[Recenzja] Kygo A11/800 słuchawki, które mogą namieszać w swoim segmencie

[Recenzja] Kygo A11/800 słuchawki, które mogą namieszać w swoim segmencie

Opublikowano 4.11.2019 11:22 - Akcja Partnerska

Uwielbiam testować produkty, które dokładają cegiełkę do sposobu, w jaki żyję, czy w jaki pracuję. Słuchawki to dla mnie nieodłączny elementy obu tych światów. Jeśli dorzucimy do tego jeszcze test marki, która jest mi kompletnie obca, to taki zestaw dostaje priorytet mojej uwagi. Poznajcie Kygo A11/800, które dotąd były mi kompletnie obce, a które mogą namieszać w swoim segmencie cenowym.

Gdy dostałem informację, jakie słuchawki otrzymam do testów, byłem przekonany, że to kolejny chiński brand, który chce zagrać na nosie wielkiej konkurencji. Nazwa Kygo wprawdzie brzmiała bardziej europejsko, ale nie takie nazwy Chińczycy wymyślali. Wielkie było moje zaskoczenie, kiedy po wpisaniu w wyszukiwarkę nazwy tych słuchawek, wyskoczył mi producent muzyczny aka DJ, który okazał się całkiem rozpoznawalny na całym świecie. Możecie nazwać mnie ignorantem, ale ja o nim pierwszy raz słyszałem. Być może dlatego, że obszar jego działalności raczej nie do końca się pokrywa z obszarem moich muzycznych zainteresowań.

Pomyślałem, że to musi być jakiś zbieg okoliczności. Nic bardziej mylnego, trafiłem na właściwą osobę. To właśnie od pseudonimu muzycznego zrodziła się cała linia słuchawek. Zapowiada się interesująco.

Zawartość opakowania

Słuchawki trafiły w moje ręce fabrycznie zamknięte (wrażenia z odpakowania nowego sprzętu to zawsze dodatkowa frajda). Opakowanie było dość duże, a więc spodziewałem się, że słuchawki mają swoje własne etui. Nie pomyliłem się. Okazało się bardzo przyzwoicie wykonane z charakterystycznym logo na stronie wierzchniej. Dodatkowo było ono dość kompaktowych rozmiarów, a to jasny sygnał, że sprzęt będzie rozpatrywany jako mobilny.

W środku nie zabrakło tego, co niezbędne. Kabel zasilający typu USB-C, a także przewód do podłączenia słuchawek w sposób przewodowy. Co warto zaznaczyć, kabel wyposażony jest w mikrofon i przycisk, a to dla mnie nowość i doskonała sprawa, bo nie ma, co się oszukiwać, że mikrofon przy samej muszli będzie bardziej wydajny, niż ten umieszczony na przewodzie.

A jak wypadają rozmowy przez Kygo a11/800?

Przetestowałem sprzęt do kilku rozmów, by zweryfikować, jak wypada jakość połączeń. Nie było zaskoczenia: jest zwyczajnie bardzo poprawnie. Oczywiście mikrofon smartfona przy ustach to najbardziej skuteczny sposób na dobrą jakość dźwięku rozmowy, ale moi rozmówcy potwierdzali, że jakość jest bardzo poprawna i wyraźnie mnie słychać. To na pewno duża zaleta dla osób, które zamierzają przez Kygo A11/800 prowadzić rozmowy.

Specyfikacja Kygo A11/800

Zacznijmy z rozpędu, przechodząc od razu do specyfikacji.

  • Aktywna redukcja szumów: tak
  • Przetwornik: 40 mm
  • Pasmo przenoszenia: 15 - 22,000 Hz
  • Żywotność baterii: do 20h przy włączonym ANC
  • Zasięg: do 15 metrów
  • Obsługa kodeków: AptX i AAC
  • Obsługa NFC: tak
  • Waga: 250 g
  • Dostępne kolory: czarny i biały
  • Dodatkowe: dołączone etui,  obsługa Bluetooth 5.0

Konstrukcja słuchawek i jakość dźwięku

Po wyciągnięciu wszystkich przewodów, instrukcji i innych papierów, przyszedł czas na gwiazdę tego opakowania. Po wyciągnięciu słuchawek z etui, pierwszym moim dużym zaskoczeniem była... ich waga. Kygo A11 są naprawdę lekkie!

Jeśli połączymy to z bardzo wygodnym etui, to nagle się okazuje, że mamy kawał świetnego sprzętu, który możemy zabierać ze sobą w każdą podróż. Etui nie zabierze dużo miejsca w bagażu, a i naprawdę lekkie słuchawki (250 g), nie będą nam dodawać niepotrzebnych gramów np. przy podróży samolotem, co docenią zwłaszcza stali podróżnicy. Słuchawki są nawet lżejsze od moich ulubionych WH-1000XM2. I to zauważalnie!

Pałąk jest wyłożony wygodną ekoskórą. Pod obiciem widać aluminium — za każdym razem, kiedy regulujemy słuchawki do wielkości głowy. Takie połączenie koloru aluminium i czerni wygląda naprawdę atrakcyjnie. Muszle, również wyłożone tym samym materiałem co pałąk, mają na zewnętrznej stronie obsługę gestów. Z poziomu prawej muszli możemy regulować dźwięk, a także zatrzymać utwór lub przesunąć do kolejnego. Działa to sprawnie, bez większych zastrzeżeń.

Prócz samej wagi słuchawek dużym zaskoczeniem było dla mnie, jak dobrze przylegają do głowy. Pałąk dociska muszle bardzo mocno do uszu, a to w praktyce oznacza jeszcze lepszą izolację od otoczenia. Przyznam, że po pierwszych kilku minutach miałem obawę, czy po kilkunastu/kilkudziesięciu minutach skóra pod słuchawkami nie będzie miała dość. Na całe szczęście nie było efektu zmęczenia.

Jeśli chodzi o jakość dźwięki to dla mnie zdecydowanie nowość. Bez obaw mogę powiedzieć, że brzmią one zauważalnie lepiej od moich WH-1000XM2. Wysokie tony są bardzo czyste, a dźwięk wybrzmiewa, budując wrażenie dużej sceny. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, że pojawia się jakiś efekt emulacji przestrzeni, który jest na pewno wartościową cechą tych słuchawek. Brzmi on ciekawie i może się podobać przy słuchaniu muzyki, natomiast do gier był on dla mnie po kilkudziesięciu minutach męczący. Nie jest to wada, jest to cecha tego urządzenia, która dla mnie była dość zaskakująca, ale niestety nie wszechstronna.

Active noise cancelling i interfejs słuchawek Kygo A11

Kolejnym aspektem, na który warto zwrócić uwagę, jest aktywna redukcja szumów. Tutaj trzeba jasno zaznaczyć, że jest ona wspierana bardzo mocno poprzez samą konstrukcję słuchawek i dociskanie wspomnianego pałąka muszli do uszu. To świetna wiadomość, bo osoby, które chcą się wyłączyć z otoczenia, będą zadowolone. Samo ANC  nie daje wiele, bo jak wspomniałem, pasywnie wycięte jest 80% hałasów poprzez idealne przyleganie słuchawek do uszu.

Prócz włącznika ANC na słuchawkach mamy jeszcze kilka możliwości: regulację głośności, włączenie trybu Ambient Mode — czyli włączenia słyszalności otoczenia — a także Awareness Mode (dla mnie nowość), oznaczający tylko tyle, że ANC zostanie zredukowany o połowę, a ustawienia dźwięku dopasują się, by uwypuklić głos. W praktyce działa to dość mało efektywnie.

Aplikacja mobilna

Kygo ma także swoją dedykowaną aplikację mobilną, z której poziomu możecie zmienić charakterystykę dźwięku. Jest ona bardzo prosta w obsłudze, ale daje kilka ciekawych możliwości. Macie do dyspozycji sterowanie ANC, czy Awarness/Ambient Mode, ale możecie też w bardzo ciekawy sposób zmienić charakterystykę dźwięku.

Za pomocą charakterystycznego obszaru w każdym jego rogu znajdziecie nazwy miejscowości, które charakteryzują konkrety styl/typ muzyki. Przesuwając palcem, możecie zdecydować, jaka kombinacja tych obszarów będzie brzmiała w słuchawkach najlepiej dla Was.

Oczywiście wszystkie zmiany słyszycie cały czas w słuchawkach, podczas przesuwania palcem po wspomnianym obszarze. Charakterystykę poszczególnych miast, zlokalizowanych na krawędziach aplikacji, znajdziecie poniżej.

Pośród tych wszystkich interesujących opcji, pozostaje nam jeszcze jeden drobiazg do przedyskutowania. Cena. W dolarach przyjdzie za słuchawki zapłacić $299, ale nie będziecie musieli tego robić, bo mamy polskie przedstawicielstwo tej marki. Cena uśredniona na czas pisania recenzji to koszt około 1300 zł. To nie są naturalnie słuchawki dla wszystkich, ale dla osób, które chcą i mogą wydać dużo więcej, za komfort, możliwości i świetną, choć bardzo charakterystyczną jakość dźwięku.

Uzupełniając stwierdzenie z tytułu tej recenzji, jestem przekonany, że Kygo A11/800 będą stanowiły doskonałą konkurencję dla kultowych Sony z serii WH-1000XM. Nie sposób przejść obok nich obojętnie, jeśli szukacie dobrej jakości dźwięku, aktywnej redukcji szumów i przede wszystkim mobilności.


Sprzęt do testów otrzymaliśmy od Kygo Life Polska.

Wieści z Rozładowani.pl