Szykowane zmiany w regulaminie Whatsappa okazały się prawdziwym strzałem w kolano dla aplikacji. Użytkownicy, którym nie podoba się pomysł umieszczenia na serwerach Facebooka ich danych, masowo przenoszą się na konkurencyjne rozwiązania. Jedną z aplikacji, które wydają się najbardziej skorzystać na całym zamieszaniu jest Signal – działający na zasadzie otwartego oprogramowania komunikator oferujący całkowite szyfrowanie end-to-end. Aplikacja tuż po ogłoszeniu przez Whatsapp planowanych zmian została pobrana 8,8 miliona razy, podczas gdy tydzień wcześniej mogła pochwalić się liczbą „zaledwie” 246 tysięcy pobrań.

Użytkownicy uciekają do Signal’a, a wystraszony WhatsApp stara się wybielić informacjami o dostępie do lokalizacji

Niestety, wiele wskazuje na to, że gwałtowny i niespodziewany napływ użytkowników okazał się zbyt wymagający dla serwerów aplikacji. W ubiegły piątek wieczorem użytkownicy zaczęli skarżyć się na problemy z wysyłaniem i odbieraniem wiadomości zarówno w aplikacji mobilnej, jak i desktopowej. Choć firma nie podała oficjalnego powodu awarii, trudno nie powiązać jej z nagłym wzrostem popularności aplikacji.

Ostatecznie komunikator wrócił do użycia, choć twórcom zajęło aż dobę uporanie się ze skutkami awarii. Jak dowiadujemy się z oficjalnego komunikatu zamieszonego na Twitterze, niektórzy użytkownicy wciąż mogą widzieć komunikaty błędu w wybranych czatach. Twórcy zapewniają jednak, że jest to jedynie „skutek uboczny” nieplanowanego przestoju w aplikacji, i w żaden sposób nie wpływa on na kwestie bezpieczeństwa. Błąd ten ma zostać skorygowany w kolejnej aktualizacji aplikacji. Ci, użytkownicy, którzy nie chcą czekać mogą także usunąć komunikat ręcznie, korzystając z opcji „resetuj sesję” znajdującą się zarówno w aplikacji iOS, jak i Android.

Mimo tego dość sporego potknięcia, Signal wciąż pozostaje jednym z najgroźniejszych konkurentów Whatsappa na rynku. Aplikacja już od dłuższego czasu jest polecana jako bezpieczniejsza alternatywa należącego do Facebooka komunikatora. Fakt, że korzystają z niej zarówno Elon Musk, Edward Snowden czy szef Twittera Jack Dorsey, wydaje się całkiem niezłą rekomendacją.