Recenzja Neffos C7 po 288-godzinnych testach | DailyWeb.pl

Recenzja Neffos C7 po 288-godzinnych testach

Opublikowano 4 tygodnie temu - Akcja Partnerska


Po 2 tygodniach użytkowania testowego modelu, jako moje główne narzędzie pracy i rozrywki, mogę z czystym sumieniem podsumować moje zdanie na jego temat. Był to czas początkowego zachwytu możliwościami oraz wykonaniem w tak niskiej cenie, który z czasem zwyczajnego użytkowania mijał, skupiając moją uwagę na drobniejszych szczegółach.

Jak już wspomniałem w poprzednim wpisie o pierwszych wrażeniach, jakie wywarł na mnie model C7, jest to mój pierwszy test długodystansowy w ramach DW. Daje mi to furtkę do ustalenia własnego sposobu oceny urządzeń, który spotka się, mam nadzieje, z akceptacją. Chciałbym, aby wszystkie moje testy były wykonane z pozycji użytkownika zaawansowanego, za jakiego się uważam, początkowo bez wnikania w aspekty finansowe. Pozwoli to na ujednolicenie mojej oceny niezależnie od klasy urządzenia. Cena oczywiście jest jednym z najważniejszych parametrów, dlatego też uwzględnienie go nastąpi na koniec, będąc swojego rodzaju mnożnikiem, który każdy może zmodyfikować według własnego uznania oraz sytuacji finansowej.

Wykonanie zewnętrzne - 3/5

W tym miejscu po pierwszych zachwytach dobrze wyglądającej i spasowanej słuchawki, muszę delikatnie skorygować moją ocenę.
Imitacja metalowej obudowy z kilkoma błyszczącymi obwolutami aparatu i czytnika linii papilarnych prezentuje się bardzo dobrze i nadal mi się podoba. Po 2 tygodniach testów również nie zauważyłem żadnych oznak zużycia na pleckach urządzenia, a przecież używałem go bez etui.

Długotrwałe testy wykazały jednak jedną, ale bardzo irytującą bolączkę. Mowa tu o nieprzyjemnych dźwiękach powstających przy chwytaniu za słuchawkę. Przez pierwsze kilka dni było to całkowicie pomijalne, ale przy długotrwałym użytkowaniu i częstych zmianach pozycji słuchawki w ręku powoduje ciągłe przypominanie, że jest to jednak telefon budżetowy. Wierzę, że da się to zrobić lepiej, skoro kolega testując tańszy model, zachwalał jego spasowanie.

Ekran – 3/5

Testowane urządzenie wyposażone jest w ekran IPS 5,5” o rozdzielczości HD (1280 × 720) co przekłada się na 267PPI. Co to znaczy dla przeciętnego użytkownika? Bardzo fajne kąty widzenia i duży ekran do pochłaniania rozmaitych treści. Niska rozdzielczość nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu i łatwo można się do niej przyzwyczaić, a na pewno wpływa pozytywnie na baterię.
Niestety nic dobrego nie można powiedzieć o kolorach, które są zwyczajnie wypłowiałe.

Aparat – 3/5

Z przodu znajdziemy matrycę o rozdzielczości 8Mpx, a z tyłu 13Mpx. Myślę, że tutaj najlepiej przemówią zdjęcia.

Moim zdaniem kamera przednia, jak i tylna jest w porządku i nadaje się do codziennego cykania i postów w social media. Wymagałbym więcej od jakości zdjęć przy słabym oświetleniu, ale mając na uwadze cenę urządzenia, ilość szumu jest całkowicie zrozumiała. Na duży plus należy zaliczyć dobrze działający tryb panoramy. Nierzadko topowe telefony mają problemy z ładnym jej sklejaniem, a tu taka niespodzianka. Gratulacje dla Neffos C7.

Hardware – 2/5

Procesor to MT6750 wyposażony w 8 rdzeni (4*1,5GHz + 4*1,0GHz) wspierany przez 2GB pamięci RAM oraz 16GB ROM - wielka szkoda, że nie pokuszono się tu o kość 32GB. Życie nauczyło mnie, że urządzenia poniżej tej wartości wymuszają po pewnym czasie ciągłe dbanie o wolne miejsce albo systematyczny reinstall.
Oczywiście pamięć wewnętrzną możemy poszerzyć o kolejne 128GB, ale jesteśmy wtedy zmuszeni zrezygnować z Dual Sim, ponieważ gniazdo kart jest hybrydowe. Pozytywnie zaskoczył mnie ten zestaw pod kątem wydajności. System oraz podstawowe aplikacje uruchamiały się bez najmniejszych przycięć, a DB Legends dawał radę, choć wymagał ostrej redukcji detali.

Urządzenie ponadto posiada moduł LTE cat.4 (do 150Mb/s), GPS z GLONASS, WiFi „n”. Oszczędności w postaci pojedynczego głośnika są raczej oczywiste, ale szkoda mi podświetlenia przycisków fizycznych które, w początkowym okresie przyzwyczajania się do urządzenia, są bardzo pomocne.

Na szczęście nie zabrakło w tym urządzeniu gniazda audio 3,5mm oraz czytnika linii papilarnych, który jest iście topowy. Tak szybko i poprawnie działającego czytnika nie widziałem chyba w żadnym telefonie spoza ścisłej czołówki. Dodatkowo jest aktywny nawet po wygaszeniu ekranu, co pozwala na wybudzanie za jego pomocą. Nie spodziewałem się tego po niedrogim urządzeniu.

Software - 1/5

Urządzenie podczas testów pracowało na Android 7.0 z nakładką NFUI. Pozytywnie zaskoczyłem się, widząc kilka aktualizacji zaraz po wyciągnięciu z pudełka oraz możliwość zmiany działania przycisków funkcyjnych pod ekranem — taka miła niespodzianka.

Tutaj niestety kończą się plusy. Oprogramowanie to bezsprzecznie najgorszy punkt programu. Zacznijmy od kwestii aplikacji systemowych albo google, których nie jesteśmy w stanie wyłączyć, pomimo że taki guzik się znajduje w opcjach aplikacji.

Osobiście nie używam np. gmaila i taka możliwość jest dla mnie kluczowa. Co ciekawsze, kilka preinstalowanych aplikacji ma możliwość odinstalowania – fajnie – tylko wtedy nadal pozostaje martwa ikona na luncherze. Oczywiście opcji ukrywania ikon brak.

Nie uświadczymy również tutaj preinstalowanej aplikacji do wiadomości e-mail, a za zdjęcia i inne media odpowiadają aplikacje google, które nie należą do tych najbardziej przeze mnie lubianych.

Obowiązkiem jest oceniać urządzenie w formie dostarczonej od producenta, stąd taka ocena. Gdyby jednak wymienić luncher oraz zastosować kilka trików pozwalających na wyłączanie zbędnych aplikacji, odbiór ubyłby znacznie lepszy.

W tym miejscu ocena oprogramowania byłaby nadal neutralna, ale jestem zmuszony ją znacząco zaniżyć z powodu problemów ze stabilnym połączeniem bluetooth.
Po podłączeniu smartwatcha moduł bluetooth w telefonie zwariował. Sam zegarek działał przeważnie poprawnie, niestety podczas podłączenia kolejnego urządzenia, zrywało połączenie tego pierwszego. Jak się później okazało, po wielu testach na różnych urządzeniach BT, moduł albo jego oprogramowanie (stawiam na to drugie) nie daje sobie rady z więcej niż 1 połączonym urządzeniem na raz. W dobie, kiedy samochód, telewizor, głośniki czy zegarki są wyposażone w komunikacje BT, takie obostrzenie jest nie do przyjęcia. Jedynym racjonalnym wyjaśnieniem byłby wadliwy model.

Bateria – 4/5

Co tu dużo ukrywać, 3060mAh to naprawdę przyzwoity wynik. Co ciekawsze, w ogóle tego nie czuć. Urządzenie jest cienkie i naprawdę lekkie. Przy zastosowanych podzespołach energii starcza spokojnie na cały dzień używania, niezależnie co wyprawiałem z telefonem (no może oprócz ciągłej nawigacji).

Całokształt psuje dołączona ładowarka o prądzie ładowania 1A oraz, co za tym idzie, czas ładowania. Nie uznaję tego jednak za wadę, ponieważ skoro urządzenie z pewnością wytrzyma do wieczora, nie martwi mnie czas jego ładowania.

Cena – 5/5

Tutaj nie widzę innej opcji jak max. Cena poniżej 500zł w dobie telefonów za grubo powyżej 4000zł to naprawdę mało. Przy czym nadal otrzymujemy pełnoprawne urządzenie.

Podsumowanie

Średnia cząstkowa na poziomie 2,6/5 wskazuje bezsprzecznie, że mamy do czynienia z urządzeniem budżetowym. Pomimo kategorii, która raczej jest oczywista przy tym budżecie, plasuje się w ich czołówce. Nawet za tak niewielką kwotę, można zakupić w pełni użyteczne urządzenie, które dodatkowo przyzwoicie się prezentuje. Nie można tu zapomnieć, że posiada również cechy wyróżniające go na tle innych konkurentów jak, chociażby ekstremalnie szybki czytnik papilarny.
Oczywiście, przyszły użytkownik musi mieć na uwadze parametry urządzenia, jak na przykład mała ilość pamięci wewnętrznej, czy prawdopodobny brak aktualizacji, oraz wiążące się z tym niebezpieczeństwa.

Ocena końcowa uwzględniająca aspekt finansowy, w przypadku tego urządzenia została znacząco podbita i wynosi 3.8/5. W końcu nieczęsto widzi się tak przyjemne urządzenie za tak niewielką kwotę. Co lepsze, widzę tutaj nadal duże pole to poprawy niewielkim kosztem. Z działającym poprawnie modułem BT, zewnętrzną nakładką i opcją wyłączania aplikacji znalazłaby się porządna 4 na świadectwie.

Słowo do TP-Link

Na koniec muszę dodać swoją uwagę nie tyle do urządzenia C7 a samej promocji.
Oczywiście w żaden sposób nie wpływa to na ocenę, ale uważam, że powinienem zaznaczyć kilka szczegółów, które szczególnie mi się nie podobają.


Zdjęcie urządzenia na opakowaniu świadczyłoby, że ekran jest rozciągnięty na obie krawędzie urządzenia niczym w serii Edge od Samsunga. W rzeczywistości ramki są spore, co w pierwszym momencie wzbudziło nie małe zaskoczenie i częściowe oburzenie. Taki zabieg udało się uzyskać poprzez sprytne operowanie światłem fotografowanego/modelowanego urządzenia, co możemy stwierdzić dopiero po bardzo wnikliwej analizie linii biegnących blisko krawędzi.
Dodatkowo zastosowano w opakowaniu swojego rodzaju wkładkę, która ma powiększyć sztucznie opakowanie, nie do końca rozumiem w jakim celu. Szkoda drzew i miejsca w magazynach na takie zabiegi.

Uważam, że przy tak fajnym urządzeniu i przy tak atrakcyjnej cenie moglibyśmy odpuścić sobie tak niezrozumiałe marketingowe zagrywki – urządzenie spokojnie obroni się samo.