Recenzja SXT Neo - Elektryczna hulajnoga, która przekonała mnie, że e-longboardy są już passe




Recenzja SXT Neo - Elektryczna hulajnoga, która przekonała mnie, że e-longboardy są już passe

Opublikowano 9 miesięcy temu -

Sporo się w swojej blogowej karierze natestowałem przez te kilka lat, od kiedy DailyWeb funkcjonuje na rynku. Uwielbiam to, choć nie ukrywam, po takim czasie pojawia się pewna rutyna i znudzenie. Hulajnoga SXT Neo, to jeden ze sprzętów, który tą rutynę przełamuje, ale nie tylko i ją, bo jak się okazuje, także wszelkie uprzedzenia i błędne założenia. Poznajcie elektryczną hulajnogę, która mnie porwała.

Elektryczna hulajnoga? Eeeee, przecież hulajnogi to domena dzieciaków. Taki stary byk i będzie jeździł na hulajnodze? - Pomyślałem. Na początku jest pies do jeża, wiedząc że to co ze świata elektrycznych gadżetów do przemieszczania u mnie jasno wybrane - elektryczne longboardy. Głównie dlatego, że od nich zacząłem i mimo wielu wad, dalej byłem wielkim fanem.

Dobrze, że się zdecydowałem, bo jak się okazuje SXT Neo stał się moim kompanem, na wszystkie wyjścia poza dom, kiedy nie warto było odpalać motocykla czy też auta. Nie zabrakło także zwykłych, rekreacyjnych przejażdżek, by napawać się widokiem totalnie skonsternowanych rowerzystów i pieszych, których z wielką łatwością wyprzedzałem na ścieżkach rowerowych. Poniżej jeden z nich, którego przypadkiem udało mi się uchwycić kamerą.

Zacznijmy jednak od tego, co kocha każdy z nas. Tabelki, parametry i możliwości. Nie dla suchych faktów, ale przede wszystkim do sprawdzenia, co trzeba będzie konfrontować z rzeczywistością.

Elektryczne hulajnogi są fajniejsze niż się spodziewałem - SXT Neo - pierwsze wrażenia

SXT Neo - parametry

To co poniżej, to faktycznie przetłumaczona instrukcja. Jest tutaj kilka smaczków, więc polecam szczegółowo przestudiować. To co mi się nie zgadza, to przede wszystkim prędkość, faktycznie udało się jechać nieco szybciej, ale o tym za  chwilę. Nie brakuje zaskoczeń na minus - zasięg. Nie ma co się oszukiwać, że hulajnoga przejdzie tyle w trybie, powiedzmy - mieszanym (różne biegi). To jednak standardowy problem, że przy takich estymatach brane pod uwagę są tryby maksymalnie ekonomiczne.

Waga9,7 kg
Typ bateriiLi-Ion (Lithium Ion) 36V  238 Wh (6,6 Ah)
Czas ładowaniaapprox. 3-5 h (with supplied 1,5A charger)
koszt 1.000 km1,50 EUR
Prędkość maksymalnado 26km/h ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Technologia KERSTak
TempomatTak
Moc250 Watt / 500 Watt max.
Maksymalny kąt podjazdudo 15°
Typ silnikabezszczotkowy silnik wyposażony w unikalną ziemską technologię
Zasięgdo 25 km (zależnie od typów terenu, sposobu jazdy, temperatury etc.)
Maksymalna wagamax. 125 kg
TworzywoAluminium
Światło przednieHigh Power LED (zużycie 1,5W)
Klasa odpornościIP55
HamulceDual Brake System (magnetyczny przedni, nożny tylny)
Rozmiary (złożona)104,4 cm x 38,2 cm x 25,5 cm
Rozmiary (rozłożona)100 cm x 38,2 cm x 91 cm
Opony6 inch maintenance free rubber tires

Komfort

Po przesiadce z aktualnie testowanego elektrycznego longboarda, miałem wrażenie, że trafiłem z piekła do elektrycznego nieba. Nagle się okazało, że kostka brukowa może stać się Twoim najlepszym przyjacielem, a i nawet z nieutwardzonymi drogami można się polubić.

SXT Neo radzi sobie ze wspomnianymi nawierzchniami bajecznie. Oczywiście jadąc po kostce brukowej, czuć że to nie piękny i gładki asfalt, ale komfort jest naprawdę przyzwoity, a przynajmniej porównując go do małych kółeczek elektrycznych longboardów. Zdarzyło mi się kilka razy jechać po nieutwardzonej drodze, może nie leśnej, ale parkowej, i radzi sobie ona z niewielkimi nierównościami naprawdę dobrze.

Oczywiście po asfalcie płyniemy. To dla mnie jeden z kluczowych argumentów na korzyść hulajnogi. Innym równie ważnym jest to, że Twoje ręce zamiast pilota, trzymają... kierownicę. To dziwne wrażenie, bo nie można uprzejmie machać do mijanych rowerzystów, ale za to zyskujemy coś innego - pełną kontrolę nad naszą maszyną.

Komfort i kontrola? Czego więcej chcieć? Może jeszcze dobrego wyglądu?

Design i guziczki

Na cel pokazowy, przygotowałem Wam zaawansowaną grafikę opisową.

SXT Neo to właściwie trzy przełączniki do interakcji. Hamulec znajdziecie po lewej stronie, przyspieszanie po prawej. Prócz tego możecie wejść w interakcje z hulajnogą wciskając włącznik poniżej ekranu:

  • przytrzymanie go - włączenie/wyłączenie
  • przyciśnięcie go, gdy hulajnoga jest uruchomiona pozwala wybrać bieg (1 wciśnięcie 1 - bieg, 2 - drugi, 3 - trzeci).

Oczywiście gwarantuje, że docelowa tendencja, kiedy zdecydujecie się na tę hulajnogę, to uruchomienie i od razu przełączenie na bieg trzeci.

Oczywiście najważniejszym elementem jest wyświetlacz. Jest on naprawdę świetnie wkomponowany, a gdy jest wyłączony, odnosi się wrażenie, że właściwie go tam nie ma. Wielki szacunek za design, bo jest naprawdę świetny, patrząc na inne designerskie koszmarki dostępne na rynku, nawet u tego samego producenta.

Słowo o manetkach. Wyłożone są pianką, którą można komfortowo ścisnąć, więc nie ma mowy o tym by ręka się na nich ślizgała. Nie wiem jak bardzo wytrzymałe okażą się w perspektywie czasu, ale jestem przerażony, że inni producenci stosują inne rozwiązania, bo pianka naprawdę nie męczyła moich dłoni.

Z tyłu hulajnogi mamy zgrabnie wkomponowany hamulec nożny, którego ja nie używałem właściwie nigdy. Bo nie było takiej potrzeby. Ten ukryty pod manetką radził sobie naprawdę świetnie.

Prędkość maksymalna i biegi

Tutaj było duże, pozytywne zaskoczenie. SXT Neo pozwalał rozpędzać się na trzecim biegu do 35km/h. Oczywiście kawałem prostej był do tego niezbędny, ale nawet przy takiej prędkości chciało się jeszcze więcej.

Hulajnoga wyposażona jest w trzy biegi:

  • 1 bieg - prędkość maksymalna około 10-12km/h
  • 2 bieg - prędkość maksymalna około 25km/h
  • 3 bieg - prędkość maksymalna około 35km/h

Maksymalną prędkość jaką wykręciłem według Endomondo to 38km/h, ale ze wzniesienia się nie liczy. Prędkość 35km/h jest generalnie bardzo komfortowa, aż chce się więcej, natomiast to co musze zaznaczyć - czułem się naprawdę bardzo komfortowo, bez żadnych obaw o swoje zdrowie, jak to było w przypadku elektrycznych longboardów, kiedy przekraczałem dla siebie magiczną granicę 30km/h.

Tempomat

Dla tego cudeńka postanowiłem poświęcić osobny śródtytuł. Na początku się nie polubiliśmy, ale wszystko przez moją ignorancję. Gdybyśmy poznali się lepiej od początku, to mniej byłoby nerwów, przynajmniej przy pierwszych przejazdach.

Człowiek wsiada i jeździ, zamiast dobrze przeczytać instrukcję.

W efekcie nie miałem na początku świadomości, jak właściwie tempomat działa. Włączał się przy utrzymaniu prędkości przez około 5 sekund. By go wyłączyć - dotykałem delikatnie hamulca, a jak się okazuje - wystarczyło przesunąć manetkę gazu do końca i puścić, by go zdezaktywować.

Kiedy odkryłem tajemnicę jego działania, bardzo się polubiliśmy. Sprawdzał się świetnie, bo jadąc długim odcinkiem prostej drogi, nie musiałem trzymać kciuka na przyspieszeniu.

Warto dodać, że kiedy jesteś mocno rozpędzony, trzeba delikatnie operować samym hamulcem. Oczywiście hulajnoga nie stanie dęba, ale jest delikatne szarpnięcie, do którego trzeba się przyzwyczaić.

Żywotność baterii

Po tym całym hurra - optymizmie - czas na zderzenie z rzeczywistością. Ta bywa brutalna i często nabija się z zapewnień i deklaracji producenta. W moim przypadku było analogicznie. Wiedziałem, że 25km zasięgu mogę między bajki włożyć, bo nikt nie jeździ w trybie eko, frajda najważniejsza.

Przeważnie jednak 1/5 z zasięgu trzeba odjąć. Spodziewałem się że Neo przejedzie spokojnie około 18-20km, co i tak uznałbym za świetny wynik. Płasko u mnie prawie jak na stole, a samej baterii starczało na maksymalnie 16km, a to wynik rozczarowujący. Poniżej standardowa trasa.

Postanowiłem jednak, że sprawdzę jak się sprawa ma na niższym, bardziej ekonomicznym biegu. Zabrakło mi jednak odwagi na bieg pierwszy, ale postanowiłem sprawdzić jak się sprawa będzie miała w przypadku drugiego. Wyniki przeszły wszelkie oczekiwania. Przejechałem dodatkowe 1.2km. To czysty dowód na to, że nie warto baterii szczędzić. Frajda ponad wszystko.

Biorąc jednak pod uwagę przemieszczanie się po mieście (podróżowanie do pracy), to nawet 16km to nienajgorszy wynik, biorąc pod uwagę, że zawsze hulajnogę można doładować w pracy.

Wielokrotnie podróżowałem SXT Neo do biura. Czysta frajda, nawet odstawiając motocykl na bok. Oczywiście, gdyby było realne 25km zasięgu, to dla mnie hulajnoga idealna.

SXT NEO - Składanie

Hulajnoga składa się naprawdę sprawnie. Kropka. Oczywiście nie zakładajcie, że będziecie ją taszczyć, zamiast na niej jechać, bo to raczej mało sprawny pomysł, nawet jeśli to tylko 10kg. Do spakowania jednak nada się idealnie.

Osoby krąg w piekle dla twórcy aplikacja mobilnej

Aplikacja mobilna to jakiś dramat. Nie wiem po jakich prochach została zaprojektowana, ale raz działała, a raz nie, nie niosąc ze sobą właściwie żadnej wartości. Nie polecam.

Elektryczne longboardy vs elektryczne hulajnogi

Początkowe założenie, że hulajnogi nie mają szans z elektrycznymi longboardami zweryfikowane. Stałem się fanem rozwiązania, będąc jeszcze przed testem totalnym sceptykiem. Sprawa jest oczywista, komfort, zasięgi i... cena. SXT NEO na dzień pisania recenzji, to koszt około 2 000zł, a to naprawdę niewiele, za naprawdę świetnie zaprojektowaną hulajnogę, z realnym zasięgiem około 16km (przy mojej wadze i właściwie płaskiego terenu).

Jeśli miałbym kupować longboarda, to alternatywą dla mnie byłby Evolve, ale mówimy tutaj o budżetach w okolicach 6k zł (z kołami terenowymi), gdzie SXT Neo to wydatek 3 krotnie niższy. Kupuje ideę elektrycznych hulajnog, to naprawdę świetny pomysł, jeśli zaakceptujesz fakt, że to... hulajnoga.

Górki, wzniesienia

Z niewielkimi podjazdami było dość różnie. Nie zdażyło się, żeby hulajnoga nie podjechała, ale oczywiście zależnie od stanu baterii - radziła sobie lepiej lub gorzej. Gdybym miał oceniać jej wydajność w kontekście chociażby Kowheela, to radziła sobie ona zdecydowanie gorzej.

Pod górki jednak podjedzie, bez obaw.

Podsumowanie

Miałem SXT Neo przez dwa tygodnie, korzystałem z niej gdy tylko pozwalała pogoda przy codziennych dojazdach do pracy, a w weekendy jazda po okolicy do wyładowania baterii. Uważam, że to naprawdę świetny pomysł i bardziej chyle się do hulajnog niż do elektrycznych longboardów, głównie ze względu na komfort i wygodę, kontrolę nad urządzeniem, ale także dużą niższą cenę - jak to się ma przy longboardach.

Dodatkowo SXT Neo jest naprawdę świetnie zaprojektowana, nie można się jej wstydzić na ulicy. Osobiście moja lista wydatków w kategorii elektrycznych urządzeń do przemieszczania się, została całkowicie przetasowana. Gdyby SXT Neo miała realnego zasięgu około 40km i kilka kilometrów więcej prędkości maksymalnej, to dla mnie hulajnoga idealna. Oczywiście z pewnością odbiłoby się to samym wyglądzie. Gorąco polecam wszystkim, którzy poszukują sposobu na przemieszczanie się po mieście, będziecie zadowoleni z SXT NEO. Gwarantuje.