"Ślepnąc od świateł" - sztywniutko mordeczko, dobry serial pełen genialnych ról




"Ślepnąc od świateł" - sztywniutko mordeczko, dobry serial pełen genialnych ról

Opublikowano 6 miesięcy temu -


„Ślepnąc od świateł” to produkcja, o której mówiło się wiele, ale w zasadzie nic szczególnie oryginalnego — przede wszystkim, że główna rola w serialu wyszła drewniana, a mimo tego to wciąż świetna produkcja. Brzmiało to zaskakująco i dawało spore nadzieje, bo w końcu, jeżeli mimo wyraźnej wady serial wciąż określa się mianem świetnego, coś musi być na rzeczy. Kontrastowe opinie jeszcze bardziej zachęciły mnie do obejrzenia ekranizacji książki Jakuba Żulczyka. Co myślę? To faktycznie świetny polski serial, z kontrowersyjną główną rolą i kilkoma męczącymi drobiazgami.

Serial powstał na podstawie książki Jakuba Żulczyka, choć oczywiście wprowadzono do scenariusza mniejsze i większe zmiany. Osobiście książki na oczy nie widziałem, ale biorąc pod uwagę, że adaptacja filmowa z reguły wypada gorzej niż twór źródłowy, to ubolewam, że nie zacząłem od książki. Poznajemy historię Kuby, warszawskiego dilera kokainy, który obraca się pośród przeróżnych klientów, od znanych i bogatych celebrytów, przez lokalne gwiazdy hip-hopu, po zwyczajnych studentów.

Kuba jest bardzo ostrożny w swoim fachu i umiejętnie ukrywa swoją tożsamość. W tle tego wszystkiego poznajemy także drugą stronę prowadzonego przezeń biznesu — powiązania z grupami przestępczymi, ich ogromną brutalność oraz bezkompromisowość. Całość ogląda się z napięciem i nieustannym pragnieniem kolejnego odcinka. Zwolennicy binge-watchingu na pewno się nie oderwą.

Dario (JAN Frycz) - gangster starej daty, którego nie sposób się nie bać

Motorem napędowym serialu są bardzo wyraziste osobowości, zagrane wyśmienicie przez znanych aktorów. Dla mnie osobistym mistrzem tej grupy jest Dario, w którego wcielił się Jan Frycz. Jest on bezkompromisowym bandziorem, jak sam się określa „starej daty”, który w swojej roli wypada absolutnie niesamowicie. Dario jest totalnie nieobliczalny, do tego stopnia, że potrafi narazić nawet własne życie, by osiągnąć swój cel (scena z autem i dachowaniem). To jednak tylko wierzchołek tego, do czego Dario jest zdolny, ale by w pełni zrozumieć złożony charakter tej postaci, trzeba po prostu zobaczyć serial. Spokój protagonisty przemieszany z wybuchowością i szaleństwo dające wyczuć się nawet w jego głosie — przerażają.

Dario, to jednak niejedyna osoba, która w swojej roli spisuje się absolutnie genialnie. Jacek (grany przez Roberta Więckiewicza) to kolejny ganster, typowy choleryk, ale dla odmiany kierujący się zdrowym rozsądkiem. Jego rola zbudowana została na właściwie nieustającym paśmie wulgaryzmów, nerwów i krzyków. Więckiewicz wypada naprawdę świetnie i wyróżnia się na tle innych postaci produkcji.

Jeśli chodzi o role, które budzą emocje, warto wspomnieć także o policjancie Rutkowskim aka Zgrywusie, który jest tak wyrazisty i naładowany agresją, że aż groteskowy, jednak z tego właśnie powodu budzi intensywne emocje. O Januszu Chabiorze, grającym Stryja, wspominać nie trzeba, bo tak jak zwykle klasa aktorska sama w sobie.

Kuba — główna rola, pełna kontrowersji

Serialowy Kuba Nitecki, zagrany przez Kamila Nożyńskiego, to występ debiutancki. Niestety bardzo rzuca się to w oczy i równie bardzo drażni, przynajmniej na początku. Oglądając „Ślepnąc od świateł” śledzimy na ekranie wielkie gwiazdy naszego rodzimego Kina, jak Frycz, Wieckiewicz, Chabior. Na ich tle serialowy Kuba wypada naprawdę blado. Czasem odnosiłem wrażenie, że głos Kuby, to męska wersja Ivony, popularnego narzędzia do czytania tekstów.

Pakt - polski serial, którego nie można przegapić

Dialogi Kuby brzmiało często po prostu słabo. Brak emocji, brak intonacji, czy charakteru. Wszystko bardzo płaskie, psujące okoliczności, w których przyszło mu otworzyć buzię. To nie tylko moje zdanie. Gdzieś spotkałem się z opinią, że ten sam ton, barwa wypowiedzi serialowego Kuby występowała zarówno przy zastraszaniu dłużnika, przy rozmowie z przyjaciółką, jak i rozmowie z kolegami — bandziorami. Oczywiście może i zamysł był słuszny, bo akcentowało to w jakiś sposób stoicki spokój i opanowanie głównego bohatera, ale jakość tegoż „stoicyzmu” nie była najwyższych lotów (przynajmniej w mojej skromnej, laickiej opinii). Kuba zwyczajnie drażnił. Całe szczęście z upływem serialu, zauważałem rzecz coraz rzadziej, przyzwyczajając się do specyficzności postaci.

Pojawił się także odwieczny problem udźwiękowienia dialogów. Naprawdę często zdarzało się, że musiałem przewijać film i powtarzać niektóre rozmowy, bo nie byłem w stanie zrozumieć, co właściwie jeden z bohaterów mówił.

sztywniutko mordeczko

Warto wspomnieć także o roli Pioruna, lokalnego hip-hopowca, który jest jednym z klientów Kuby. Poznajemy świat serialowego Pioruna — pełen przepychu, kobiet i dragów. Bohater szybko jednak nabiera pokory w konfrontacji z prawdziwymi gangsterami. Prawdziwym smaczkiem jest fakt, że rola ta grana jest przez reżysera, Krzysztofa Skoniecznego. Pełen szacunek, byłem w niemałym szoku, kiedy doszedłem do tego, przeglądając informacje o serialu. Poradził sobie świetnie. W jednej ze scen serialu widzimy nawet realizację teledysku z jego udziałem — teledysku, który teraz funkcjonuje w oderwaniu od całości. 

Muzyka — niesamowity mix

Muzyka stanowi bardzo ważny element serialu — zarówno na poziomie udźwiękowienia, jak i świata przedstawionego. Na ścieżce usłyszeć można m.in. Kazika, Siekierę, Gustavo Santaolalla, czy wspomnianego Pioruna. Całość intryguje i zaskakuje, ale nie budzi wrażenia niespójności.

Najbardziej w pamięć zapadła mi scena, w której interpretacji (słodko-gorzkiej) poddaje się głównych bohaterów. W tle słychać wtedy genialny Myslovitz z utworem „Nienawiść” (z mojego ukochanego albumu „Miłość w czasach popkultury”).

„Ślepnąc od świateł” obejrzałem jednym tchem. Dla mnie to produkcja inna niż wszystkie, pełna świeżości i eksperymentów. Niektóre z nich sprawdziły się świetnie (np. wspomniany teledysk), a niektóre może mniej (debiutant w głównej roli). Ostatecznie w tym przerażającym świecie narkotyków i gangów, nieco wykrzywiającym i wyśmiewającym warszawskie elity i ich zepsucie, odnalazłem się wybornie. Zwroty akcji wielokrotnie mnie zaskakiwały i przyspieszały bicie serca. Jestem absolutnie oczarowany tym serialem i po cichu liczę na jego kontynuację. Zresztą, co tam po cichu — po prostu musi być! Musi!