Sicario w odległej galaktyce, czyli dlaczego spin-offy "Star Wars" będą lepsze od nowej trylogii. | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Sicario w odległej galaktyce, czyli dlaczego spin-offy "Star Wars" będą lepsze od nowej trylogii.

Opublikowano 1 rok temu -

Zapraszam do zapoznania się z interesującym, krótkim felietonem Wojtka Bolińskiego.Co za świetne czasy, żeby być nerdem! Świetne także, by na nerdach zarabiać.

W kinach za chwilę nikt już nie będzie wypuszczał filmów, tylko wszyscy będą "kreować uniwersa". Szkoda tylko, że jeszcze nikt nie wie, jak zrobić to naprawdę dobrze, mimo, że hajs się zgadza. Taki Marvel (sztandarowy przykład) wypuszcza bardzo nierówne filmy, ale że biznes jest dochodowy, zaczęli próbować także inni. Takie rozwiązanie to po pierwsze budowanie z mocnej marki jeszcze mocniejszej marki, a po drugie wychowywanie sobie wiernego konsumenta - bo nie wiem, czy "widz" nie będzie tu za dużym słowem. Widzieliśmy niedawno, jak budowy kinowego uniwersum nie zaczynać, a z lekcją pośpieszyła nam ekipa z DC, czyli naturalny konkurent Marvela. Tendencja nie omija także najbardziej kultowej i kozackiej marki w historii kina. Kiedy "Gwiezdne Wojny" trafiły w ręce biznesowo-rozrywkowego giganta jakim jest Disney, wiadomo było, że tam będą już wiedzieli, co ze starłorsami zrobić, żeby wyciągnąć z nich maxa. Finansowego oczywiście.

Plan widzę w tym Disneyu

Plan był prosty - przywrócić Moc! Zwłaszcza po beznadziejnej trylogii prequeli, która wsławiła się obecnością Jar-Jar Binksa i szybkim ubiciem jedynej, naprawdę cool postaci, czyli Dartha Maula. Tak, to była jedyna mocna postać w całej trylogii, a wystąpiła tylko w "jedynce", mówiąc jakieś pół słowa. Pod koniec zeszłego roku Moc została jednak skutecznie przywrócona, a właściwie przebudzona wraz z wejściem do kin części VII. Za pierwszym razem w kinie cieszyłem się jak dziecko, film nie jest jednak wolny od wad. Głównym zarzut? To nie tylko kontynuacja starłorsowej historii, ale też jednocześnie remake "Nowej Nadziei" - film wygląda, jakby twórcy odświeżyli stary scenariusz, podmienili postacie, wrzucili w to Hana Solo i jeszcze do tego upchali wszystkie scenerie znane ze starej trylogii, tak żeby film wzbudził jak najwięcej skojarzeń.

Budzenie skojarzeń - to właśnie ten ogromny ciężar spoczywał na barkach tego filmu, a być może i całej nowej trylogii. Dlatego bardziej liczę na spin-offy, wolne od tego obowiązku. Przecież "Rogue One" na pierwszy rzut oka jest filmem dużo mroczniejszym, bez całej tej familijnej otoczki. Śmierdzi to takim gwiezdnowojennym "Sicario", choć aż tak mrocznie na pewno nie będzie. I wiecie co? Walić plotki o tych dodatkowych dokrętkach, które najpewniej są marketingowym zagraniem. Bardziej ekscytujące jest imię bohatera, jakiego ma zagrać Mads Mikkelsen. Nie dość, że Mads nie był pokazany w żadnych ujawnionych materiałach dotyczących filmu, to jeszcze jego postać będzie miała na imię Galen. Wygląda, jakby tym razem to Hannibal miał być daniem głównym - dla fanów. Czy będzie to Galen Marek z gry Force Unleashed? Wiele na to wskazuje.

Galen Marek po tym jak dostał ksywę Darth Stalker. Już zimą w kinach?
Galen Marek po tym jak dostał ksywę Darth Stalker. Już zimą w kinach?

O ile nie uważam za dobry pomysł robienia filmu o przygodach młodego Hana Solo, tak ze spin-offami ze świata "Star Wars" nadzieje można mieć ogromne. W sumie to większe, niż te dotyczące trylogii, po której wiadomo, czego się spodziewać, a na zabawę konwencją nie ma tam miejsca. Ma być bezpiecznie, familijnie i tak, żeby zadowolić wszystkich.