Recenzja słuchawek Audio-Technica ATH-MSR7b

Opublikowano 13.07.2020 13:19 -


Wow. W tym jednym słowie mógłbym zawrzeć całą recenzję, ale przyda się trochę więcej znaków. Słuchawki nauszne Audio-Technica ATH-MSR7b pokazują, że zabranie jacka ze smartfonów to duży błąd.

Z recenzjami sprzętów często jest tak, że dostajemy coś, czego zupełnie byśmy się nie spodziewali. W przypadku ATH-MSR7b było jednak inaczej - jednego dnia musiałem siedzieć przez kilka godzin z małymi słuchawkami dousznymi i zamarzył mi się jakiś wygodniejszy, nauszny model. Zaglądam na Messengera, a tam Sebastian - "chcesz słuchawki do testu?". Chyba przeszukam mieszkanie pod kątem podsłuchu...

20200630 134449

W pudełku nie znajdziemy jakoś zaskakująco dużo, bo mamy opisywane słuchawki, przewody, etui i troszkę papierów. Wszystko upchnięte w schludny zestaw, więc unboxing też przynosi trochę radości.

20200617 143058

Audio-Technica ATH-MSR7b to dość drogi sprzęt (aczkolwiek wiadomo, że zawsze może być drożej), bo aktualnie na stronie producenta widnieje kwota 949 PLN. W zamian dostajemy jednak zaawansowaną specyfikację zamkniętą w dość mobilnym zestawie. Krótkie dane techniczne:

Konstrukcjazamknięta, wokółuszna, składana
Przetwornikidynamiczne: 45 mm
Pasmo przenoszenia5 - 50 000 Hz
Czułość101 dB/mW
Impedancja36 Ohm
Waga237 g
Przewody1,2 m oraz 1,2 m z mikrofonem (obsługa smartfonów)
Akcesoriamiękkie etui podróżne

Do tego membrany pokryte diamentopodobną powłoką i technologia Multi Layer Dampening zapewniająca odpowiedni przepływ powietrza i zmniejszająca wibracje. Bla bla bla, teoria teorią, ale jak to gra?

Powiem krótko - znakomicie!

Jestem mocno zaskoczony, bo chwilę wcześniej wygrzebałem z szafki swoje stare słuchawki nauszne i byłem nimi zawiedziony. Może dlatego podszedłem do ATH-MSR7b z lekką rezerwą, ale szybko się przekonałem, że niepotrzebnie. Tak naprawdę pierwsze pozytywy pojawiły się jeszcze zanim w ogóle odpaliłem jakąś muzykę, bo słuchawki są bardzo wygodne i dobrze dopasowują się do kształtu uszu i głowy. Dodatkowo kabel o długości 1.2 m pozwala na nieco swobody.

20200630 134147

Odpalenie dźwięków i... kolejna radość. Nie mogę się zdecydowanie uznać za audiofila, ale ATH-MSR7b zdobyły moje serce pod każdym kątem. Szukałem słabych stron puszczając różne utwory, rozmowy, szumy i nic. Stereo działa idealnie, jak zamkniemy oczy, to Bohemian's Rhapsody otacza nas jak na koncercie (używam tej piosenki jako testu, polecam). Wysokie dźwięki nie są zbyt przytłumione i - w mojej ocenie - są dobrze wyważone. Osobiście nie przepadam za wyższymi częstotliwościami, dlatego niektórym może się wydać, że "góry nieco brakuje".

Bas to klasa sama w sobie - słuchawki potrafią dudnić jak niezły zestaw głośników. Jednocześnie nie pojawia się uczucie zmęczenia dźwiękiem, które czasami towarzyszy zbyt zamkniętym słuchawkom. Minusem jest mniejsze wytłumienie, ale wygoda dużo wyższa. Multi Layer Dampening ma też dodatkowy plus - uszy się nie pocą, nie odgniatają. Zazwyczaj po 2-3 godzinach słuchania mam już lekko dość, bo jest mi gorąco, a tutaj pojawia się może lekki dyskomfort, który znika po krótkiej przerwie.

20200617 143024

Dużym atutem w wypadku ATH-MSR7b jest prostota. Nie znajdziemy tu pokręteł, przycisków, paneli dotykowych, wyświetlaczy, modułów Bluetooth i innych wodotrysków. Ot, składane słuchawki, odłączany kabel i tyle. To bardzo dobrze, bo mam wrażenie, że Audio-Technica postawiła na jakość bez wielkiego skupienia na designie (mimo to nie można powiedzieć, że są brzydkie).

20200630 134321

Oddajcie minijacka!

Jak widać Audio-Technica ATH-MSR7b po prostu mnie zachwyciły. Oczywiście, jako minus można wymienić brak możliwości podłączenia ich do większości nowych smartfonów, w których brak złącza minijack. Czy to jednak wina producenta słuchawek? Dotychczas nie narzekałem na brak wejścia 3.5 mm w smartfonie, bo na co dzień używam bezprzewodowych, małych Galaxy Buds, ale jakość dźwięku i wygoda ATH-MSR7b przekonały mnie, że chciałbym powrotu minijacka. Cóż... pozostaje korzystać z przejściówek albo podłączać się do tableta czy komputera.

Skończę tę recenzję chyba tak jak zacząłem, bo to ciągle przewija się w głowie. Wow!

Wieści z Rozładowani.pl