Ostatnio pokazywałam Wam  za pośrednictwem Google Earth, jak wiele złych i nieodwracalnych rzeczy człowiek może zrobić w zaledwie 37 lat, a już dziś przychodzę z tematem, który jest niestety równie zatrważający.

Naukowcy ostrzegają, że prędkość prądów oceanicznych zmienia się w znacznym stopniu i nie jest to na pewno dobry znak. Oceany ocieplają się (za)szybko, w efekcie czego niebezpiecznie podnosi się poziom mórz. Dzięki obserwacjom satelitarnym możemy dokładnie przeanalizować dane z trzech ostatnich dekad, które wyraźnie pokazują prędkość zmian prądów oceanicznych.

Jednym ze sposobów monitorowania ruchu na powierzchni oceanu jest użycie wyspecjalizowanych, potężnych satelitów krążących wokół Ziemi. Chociaż znajdują się one tysiące kilometrów nad nami, potrafią wykryć nawet kilka centymetrów zmiany wysokości powierzchni morza.

Widok z lotu ptaka ukazujący hipnotyzujące koliste ruchy na wodzie – nazywane właśnie „wirami oceanu” – niechybnie przypominają piękny obraz Van Gogha „Gwieździsta noc”.

Wiry występują we wszystkich oceanach, jednak niektóre regiony są szczególnie obfite w ich występowanie. Należą do nich na przykład Prąd Zatokowy na Północnym Atlantyku, Prąd Kuroshio na północnym Pacyfiku, Ocean Południowy, który otacza Antarktydę oraz bliżej Australii – Prąd Wschodnioaustralijski – rozsławiony filmem „Gdzie jest Nemo”.

Co ważne, wiry są integralną częścią cyrkulacji oceanicznej. Migrują wraz z ciepłymi i zimnymi wodami, łącząc je z węglem, solą i składnikami odżywczymi, co ma wpływ na warunki oceaniczne zarówno w regionie, jak i na całym świecie.

Jakie znacznie mają dla nas wiry oceaniczne?

Odgrywają one ogromną rolę w klimacie, regulując mieszanie i transport ciepła, węgla, flory i fauny oraz składników odżywczych w oceanach.

Wiry w Oceanie Południowym wpływają na odwróconą cyrkulację oceanu, w związku z czym wszystkie te diametralnie zachodzące zmiany wpływają na szybkość, z jaką ocean pobiera ciepło i węgiel ze środowiska.

Wiry niesłusznie nie są brane pod uwagę w prognozach klimatycznych ocieplającego się świata – są stosunkowo małe, przez co pozostają praktycznie „niewidoczne” w obecnych modelach używanych do prognozowania przyszłego klimatu.

W związku z tym wpływ wirów nie jest uwzględniany w prognozach klimatycznych albo nie jest po prostu brany „na poważnie”. Jest to szczególnie niepokojące przede wszystkim ze względu na fakt stale rosnącego zagrożenia globalnym ociepleniem.

Obserwacja tej równie przerażającej, co fascynującej wędrówki prądów i temperatur powierzchni morza niemalże natychmiast nasuwa pytanie, czy nie przyjdzie nam słono za tak piękne widoki zapłacić?

Jak myślicie?