Skullcandy Indy, czyli remix AirPods - pierwsze wrażenia

Skullcandy Indy, czyli remix AirPods - pierwsze wrażenia

Opublikowano 2.11.2019 21:01 -


Mam wrażenie, że obecnie każda firma produkująca słuchawki musi mieć w swojej ofercie bezprzewodowy klon AirPods. Jedni robią to lepiej, inni gorzej, ale zdecydowanie możemy powiedzieć, że to dziś popularny słuchawkowy trend.

I w ten właśnie trend wpisuje się też ostatnio Skullcandy, które położyło bardzo duży nacisk na segment słuchawek bezprzewodowych, szczególnie tych mniejszych — lifestyle'owych i sportowych. Jednym z takich modeli są Skullcandy Indy, bodaj najbardziej zbliżone do AirPods słuchawki producenta.

Na pierwszy rzut oka

I faktycznie — gdyby nie trochę inny kolor (do mnie trafił akurat egzemplarz w pastelowej zieleni), na pierwszy rzut oka spokojnie można by pomylić Skullcandy Indy z Apple AirPods. Dopiero przy dokładniejszej inspekcji zaczynamy dostrzegać różnice.

Indy wyróżniają się m.in. subtelnym logo umieszczonym na każdej słuchawce, ich konstrukcja ma też moim zdaniem dużo ładniejszy i smuklejszy kształt niż konkurencja od Apple. Słuchawki są lekkie, mimo dość dużej (jak na ten segment) górnej części. Plusem jest też przyjemne w dotyku, matowe tworzywo, z którego zostały wykonane.

Zawartość pudełka, akcesoria

Kolejnym podobieństwem do AirPods jest też na pewno etui. Tutaj zamyka się ono na magnes i również funkcjonuje jako powerbank. Nie jest filigranowych rozmiarów, ale z powodzeniem mieści się w dłoni, nie przeszkadza też w kieszeni czy tym bardziej w plecaku.

Pudełko, w którym otrzymujemy Skullcandy Indy, nie ma takiego "emejzingu" jak otwieranie sprzętu od Apple, ale nie można mu odmówić dobrej jakości. W matowym, twardym kartoniku zamykanym na magnes otrzymujemy, oprócz słuchawek i etui, jeszcze kabel do ładowania, wymienne gumki w dwóch dodatkowych rozmiarach i instrukcję obsługi.

Pierwsze, za co się zabrałem po dostaniu swojej pary to oczywiście odsłuch. Początkowo moje wrażenia były dość słabe, co zresztą potwierdzali moi koledzy z redakcji, którzy mieli okazję wcześniej sprawdzić ten model. Pomyślałem jednak, że może warto spróbować posłuchać na nich muzyki z innym rozmiarem "gumek". I cóż, to był strzał w dziesiątkę! Wiem, że to dopiero pierwsze wrażenia, ale już teraz mogę zdradzić, że Skullcandy Indy po wspomnianym zabiegu szybko zaczęły pretendować w mojej głowie do miana jednych z najlepszych słuchawek tego roku...

Wieści z Rozładowani.pl