Rowery Testy

Test BZEN Brussels: sprawdziłem dyskretny, elektryczny rower z nutą klasyki6 min read

24 sierpnia 2022 5 min read

Test BZEN Brussels: sprawdziłem dyskretny, elektryczny rower z nutą klasyki6 min read

Przetestowaliśmy belgijski rower elektryczny BZEN Brussels, który wizualnie w niczym nie przypomina tradycyjnych elektryków. Jak pojazd sprawdził się podczas kilkutygodniowego użytkowania?

Sezon rowerowy w pełni. Sam wybieram się na dłuższe przejażdżki przynajmniej kilka razy w tygodniu. Wycieczki te realizuję przy użyciu prywatnego crossa, natomiast na czas testów BZEN Brussels postanowiłem całkowicie odpuścić rower o tradycyjnym napędzie i skupiłem się na wrażeniach z jazdy elektrykiem. Po kilkutygodniowej przygodzie mogę powiedzieć tylko jedno – zwrot sampla testowego do producenta, czyli rozstanie się z pojazdem, nie był łatwy. Niemniej, przygotowałem dla was recenzję, z której dowiecie się, dlaczego warto wybrać BZEN Brussels. Zanim przejdziemy do konkretów, uprzedzę pytanie i odpowiem zawczasu – popełniona publikacja zawiera subiektywne wrażenia i ocenę, które nie zostały w żaden sposób opłacone przez producenta. Formalności za nami, przejdźmy do najważniejszego.

BZEN Brussels

BZEN Brussels to e-bike, który wygląda jak klasyczny rower

Brussels to nowości od beligiskiej firmy BZEN tworzącej pojazdy elektryczne, które cechuje prostota i wygoda. Producent założył stworzenie serii elektryków, które nie będą rzucały się w oczy, a jednocześnie zaoferują użytkownikowi sporo udogodnień. Po kilku tygodniach spędzonych z BZEN Brussels mogę potwierdzić, że firmie udało się wypełnić założenia. Ręcznie wykonany w Europie sprzęt zwyczajne mnie zauroczył. Stylistyka jest tu stonowana, choć nie da się ukryć, że design przyciąga wzrok przechodniów. Tym, co zdradza, że poruszamy się elektrykiem, jest jego charakterystyczny dźwięk. Nie, nie ma on natężenia, które mogłoby w jakikolwiek sposób przeszkadzać użytkownikowi lub osobom postronnym, ale kłamstwem byłoby, twierdzenie, że mechanizm elektryczny pracuję bezszelestnie.

BZEN Brussels

W zestawie sprzedażowym znajdziemy tylko kilka elementów, ale spokojnie – dodane akcesoria są więcej niż wystarczające. Poza rowerem, w opakowaniu umieszczono ładowarkę, przewód oraz zestaw kluczy. Te ostatnie posłużą do montażu pedałów oraz kierownicy, bowiem sprzęt wymaga częściowego skręcenia oraz regulacji. Mamy tam też kluczyki, którymi otworzymy blokadę koła. Tak, BZEN Brussels został wyposażony w zabezpieczenie, które w założeniu może pozwolić nam na incydentalne pozostawienie roweru bez opieki, np. podczas odbierania przesyłki z automatu paczkowego. To oczywiście opcjonalny dodatek, za który zapłacimy 29 euro. Potencjalny złodziej nie odjedzie na jednośladzie, ale pamiętajmy, że może zapakować go do auta. Szczerze wątpię w to, że ktokolwiek chciałby wziąć pojazd na plecy i uciec. Sprzęt waży bowiem 16,5 kg bez akumulatora

Dla złoczyńcy będzie to przeszkodą, ale dla mnie wspomniana waga okazała się naprawdę niska i pozwalała na wygodne przenoszenie BZEN Brussels nad ziemią. Będący przy baterii, chciałbym zaznaczyć, że do testów przyjechał do mnie wariant 10 Ah, który w teorii zapewnia zasięg do 90 km. Czy jest to realny do uzyskania wynik? Tak, ale jedynie w przypadku zejścia na niższe przełożenia oraz wybranie poziomu 2 lub 3 na pięciostopniowej skali wsparcia pedałowania napędem elektrycznym. Mimo to, poruszając się ze stałą prędkością 25 km/h na maksymalnych przełożeniach i poziomie 5, udało mi się przejechać od 50 do 60 km, co i tak stanowi świetny wynik przy mojej wadze wynoszącej 90 kg. Oczywiście trzeba przy tym pamiętać, że wsparcie elektryczne działa tylko do prędkości 25 km/h, co wynika z polskiego prawa. Powyżej tej wartości musimy już liczyć wyłącznie na siłę własnych nóg.

BZEN Brussels

Jakość wykonania i wrażenia z jazdy – można się zakochać

BZEN Brussels nie jest modelem wyczynowym. Nie jest to też rower elektryczny, który ma spełniać oczekiwania najbardziej wymagających użytkowników. Sprzęt miał być nieskomplikowany, sprawny i dyskretny. W istocie, taki właśnie jest. Pojazd nie rzuca się w oczy, gdyż jego budowa przypomina bardziej klasyczne konstrukcje. To duży plus, ale w żadnym wypadku nie można tu powiedzieć, że mamy do czynienia z „przeciętniakiem”. Co to, to nie. Wykonanie Brussels stoi na bardzo wysokim poziomie, a dopracowanie konstrukcji widać na każdym kroku. Esteci docenią to, że lwia część linek i przewodów jest chowana w ramie (podobnie jak akumulator). Z przodu znajdziemy „lampę” LED doświetlająca drogę, która uruchamia się automatycznie po zmroku, ale w razie potrzeby możemy ją aktywować lub dezaktywować ręcznie. Również na tyle doświadczymy obecności świateł, które wpływają pozytywnie na nasze bezpieczeństwo. Miłym dodatkiem jest odblaskowy pas przy kołach, który pozwala dostrzec rower „z boku”. Pełną specyfikację techniczną znajdziecie na stronie producenta. Osoby zainteresowane zakupem i tak docelowo udadzą się właśnie tam. Popełniona przeze mnie recenzja ma za zadanie jedynie wskazać wady, zalety oraz istotne cechy BZEN Brussels.

BZEN Brussels

Siodełko, podobnie jak manetki, to istne mistrzostwo. Obydwa elementy pokrywa przyjemna w dotyku skóra, a ich powierzchnia zapobiega poceniu się ciała użytkownika. Siodełko jest do tego wyjątkowo wygodne i po pokonaniu jednorazowo 60 kilometrów nie odczuwałem najmniejszego dyskomfortu. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, aby przed pierwszą przejażdżką dokonać odpowiednich regulacji personalizujących położenie użytkownika względem roweru. To klucz do komfortu. Zasadniczo spodobał mi się też dzwonek, który generuje donośny dźwięk. Niby drobnostka, ale uwierzcie – zwrócenie na siebie uwagi przechodniów, którzy ochoczo korzystają ze ścieżki dla rowerów, nie jest łatwe. Wspomniany dodatek okazuje się tu nader skuteczny.

BZEN Brussels BZEN BrusselsBZEN Brussels BZEN Brussels

Na kierownicy, blisko „dźwigni” zmiany biegów, znajdziemy niewielki ekran z trzema przyciskami. Pierwszy umożliwia włączenie i wyłączenie systemu wsparcia elektrycznego, dwa pozostałe pozwalają nawigować po funkcjach urządzenia. W zasadzie wszystko sprowadza się do wybrania natężenia wsparcia pedałowania w skali 1-5. Jest również tryb, który ułatwia ręczne prowadzenie roweru. Po co właściwie jest takowy ficzer? Myślę, że został skierowany do osób, które muszą poprowadzić rower pod górkę, a nie chcą przy tym zanadto się męczyć.

BZEN Brussels

BZEN Brussels – dla kogo?

Testowanym rowerem poruszałem się głównie po ścieżkach rowerowych, mało uczęszczanych jezdniach oraz okazjonalnie – po chodniku. Zdarzyło mi się również odbyć krótką przejażdżkę leśną, utwardzoną ścieżką. W tych warunkach sprzęt sprawuje się wyśmienicie, co wpisuje się w jego miejski charakter. Biorąc pod uwagę satysfakcjonujący zasięg, nierzucającą się w oczy powierzchowność oraz komfort podróży, uważam, że BZEN Brussels jest elektrykiem wprost stworzonym do poruszania się po miastach. Dojazd do pracy czy do szkoły to bez wątpienia najlepsze jego przeznaczenie. Czy jest coś, co niekoniecznie przypadło mi do gustu? Odpowiedź brzmi – nie. Reasumując, mogę z czystym sumieniem polecić zakup BZEN Brussels, zwłaszcza że w ujęciu ogólnym, jego cena nie zwala z nóg. Cena testowanego zestawu wynosiła 2 790 euro, czyli blisko 13 400 zł.

Bzen to lekkie i smukłe elektryki. Belgijska manufaktura, Polski montaż i kultowa Antymateria w tle

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] spora ironia losu, że mając Rozładowanych w naszym portfolio, gdzie motywem przewodnim jest e-mobility, a głównym motorem napędowym, […]

cat

Ponad 13 tys. zł za rower elektryczny z realnym zasięgiem 60 km to zdaniem autora cena adekwatna?

Wysoki koszt tylko za to, że udaje zwykły rower i nawet autor przyznaje, że elektryczności nie da się ukryć.

Bezużyteczny produkt

2
0
Would love your thoughts, please comment.x