Słuchawki Pioneer S9 z Noise Cancelling - doskonała alternatywa na rynku?

Słuchawki Pioneer S9 z Noise Cancelling - doskonała alternatywa na rynku?

Opublikowano 8.04.2019 11:20 -


To będzie jeden z testów, którego jestem szczerze ciekawy. W zasadzie nie miałem żadnej styczności z tą marką wcześniej, a jedyne, z czym kojarzą mi się ich produkty, to z dobrej jakości sprzętem car-audio. Okazuje się, że jestem ignorantem, bo to tylko jeden z filarów ich działalności, czego potwierdzeniem są dzisiejsze słuchawki: Pioneer S9 NC.

Nie wyobrażam sobie życia zawodowego i prywatnego bez wygodnych słuchawek wokółusznych. Musi być nie tylko wygodnie, ale i jakość dźwięku powinna być akceptowalna. Kilka lat temu po testach redakcyjnych Samsung Level Over wiedziałem, że to te słuchawki. Niestety, cena była zaporowa, bo kosztowały one około 1300 zł. Dziwnym trafem w jednym z najpopularniejszych serwisów z elektroniką użytkową pojawiła się promocja i słuchawki te były przecenione do kwoty 600 zł. Nie wahałem się ani chwili. Mam je dotąd i szkoda mi je sprzedawać, bo nadal są dla mnie synonimem komfortu, poza tym nic im nie dolega.

Aż w końcu je wymieniłem. Ot tak.

To była dość spontaniczna sytuacja. Overy miały jedną małą wadę: nie były mobilne. Kilka lat później, kiedy zmieniłem pracę i doszło mi sporo podróżowania, głównie latania samolotami, pomyślałem, że warto byłoby mieć ze sobą słuchawki, które dalej będą komfortowe, ale przy tym mobilne. Długo nie szukałem. Przekonała mnie świetna rekomendacja Łukasza i jego recenzja słuchawek WH-1000XM2.

Kupiłem je podczas ostatniego Black Friday. Są bardzo wygodne, przyzwoicie grają, mają świetny Noise Cancelling i przede wszystkim: spakuje je do walizki bez obaw, że zabiorą za dużo miejsca.

Hello Pioneer s9

Wtem, całe na biało wchodzą słuchawki od Pioneer S9. Słuchawki, których nigdy nie brałem pod uwagę, bo nie miałem najmniejszego pojęcia, że istnieją. Do tej pory w sieci można znaleźć na ich temat raczej mało informacji, recenzji czy testów. Swoją drogą bardzo się cieszę, że to nam, jako jednych z nielicznych (a właściwie jedynych?), przypadł ten test.

Słuchawki te nie odstają konkurencji. Są wyposażone w Noise Cancelling, obsługę Google Asystenta czy chociażby moduł NFC. Producent mówi także o 24-godzinnej żywotności baterii i bardzo dobrej jakości przetwornikach (40 mm). Brzmi nieźle, prawda? Dla mnie to wystarczająca pula informacji, by bez zawahania zająć się ich testami.

Zacznijmy jednak od początku, czyli tego, co znajdziemy w opakowaniu. Cudów nie ma — zgrabne etui, zestaw kabli i niezbędnych papierków. Same słuchawki mają zdecydowanie bardziej tradycyjną stylistykę i porównując je gabarytowo do moich Sony WH1000xm2, te są nieco większe: muszle wydają się obszerniejsze i posiadają dużą warstwę pianki, dzięki czemu już na starcie budzą sympatię.

Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, była ich regulacja. Miałem wątpliwości, czy mechanizm zwyczajnie szybko się nie poluzuje. Gdy zobaczyłem śrubki z drugiej strony, odetchnąłem z ulgą i pomyślałem, że producent wiedział, co robi. To ważne, bo w moich aktualnych słuchawkach regulacja jest stosunkowo luźna, co czasem mnie drażni, a nie ma sposobu na to, by takie śrubki dokręcić.

Jeśli chodzi o gniazda, to mamy: włącznik, regulację głośności z play/pause, przycisk do asystenta, gniazdo jack oraz micro usb do ładowania. Kiedy nałożyłem je na uszy, okazało się, że są naprawdę wygodne! Nawet bardziej niż Sony!

Co jeszcze z pierwszych obserwacji? Doskwierający wydaje się brak informacji głosowej o aktualnie włączonym trybie (Ambient, NC, czy brak NC), do której zdążyłem się już w obecnych słuchawkach przyzwyczaić.

A jak wygląda kwestia oceny jakości Pioneerów po kilkunastu minutach na uszach? Sytuacja jest naprawdę bardzo interesująca. Po pierwszych wrażeniach byłem pewien, że Pioneer S9 wypadają gorzej od moich aktualnych słuchawek. Zrobiłem szybką konfrontację i okazało się na jednym losowym utworze, że Pioneer S9 zdecydowanie czyściej brzmi przy górnych tonach, a bardzo podobnie przy dolnych. To duże zaskoczenie, zwłaszcza że się nie zapowiadało.

Zostawiam Was z tymi pierwszymi wrażeniami i biorę się za kompleksowe testowanie, tym bardziej że zapowiada się ono naprawdę bardzo interesująco. Czy Pioneer S9 będzie stanowić doskonałą alternatywę dla słuchawek wokółusznych z Noise Cancelling do 1000 zł? Wkrótce postaram się odpowiedzieć Wam na to pytanie.

Pełna recenzja Pioneer S9 Wireless NC już jest na DailyWeb!

Wieści z Rozładowani.pl