"Renowatorzy z Doliny Rdzy", czyli mój Netflix&Chill

“Renowatorzy z Doliny Rdzy”, czyli mój Netflix&Chill

Opublikowano 15.12.2019 21:14 -


Pierwsza połowa grudnia nie sprzyja odpoczynkowi. Domykanie projektów przed końcem roku, sprzątanie, kupowanie prezentów… Wiele trzeba zrobić, by móc później poleżeć na kanapie przez te trzy dni (oczywiście z przerwami na kolejne rodzinne wizyty i podróże do lodówki). Dla mnie grudzień to prawdziwy horror. Do tego stopnia, że w ten weekend, po nocy zarwanej na weselu, postanowiłam odpuścić i pół dnia oglądałam na Netflixie “Renowatorów z Doliny Rdzy”. I wiecie co? Ależ to było dobre!

W skład redakcji DW wchodzi wielu amatorów motoryzacji. Byłam nawet świadkiem bardzo długich rozważań dotyczących najlepszych kosmetyków do czyszczenia tapicerki czy najbardziej efektywnej metody nakładania niewidzialnej wycieraczki. Mamy w DW ludzi ze świata motocykli i takich, którzy marzą o świecie elektromobilności (vide: Rozładowani). Moje serce bije jednak szybciej w zgoła odmiennych sytuacjach.

Przez lata byłam ogromną fanką programu “Top Gear”. Z przyjemnością ogrywałam kolejne odsłony “Need for Speed” (należę do wąskiego grona osób, które lubią nawet filmową adaptację tego tytułu i doceniam efekty praktyczne, w których “ginie” egzemplarz Koenigsegg Agera R – oczywiście spreparowany na potrzeby filmu), oglądałam wszystkie części “Szybkich i wściekłych” i to więcej niż raz. Ostatnio z otwartą buzią śledziłam na Netflixie “Hyperdrive”, roniąc przy tym łezkę od czasu do czasu. W końcu dorosłam do tego, by pozbyć się grzecznego auta (żegnaj, Malina!). Aktualnie jestem na etapie planowania rozpoczęcia przygody z driftem. Myśląc o przyszłości, widzę siebie w garażu, jak grzebię pod maską jakiegoś cudnego starocia, którego odnawiam przez lata. Nie kręci mnie może czyszczenie obitych białą skórą foteli przez kilka godzin w tygodniu i inne takie, ale tworzenie “czegoś z niczego” na własną modłę już jak najbardziej. Właśnie dlatego tak pozytywne emocje obudzili we mnie “Renowatorzy z Doliny Rdzy”.

Mike, główny bohater programu, po latach parania się różnymi rzeczami, postanowił zainwestować w marzenie swojego życia i swoją największą pasję – renowację starych aut. Pomaga mu w tym ekipa specjalistów oraz syn. Mike ma jednak jeden podstawowy problem – wyżej niż zarobek ceni dobrą robotę. W dodatku chętniej auta kupuje, niż sprzedaje. Trudno też iść mu z duchem czasu. Od nowoczesnych, designerskich wnętrz zdecydowanie bardziej woli trzymanie się klasycznych rozwiązań. Z czasem musi jednak dokonać wielu korekt swojego podejścia. Czy uda mu się to zrobić? Przekonajcie się sami, oglądając program.

W każdym odcinku Mike i jego szalona ekipa, ucząc się na własnych błędach, poddają renowacji przynajmniej jedno auto. Realizatorzy programu zadbali o to, by widzowie rozumieli wartość i charakterystykę poszczególnych pojazdów, dlatego zawsze w kilku słowach przybliżają ich historię. Naprawdę wielu ciekawych rzeczy można się tutaj dowiedzieć. I po prostu zarazić się miłością do starszych pojazdów.

Bohaterowie “Renowatorów z Doliny Rdzy” to bardzo zróżnicowane i charakterystyczne postacie, których nie sposób nie polubić. Ich zgranie oraz pasja do tego, co robią, budzą wyłącznie pozytywne uczucia. Nawet fakt, że przez większą część czasu chodzą utytłani, ma swój naturalny urok.

Wiem, że premierę na History Channel (oryginalny kanale udostępnienia programu) miał już drugi sezon “Renowatorów…”. Niech tylko zdarzy się mi kolejny wolny dzień! ;)

Wieści z Rozładowani.pl