Nie wiem, czy ktoś jeszcze patrzy na megapiksele kupując smartfona, bo dawno już udowodniono (a raczej wytłumaczono), że to wcale nie wielkość ma istotne znaczenie. Oczywiście robi ona różnicę, ale do określonej granicy, gdzie jest sens stosowania olbrzymich matryc. Samsung właśnie ogłosił, że przygotował matrycę z 200 megapikselami.

Jednocześnie w takiej matrycy udało się wepchnąć jeszcze mniejsze piksele 0,64 μm. Po co takie matryce w smartfonach? Najprościej rzecz ujmując – chwyt marketingowy. Samsung wychwala swoje nowe technologie uznając siebie jako „pioniera technologii ultradrobnych pikseli”.

Matryca 200 MP od Samsunga

Dzięki ISOCELL HP1, który przełamuje bariery, oraz ISOCELL GN5, który zapewnia ultraszybki autofokus, Samsung będzie nadal przewodzić trendom w mobilnych technologiach nowej generacji.

-powiedział Duckhyun Chang, wiceprezes ds. czujników w Samsung Electronics.

Według producenta wspomniane malutkie piksele w przypadku bardzo kiepskiego oświetlenia potrafią się połączyć w pakiety po 16 sztuk. Dzięki temu otrzymamy 12,5 megapikselową matrycę z wielkimi pikselami 2,56 μm zapewniającymi dobre przechwytywanie światła. Dzięki temu zdjęcia wieczorną porą będą jeszcze lepszej jakości, niż ma to miejsce aktualnie. Bo tego nikt Samsungowi nie zabierze – nie wiem, jak bardzo bym mógł wychwalać iPhone’a, ale Samsungowi zazdroszczę właśnie jakości zdjęć.

Jednocześnie Samsung poinformował o stworzeniu mniejszej matrycy ISOCELL GN5, która posiada 50 megapikseli. Tutaj znajdują się piksele 1,0 µm, które mają odpowiadać za ulepszony autofocus w smartfonach.

Na razie nie wiadomo, kiedy najnowsze matryce Samsunga wejdą do użytku, ale wątpię, aby pojawiły się w przyszłorocznym Samsungu Galaxy S22, który powinien mieć premierę się na wiosnę przyszłego roku.