Recenzja Navitel R800 - samochodowy rejestrator w oczach laika | DailyWeb.pl

Recenzja Navitel R800 - samochodowy rejestrator w oczach laika

Opublikowano 2 miesiące temu -


Dzisiaj o rejestratorach, a konkretnie o jednym: Navitel R800, ale od początku. W tym roku umarło mi auto. Mój Nissan Primera wyzionął ducha. Miał 20 lat na karku, ale wciąż trzymał się nieźle. Nawet o niego dbałem. Założyłem nowe hamulce, regularnie wymieniałem olej. Zrobiłem nim dwie przeprowadzki i żaden amortyzator nie uległ zniszczeniu. Aż przyszła piękna, majowa sobota. Jechałem z Żoną do Lidla (bo jak sobota, to…), zjechałem na bok, żeby przepuścić autobus, wrzuciłem jedynkę. Chrupnęło. Koniec jazdy. Diagnoza: rozleciała się skrzynia biegów.

Po czterech tygodniach poszukiwań znalazłem samochód dla siebie. Saab Vector 9-3, sedan, z porządnie utrzymanym motorem. Mój sąsiad jest świetnym mechanikiem, więc pomógł mi odświeżyć samochód. Wymienił sprzęgło i amortyzatory z przodu oraz z tyłu. Do zrobienia pozostał mi tylko alternator. Bardzo lubię swojego Schaaba. Prowadzi się świetnie, niestety, kilka tygodni temu, pod biurem, ktoś postanowił go szturchnąć. Efekt? Rozwalone nadkole, po prostu popękał plastik, zderzak na ziemi. Jedyny raz w życiu pożałowałem, że nie mam rejestratora…

Navitel R800 - ekran jak w kompaktowym aparacie!

Teraz już mam! Dzięki naszemu światłemu Naczelnemu, który wytypował mnie do przetestowania takiego urządzenia. Sebastian zaznaczył, że Navitel R800 ma bardzo duży ekran, co jest nietypowe dla rejestratorów. Trochę mnie to przeraziło. Nie znoszę żadnych dodatkowych obiektów pod lusterkiem, rozpraszają mnie. Jednak muszę przyznać, że Navitel mi nie przeszkadzał. Faktycznie, ekran jest spory (ma 4 cale), ale szybko o nim zapominałem. Swoją uwagę, jak każdy odpowiedzialny kierowca, w pełni skoncentrowałem na drodze. Taki duży ekran jest plusem, jeżeli chce się szybko obejrzeć jakieś nagranie. Na przykład chwilę po nieprzyjemnym incydencie. Innego zastosowania nie widzę.

Co w opakowaniu Navitel R800?

Navitel R800- zawartość opakowania

Montaż był bardzo prosty. W zestawie znalazła się przyssawka, z której skorzystałem. Trzymała bardzo dobrze, urządzenie było stabilne i nie przesuwało się w trakcie jazdy. Nie zdarzyło mi się, abym miał wrażenie, że rejestrator za chwilę się urwie, a ja będę musiał go zbierać z podłogi. Solidnie trzymał się szyby. Na dodatek jest bardzo czuły na ruch. Nagrywanie zaczynało się zaraz po zamknięciu drzwi. Rejestracja jest w pełni zautomatyzowana, nic nie trzeba naciskać. Wystarczy podłączyć urządzenie do zapalniczki i ruszyć.

Spodobało mi się to, że mogłem całkowicie zapomnieć o Navitelu. Zamontowałem, podpiąłem i zacząłem jeździć.

Zrobiłem 300 kilometrów i nie spotkał mnie żaden problem ze strony urządzenia. Żadnych przerw w zarejestrowanych materiałach lub nieprzyjemnych przeskoków. Niestety, w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu, a nawet ze dwie – jakość nagrań oraz bateria.

Navitel R800 - jakość obrazu

W dobrym oświetleniu jest wszystko w porządku. Nie mogę się do niczego przyczepić. Kolory są żywe, obiekty wyraźne. Problemy zaczynają się w nocy. Navitel R800 kiepsko radzi sobie z automatycznym ustawianiem kontrastu. Moja codzienna droga do pracy składa się z obszarów podmiejskich, całkowicie nieoświetlonych, jazdy po mieście oraz sporego odcinka S86 w kierunku Katowic. Oglądając nagrania, zauważyłem, że wyłącznie z porządnie oświetlonych obszarów mają dobrą jakość. W pozostałych przypadkach widoczne były ziarna w czerni oraz rozlane plamy wokół źródeł światła.

Navitel R800 - bateria

Jeżeli chodzi o baterię, to nawet przez moment nie liczyłem na to, że nie będę mógł nagrywać wyłącznie na wbudowanym akumulatorze. Nie pomyliłem się. Po odłączeniu od źródła zasilania Navitel wytrzymuje od 3 do 5 minut. Potem zaczyna wpadać w pętlę. Uruchamia się i wyłącza, aż do całkowitego wyczerpania baterii lub podpięcia do źródła zasilania. Dopóki jest naładowany lub jest wpięty do zapalniczki, to nie ma z nim żadnych problemów.

Będę z Wami szczery – nie jestem maniakiem motoryzacji lub drogowym demonem. Dbam o swojego Schaaba, jeżdżę bezpiecznie oraz uważnie. Na trasie lubię przycisnąć gaz, ale też w granicach zdrowego rozsądku i z uwzględnieniem warunków na drodze. Dla mnie Navitel jest urządzeniem dobrze spełniającym swoje zadanie. Rejestruje drogę, po podłączeniu o nim zapomniałem, duży ekran mi nie przeszkadzał. Mogę się jedynie przyczepić do problemów z kontrastem. Osoby jeżdżące w nocy powinny wybrać inne urządzenie. W takich warunkach Navitel R800 się nie sprawdzi. Kierowcy dzienni mogę rozważyć wyposażenie swoje samochodu w ten model rejestratora.

Pamiętajmy jednak, że cena Navitel R800, to koszt rzędu to niespełna 300zł, a w tym kontekście na pewno stosunek jakości do ceny, wypada bardzo porządnie.