Czasami już Apple przegina ;) Tak, wielu czekało na to stwierdzenie z mojej strony, ale staram się być obiektywny. Nie rozumiem kółek do iMaca za 3 tysiące złotych, tak samo słuchawek nausznych za podobną cenę. Nie rozumiem też do końca informacji, jakoby najnowszy iPad mini miał mieć dodatek „Pro”. Zazwyczaj mini to mini, coś lżejszego, słabszego, tańszego.

Dodatek Pro do iPada mini może wywindować jego cenę do kosmicznych poziomów, kiedy to opłacalne bardziej będzie zakupienie iPada Pro, niżeli mini właśnie. Takie rewelacje sprzedaje nam właśnie jeden z koreańskich blogów, który specjalizuje się w świecie Apple, Naver.

Nowy iPad mini Pro…

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez koreańskich blogerów, nowy iPad ma mieć 8,7- calowy wyświetlacz. Oczywiście design pozostanie niezmienny i olbrzymie ramki będą „w standardzie”. Tak, jak ma to miejsce w poprzednich „mini”. Jedyną zmianą ma być lekko węższa ramka na wysokości (względem mini 5), szerokość pozostanie ta sama. Podobno iPad mini Pro jest już w końcowych fazach testów i tylko czeka na masową produkcję. Ma to oznaczać, że takowy model pojawiłby się w sprzedaży najwcześniej w drugiej połowie 2021 roku.

[VIDEO] Koszmarnie drogie, ale czy koszmarnie dobre? Recenzja AirPods Max

Być może właśnie premiera takiego iPada pokryłaby się z premierą tegorocznego iPhone’a 13, która planowana jest na wrzesień/październik. Ta kwestia jeszcze nie jest jasna, bo są plotki na temat iPhone’a 12s, który miałby być „poczekajką” dla kolejnego modelu.

Wszystkie informacje to oczywiście plotki, jednak w przypadku Apple są one ostatnio dość wiarygodne. Apple w ostatnich latach rzadko zaskakuje w dniu zapowiedzi nowego sprzętu, bo praktycznie wszystkiego dowiadujemy się wcześniej. Nie zmienia to jednak faktu, że nazwanie iPada mini wersją „Pro” wzbudza we mnie więcej politowania niżeli szacunku…

źródło: Naver


Posłuchaj nas!