Nigdy nie byłem wielkim fanem Renault i uważałem, że niektóre modele mają zdecydowanie niewykorzystany potencjał. Ładne bryły, projekty, ale gdzieś coś uciekało, a we wnętrzu straszyły połacie taniego, gładkiego plastiku. Czy właśnie jesteśmy świadkami rewolucji? Sprawdziłem to na przykładzie nowego Megane E-Tech i… jestem zaskoczony!

image001

Nowy od korzeni!

A raczej od platformy, bowiem ta jest zupełnie nowa i powstała specjalnie na potrzeby modeli z napędem elektrycznym. Nie ma więc mocy o „adaptowaniu” dotychczasowych rozwiązań na potrzeby elektryków, co bywa trudne i nie zawsze kończy się sukcesem. O napędzie i jego charakterystyce napiszę za chwilę, a tymczasem skupię się na tym, co widać. A widać naprawdę zupełnie nowe auto, świeże, nowoczesne, modne i stylowe, ze sporym potencjałem personalizacji już na bazie konfigurowania. Podczas dwudniowych testów w okolicy hiszpańskiej Malagi mogłem przejechać się dwoma odmianami – Techno (środkowa) oraz Iconic (topowa – na zdjęciach). Jedna i druga mają w sobie coś ciekawego, ale to Iconic, m.in. dzięki złoto-żółtym wstawkom wyróżnia się z tłumu.

image003

image002

W ogóle nowe Megane E-Tech wyróżnia się na ulicy i niejednokrotnie widziałem zaciekawione spojrzenia przechodniów i innych kierowców. To auto wygląda rewelacyjnie i praktycznie nie ma cech wspólnych z innymi Renault w ofercie, z Megane czwartej generacji (nadal będzie oferowana) włącznie. Inne światła, ich kształt i sygnatura, nawet odświeżone i „lżejsze” logo – zmian jest mnóstwo. Dzięki wspomnianej nowej platformie, mimo stosunkowo krótkiego nadwozia – 4210 mm – udało się zastosować imponujący rozstaw osi – 2700 mm – a to z kolei sprawia, że sylwetka auta jest zwarta, nieco muskularna i ma imponująco krótkie zwisy. Odrobinę przypomina niedawno obecnego w ofercie Scenica, choć widać tu wyraźne nawiązania do modnego ostatnio segmentu crossoverów.

image004

image006

Jest zatem wizualnie podniesione nadwozie, wstawki na nadkolach, progach i w zderzakach, ogromne felgi (nawet 20-calowe), ale to wszystko w odpowiednich proporcjach i bez przesady. Bardzo mi się podoba nowe nadwozie Megane E-Tech i jeśli nowe modele marki będą projektowane z takim smakiem, jestem spokojny o przyszłość Renault. Zresztą wystarczy spojrzeć na detale tj. chowane w obrys nadwozia klamki przednie, schowane w słupku C klamki tylne, przepięknie zaprojektowane lampy tylne, ładne felgi, ciekawe dodatki. To może się podobać!

W środku zupełnie inne auto

Po wejściu do środka również nie zobaczymy niczego „starego”. Nowa jest stylistyka, materiały, rozwiązania, a nawet system info-rozrywki bazujący na usługach Google’a. Nie miałem za wiele czasu na gmeranie w zakamarkach systemu, ale pobieżna zabawa była bardzo przyjemna. Interfejs jest ładnie zaprojektowany, czytelny, bardzo responsywny, a ekrany mają bardzo wysoką jakość wyświetlanego obrazu. Niezły obraz wyświetla również… lusterko wsteczne. Opcjonalnie możemy zakupić cyfrowe lusterko wsteczne, które pokazuje widok z kamery zamontowanej z tyłu. Praktyczne? Ze względu na bardzo kiepską widoczność do tyłu przez wąskie szyby – czasami na pewno. Jak z tyłu zasiądą pasażerowie, widok zostanie niemal całkowicie zasłonięty, więc cyfrowe lusterko ratuje sytuację. Ale czasami widok z niego jest nieczytelny, a refleksy na gładkiej powierzchni ekranu denerwują. Na szczęście można je wyłączyć i korzystać z tradycyjnego lusterka.

image011

image014

image012

Napęd zaskakuje wydajnością

Renault Megane E-Tech występuje w dwóch wersjach – 131-konnej z baterią 40 kWh i 218-konnej z baterią 60 kWh. Ja testowałem tą mocniejszą i mimo początkowych obaw o to, czy bateria nie jest zbyt mała, po pokonaniu ponad 200 kilometrów testowej trasy, głównie górskimi drogami, moje obawy szybko się rozwiały. Średnie zużycie energii przy dynamicznej jeździe krętymi drogami wyniosło nieco ponad 17 kWh/100km. To naprawdę niezły wynik, który obiecuje zasięg około 400 kilometrów, gdy będziemy jeździć spokojnie.

image008

Zawieszenie, jak przystało na francuskiego przedstawiciela segmentu C, jest dość miękkie, komfortowe, ale nie sprawia, że autem jedzie się jak taczką. Jest pewnie, stabilnie, ale na zakrętach czuć masę elektryka – blisko 1700 kilogramów. Ponadto silnik o mocy 218 KM i momencie obrotowym 300 Nm zaskakuje dynamiką i płynnością oddawania mocy. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7,4 sekundy, a prędkość maksymalna to 160 km/h. W zupełności wystarczy do dynamicznej, sprawnej i czasami nawet sportowej jazdy.

image013

Ceny i podsumowanie

Jak kształtują się ceny Renault Megane E-Tech? Zaczynamy od wersji Equilibre ze słabszym napędem za 154 390 złotych, a kończymy na topowej odmianie Iconic z mocniejszym napędem za 202 390 złotych. Możemy jeszcze dokupić kilka dodatków tj. jak pakiet odpowiedzialny za wspomaganie jazdy i bezpieczeństwo za 10 000 złotych czy opcjonalny lakier, a wtedy cena przekroczy 220 000 złotych. To sporo, ale gdy spojrzymy na konkurencję, nie będzie tak źle. Jasne, w tej kwocie możemy już szukać bazowych modeli w segmencie premium, ale właśnie… bazowych. A tutaj mamy naprawdę świetnie zaprojektowane auto ze świetnym wyposażeniem i naprawdę dobrze działającym napędem. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczony i z niecierpliwością czekam na pełen test Megane E-tech, a w międzyczasie na… nowego Renault Australa!