezpieczenie się przed utratą internetu (taka praca) i stworzenie trzech sieci z dwóch niezależnych źródeł mogło skończyć się recenzją krytyczną Sonosa. A już wiem, że krytyczna opinia to na pewno nie będzie, bo po wpięciu apki do właściwej sieci w sposób błyskawiczny głośnik Sonos 5 został skonfigurowany. Oczywiście zaznaczę, że głośnik można wpiąć także po kablu Ethernet do routera.

Sonos Play: 5 – testy “w praniu”

Czas zatem na porządne testowanie nagłośnienia od Sonos. Głośnik odkręcony na full jako jeden już robi wrażenie: głębia niskich tonów, do tego zero szumów i trzeszczenia pomimo plastykowej obudowy. “Odkręcony na full” to oczywiście przenośnia, bo głośniki Sonos 5 mają eleganckie dotykowe panele sterowania. Z początku myślałem, że będą mocno drażnić i przez pomyłkę będę ich dotykał, ale po czasie okazało się, że nikt o zdrowych zmysłach “przez przypadek” nie dotyka tak dużego głośnika, który stoi gdzieś na półce ;)

Rozpocząłem więc zabawę z konfiguracjami. Jak tylko doszedł do mnie drugi głośnik wiedziałem, że to będą jedne z bardziej przyjemnych testów, jakie przyszło mi robić. Po ustawieniu w aplikacji systemu nagłośnienia i sparowania ich w stereo, przyszedł czas na dostosowanie głośników do… pomieszczenia. Tak, specjalne narzędzie w aplikacji pozwala na “skanowanie” pomieszczenia, dzięki czemu dźwięk idealnie komponuje się z gabarytami, a także akustyką pokoju.

Sytuacja z awarią nagłośnienia komputerowego zmusiła mnie do postawienia głośnika niedaleko kompa. Dzięki temu po wpięciu mini-jacka mogę odtwarzać dźwięk z kompa na głośniku, a także słuchać w tle grającego radia. Aplikacja pozwala na ustawienie scen, a także priorytetów urządzeń.

Zdecydowanie polecam, ale…

Nie za taką cenę! Głośnik Sonos Play: 5 to wydatek rzędu 2500 zł. Jeden! Przyznacie, że sporo… Ale za tak dobre wykonanie trzeba zapłacić. Urządzenie dedykowane jest zdecydowanie koneserom i miłośnikom designu, gdyż wygląd głośnika może uatrakcyjnić niejedno wnętrze.

Wieści z Rozładowani.pl