Rosjanie, przez atak zbrojny na Ukrainę, zostali objęci szerokim spektrum sankcji. Z rosyjskiego rynku wycofało się też sporo firm, w tym internetowych.

Nie należy do nich Meta, jednak mimo to Rosjanie zostali odcięci od Facebooka, Instagrama i innych narzędzi z portfolio firmy Marka Zuckerberga. Wszystko za sprawą rosyjskiego państwowego regulatora internetu i mediów Roskomnadzor, który postanowił zablokować dostęp do serwisu Facebook (a także właśnie Instagrama czy YouTube’a i Twittera) w Rosji. Rosja zarzucała bowiem zachodnim firmom technologicznym dezinformację i podżeganie do wojny.

Wujek Wania i jego „logo” to kolejny fake news

Rossgram – czy rosyjski klon Instagrama

Nie było to nic innego jak cenzura prewencyjna. Z mediów społecznościowych Rosjanie mogliby się dowiedzieć o tym, że rosyjska operacja specjalna nie jest do końca tym, czym jest według rosyjskich mediów i nie do końca przebiega tak, jak Rosjanie mogliby oczekiwać. Teraz Rosja stała się czymś na wzór Chin, w których od dawna nie spotkamy znanych z zachodu portali społecznościowych.

R E K L A M A

Jakiś czas temu  w sieci mogliśmy oglądać płaczące rosyjskie influencerki, które nie mogły pogodzić się z utratą dostępu do Instagrama. Obwiniały o to oczywiście zły zachód oraz Ukraińców, co świetnie pokazuje, jak dobrze działa rosyjska propaganda (albo co w głowach mają świecące tyłkami na Instagramie influencerki). Rosjanie mają już swoje VKontakte, szalenie popularne zresztą, będące odpowiednikiem Facebooka, jednak brakowało im właśnie czegoś na wzór Instagrama.

rossgram

Właśnie się to zmieniło, bo kilka dni temu zadebiutował na rynku Rossgram. Ten rosyjski klon Instagrama, za którym mają stać dwie osoby Zobov Alexander i Filimonov Kirill, wcześniej związani z biznesem, lecz niekoniecznie internetowym (firma, która nadzoruje przedsięwzięcie Russian Italy LLC, była wcześniej powiązana z branżą turystyczną), na pierwszy rzut oka jest łudząco podobny do swojego amerykańskiego pierwowzoru. Umożliwia to nowe prawo, które pozwala na kopiowanie patentów z państw wrogich

Gorzej jest ponoć pod względem technicznym. Już sam start serwisu został opóźniony, a zdaniem osób, które miały okazję korzystać z portalu, jego funkcje są mocno ograniczone. Problem stanowi samo wgrywanie zdjęć, a zamiast filmów zaembedować można nagrania z YouTube (zablokowanego w Rosji!). Kiepsko działać ma równiez wyszukiwarka i dotąd nie pojawiły się w Rossgramie żadne narzędzia do monetyzacji treści. Równocześnie ze startem serwisu w sklepie Play pojawiła się również  fałszywa aplikacja, która kusząc wygraną, wyciągała od nieświadomych użytkowników dane kart płatniczych. Portal na razie otwarto tylko dla partnerów, którymi są media, sponsorzy, inwestorzy – co zrozumiałe, w końcu ich łatwiej może kontrolować cenzura.

Gdyby tytułowe pytanie, czy Rossgram – rosyjski klon Instagrama okaże się hitem, czy skończy jak Albicla, dotyczyło praktycznie każdego innego kraju (no może poza Chinami), mógłbym bez większego zastanawiania się wskazać tę drugą opcję. W przypadku Rosji, będącej dodatkowo w stanie wojny, już taki pewien nie jestem. Choć życzę Rossgramowi jak najgorzej. A Wy co sądzicie o Rossgramie?

Przekazujemy tylko rzetelne informacje na temat tego, co dzieje się w Ukrainie. Staramy się, aby nasze wiadomości skupiały się na kwestiach technologicznych i internetowych, a informacje stricte wojenne, społeczne i polityczne pozostawiamy specjalizującym się w tym temacie mediom. Jednocześnie zaznaczamy, że wspieramy Ukrainę i wierzymy, że uda im się postawić skuteczny opór.


Posłuchaj nas!