Recenzja Tractive Ikati - GPS i tracker dla twojego pupila

Recenzja Tractive Ikati - GPS i tracker dla twojego pupila

Opublikowano 16.10.2019 14:48 -


Od 6 lat jestem opiekunem psa. Wraz z Żoną przygarnąłem małego, czarnego zwierzaka ze schroniska. W klatce było kilka innych szczeniaków. Ten, którego zauważyliśmy, po prostu leżał. Stwierdziliśmy, że skoro jest taki spokojny, to nie powinien wyrosnąć na rozrabiakę. Minęło 6 lat. Fibi, bo tak ją nazwaliśmy, ma na koncie rozwalonego buta, stanik, kilkanaście pluszaków oraz niezliczoną liczbę psich zabawek, które nie wytrzymały nacisku jej zębów. Ma piekielnie dużo energii. Jeżeli nie zrobi przynajmniej 5 kilometrów dziennie, to trzeba jej zapewnić rozrywkę w domu. W przeciwnym razie zaczyna się festiwal kombinowania.

Miał być spokojny piesek, a wyrosła bestia, która potrzebuje dużo ruchu. Na dodatek lubi gonić za dziką zwierzyną. Zdarzyło się już, że na spacerze puściła się w pogoń za wiewiórką lub bażantem. Jednak muszę przyznać, że raz zawołana od razu się zatrzymuje i wraca. Fibi nie jest typem uciekiniera. Gdy wyjeżdżamy na wieś, brama może być otwarta, a ona i tak będzie trzymała się podwórka.

Nie zmienia to faktu, że w dalszym ciągu jest to pies z silnym instynktem łowieckim. Jest zaczipowana.

Jednak ten element sprawdza się, gdy ktoś już znajdzie zagubionego psa i zaprowadzi do weterynarza lub schroniska. Dopiero tam zostanie odczytany numer telefonu. Dlatego ucieszyłem się, gdy otrzymałem do testów lokalizator Tractive IKATI.

Urządzenie sprawdza położenie zwierzaka za pomocą GPS-a, a dane przesyła przez sieć komórką. Od razu zaznaczę, że nie ma możliwości włożenia i skonfigurowania własnej karty SIM. Trzeba używać wbudowanego modułu, co łączy się z koniecznością opłacania abonamentu. Koszt najbardziej podstawowego, pozwalającego wyłącznie na lokalizowanie pupila, to 7.99 euro miesięcznie, czyli 35 złotych.

Wariant premium jest znacznie bardziej rozbudowany. Zawiera pełną historię spacerów, pozwala na wyeksportowanie danych do pliku, daje możliwość stworzenia linku dla znajomych i rodziny.

Najważniejsze jest to, że tylko w przypadku wybrania abonamentu premium Traktive zapewnia możliwość zlokalizowania zwierzaka w dowolnym miejscu na świecie. Co może się przydać w trakcie wyjazdu do innego kraju. Koszt? 59,90 euro rocznie (około 260 złotych), w tym wariancie nie ma możliwości dokonywania miesięcznej opłaty. Samo urządzenie kosztuje 199 złotych. Chyba że interesuje was wariant dla psów myśliwskich, wtedy za Traktive trzeba zapłacić 249 złotych.

Na tej stronie znajdziecie opis wszystkich możliwych wariantów abonamentu. Od razu zaznaczę, że bez subskrypcji nie można korzystać z Traktive. Musicie ją mieć. Czy to jest potrzebny wydatek? To zależy od waszego zwierzaka. Jeżeli macie uciekiniera, który włóczy się po trasach znanych tylko psim lub kocim bogom, to warto go rozważyć. Myślę, że spokojny kanapowiec nie potrzebuje takiego lokalizatora.

Psi test

Kwestie finansowe mamy już za sobą, czas na psi test. Samo urządzenie jest lekkie, waży około 30 gramów. Odlew nie posiada żadnych ostrych elementów, jest obły i na pewno nie podrażni szyi zwierzaka. Lokalizator należy zamontować na obroży za pomocą specjalnego uchwytu. Siedzi mocno, nie przesuwa się.

Urządzenie też trzyma się porządnie, dzięki dobrze wykonanym i rozmieszczonym zatrzaskom.

Testy przeprowadziłem w parku, w trakcie gonitwy za patykiem oraz na plaży miejskiej. W tym drugim miejscu Fibi biegała za piłką. W parku stwierdziła, że fajnie będzie poskakać po krzakach i zaroślach. Traktive nie przesunęło się nawet o milimetr. Na plaży miejskiej dostała psiego szału.

Przemieszczała się szybko, atakowała piłkę, przewracała się na piasku. Traktive dalej był na obroży.

Nawet przez moment nie krępował jej ruchów, niezależnie od aktywności, jaką wymyśliła sobie w swojej psiej głowie. To jest bardzo duży plus. Obawiałem się, że będzie jej przeszkadzał w bieganiu i ją rozpraszał. Mam wrażenie, że nie zwróciła uwagi na przyczepione do obroży urządzenie. Po prostu zachowywała się na spacerze dokładnie tak samo, jak zawsze. Nie zauważyłem żadnej różnicy w zabawie lub w trakcie spokojnego węszenia po krzakach.

Wspomnę tylko, że ziarenka piasku nie sprawiły, że zatrzaski zaczęły się luzować. Urządzenie doskonale trzymało się obroży nawet w trakcie najbardziej aktywnych spacerów.

Sama lokalizacja działa porządnie. Najdokładniejsza jest ta włączana na żądanie użytkownika, jednak zjada najwięcej prądu. Wtedy faktycznie dokładnie widać trasę i położenie zwierzaka. Skorzystałem z niej tylko kilka razy. Traktive działało u mnie w trybie punktowej lokalizacji, której dokładność jest niezła.

Wirtualne ścieżki, wytyczone przez urządzenie, w 80% pokrywały się z trasami naszych spacerów.

Do oceny codziennej aktywności i przebytej odległości w zupełności to wystarcza. W sytuacjach alarmowych wystarczy skorzystać z lokalizacji na żywo, włączanej na żądania za pomocą aplikacji webowej lub mobilnej.

Wirtualny płot

Trakctive IKATI nie tylko podaje miejsce położenia zwierzaka. Służy też jako doskonały tracker aktywności. Pozwala na ocenę, ile czasu Wasz pupil spędził, śpiąc lub biegając. Jest to ciekawa opcja, ponieważ dzięki niej widać najaktywniejsze okresy zwierzęcego dnia. W moim przypadku doskonale zauważalne były pory, w których Fibi szczególnie lubi spacerować. Lokalizator pozwala także na tworzenie definiowalnych wirtualnych płotów. Stwierdziłem, że to przetestuję. Działa.

Za każdym razem, gdy Fibi szła na spacer z teściową, a ja byłem w pracy, otrzymywałem powiadomienie na telefon.

Tak samo było, gdy już wracały do domu. Moim zdaniem to jest piekielnie dobre rozwiązanie. Docenią je zarówno opiekunowie kotów, jak i psów. W obu przypadkach każda wędrówka poza teren domu będzie od razu odnotowana. Jednak, aby tak się stało, urządzenie musi działać, a więc musi być naładowane. Z Traktive korzystam od 26 września, ładowałem lokalizator 3 razy. Osiągnięcie 100% na wskaźniku baterii wymagało 3 godzin. Wtedy lokalizator nie działa i jest podłączony do komputera za pomocą kabla USB.

Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem tego urządzenia, to i tak rozważcie zaczipowanie zwierzaka. Zawsze warto mieć alternatywę, na wypadek, gdyby padła bateria.

Znak jakości szalonej piesawy

Gdyby taki był, to na pewno bym go przyznał. Traktive spełnia swoje zadanie. Jeżeli kręci was rywalizacja, to w trakcie korzystania z urządzenia Wasz pupil zbiera Pet Points. Jest wtedy widoczny w ogólnoświatowym rankingu. To taki mały drobiazg, o którym warto wspomnieć na zakończenie recenzji.

Jeszcze jedno. W tekście są zdjęcia mojego psa. Nie dajcie się zwieść temu słodkiemu pyszczkowi. Fibi to łobuz.

Wieści z Rozładowani.pl