Seks w Tesli na autopilocie – dokąd ten świat zmierza?




Seks w Tesli na autopilocie – dokąd ten świat zmierza?

Opublikowano 1 tydzień temu -


W pogoni za kasą zrobiono już niemalże wszystko. Bezwzględnie. Technologie w tym pomagają, a to, co dzisiaj przeczytałem, zwala z nóg. Okazuje się, że wprowadzony w samochodach marki Tesla autopilot służy nie tylko wygodzie kierowcy. W sumie po dłuższej chwili nie dziwi mnie fakt, że ktoś wykorzystał to do takiego celu.

Szkoda tylko, że zapomniał o bezpieczeństwie, zarówno swoim, jak i innych użytkowników dróg. Pewna aktorka, Taylor Jackson, głównie występująca w filmach dla dorosłych postanowiła przejść do historii. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale najprawdopodobniej została pierwszą aktorką, grającą scenę porno w samochodzie bez kierowcy. Być pierwszą to jedno, ale najgorsze w tym jest to, że – jak uczy historia – pionierzy zazwyczaj inspirują innych do podobnych działań. Ba! Inspirują do bycia jeszcze lepszym od pierwowzoru, a to już przeraża.

Na nic się zdały apele samego Elona Muska, który wielokrotnie powtarzał, że autopilot to nie jest jeszcze pojazd autonomiczny. Autopilot ma pomóc kierowcy w jeździe, ale ten powinien być cały czas skoncentrowany na drodze, a jego ręce winny znajdować się na kierownicy. W tym jednak przypadku zarówno kierowcy było brak, jak i ręce na pewno były gdzie indziej. A może właśnie w Elonie Musku powinno szukać się winnego? To już rozważania na inny czas i miejsce.

W scenie widzimy, jak bohaterka zabawia się na fotelu kierowcy z mężczyzną. Tesla w tym czasie posuwa na autopilocie. Nikt nie jest zainteresowany tym, co dzieje się na drodze. Nie jest to tajemnicą, że ludzie uprawiają seks w samochodach, nawet tych autonomicznych. Tylko że robią to z głową, a nie tak jak tutaj z dupą, lekceważąc wszystkie zasady bezpieczeństwa, kręcąc przy tym bez wątpienia oscarową produkcję. Po prostu technologia AI jest jeszcze na tyle słabo rozwinięta (jak się okazuje niektórzy ludzie podobnie), że nie można sobie pozwalać na taką dekoncentrację.

Tesla na swojej stronie przypomina każdemu, kto tylko szuka informacji o funkcji Autopilot:

„Autopilot przeznaczony jest do użytku z w pełni skoncentrowanym kierowcą, który ma ręce na kierownicy i jest gotowy do przejęcia samochodu w każdym momencie. Podczas gdy Autopilot został zaprojektowany, aby docelowo być bezpiecznym, tak teraz, w jego obecnej wersji nie jest to autonomiczny system jazdy”.

Nie tak dawno mieliśmy do czynienia z tragiczną sytuacją podczas testu samojezdnego Ubera. Zabił on pieszego w trakcie jazdy, a jego kierowca według doniesień oglądał w trakcie jazdy Hulu. Informacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone, ale jak widać oglądanie seriali w trakcie jazdy może doprowadzić do tragedii, a uprawianie seksu w podobnej sytuacji tym bardziej. Technologia autonomicznych pojazdów jest dopiero w powijakach, ale co się będzie działo, jak już będzie ona rozwinięta, a takich aut będzie setki milionów na świecie? Strach pomyśleć. Owszem dalej liczba wypadków na autopilotach Tesli są niczym w porównaniu z liczbą wypadków powodowanych przez kierowców, ale jednak daje to do myślenia.