Ostatnio dzieliłem się pierwszymi wrażeniami z korzystania z ultrabooka TravelMate P6. Teraz przyszedł czas na napisanie recenzji! Na wydanie ostatecznego werdyktu! Oczywiście ten tekst piszę korzystając ze sprzętu od Acera. Dalej będę twierdził, że to niesłychanie wygodne urządzenia przenośne. Klawiatura jest świetna, ekran również. Nie zmienia to faktu, że trzeba zajrzeć do środka, sprawdzić, co napędza tego ultrabooka. Być może to pomoże mi odpowiedzieć na pewne pytanie, które zadam w tym tekście.

Raczej otrzymałem sprzęt, którego dominująca cechą będzie mobilność, wytrzymałość oraz czas pracy na baterii. Co oczywiście nie oznacza, że nie spróbowałem odpalić jakiejś gry.

Wąskim gardłem jest tutaj brak dedykowanej karty graficznej, a zaraz za nim będzie niskonapięciowy procesor Intela. Jest to jednostka 10 generacji, to prawda, ale w dalszym ciągu oferuje znacznie mniejszą wydajność, w zamian za mniejsze wykorzystanie energii, a tym samym dłuższą pracę na baterii. Mimo to na TravelMate P6 uruchomiałem dwie gry. Pierwszą był „RimWorld”, odjechany symulator zarządzania kosmiczną kolonią, a później stwierdziłem, że trochę połapię monstra w „Temtem”. Jak poradził sobie TravelMate P6? Nieźle. W obu przypadkach jakość rozgrywki była zadowalająca, chociaż przyznaję, że w „Temtem” zmniejszyłem jakość grafiki oraz rozdzielczość, aby otrzymać więcej FPSów. Nie grałem na baterii, sprzęt był podłączony do gniazdka i ustawiony na najwyższą wydajność.

IMG 0231

W trackie tych testów obudził się wiatrak, a sam laptop trochę się nagrzał, co zupełnie mnie nie zdziwiło, ponieważ zwiększyłem obciążenia procesora i zintegrowanej karty graficznej.

Podobnie było, gdy postanowiłem sprawdzić, jak TravelMate P6 radzi sobie z silnikami do tworzenia gier komputerowych. W pierwszych wrażeniach napisałem, że wykorzystałem go do stworzenia niewielkiej giereczki. Tak było, ale później wrzuciłem na dysk Unity3D oraz Godota. W obu przypadkach zauważyłem, że dopóki pracowałem na dwuwymiarowej grafice, to TravelMate P6 nieźle sobie radził. Wrzucenie wielu obiektów 3D prowadziło do delikatnej czkawki.

W tym momencie chciałbym zadać jedno, bardzo ważne pytanie. Czy TravelMate P6 jest sprzętem dedykowanym do wcześniej wspomnianych aktywności?

Moim zdaniem nie jest. Szukacie czegoś do zwiedzania cyfrowych światów lub tworzenia gier? Poszukajcie innego modelu, z innym procesorem oraz dedykowaną kartą graficzną.

IMG 0221

TravelMate P6 ma być sprzętem mobilnym, pozwalającym na przygotowanie prezentacji, opracowanie raportu do pracy, napisania artykułów lub tworzenia niewielkich programów.

W tych zadaniach sprawdza się doskonale i nie mogę mu nic zarzucić. Jest wygodny, cichy i lekki. Na dodatek ma wytrzymałą konstrukcję. Zwróćcie uwagę na nieźle osadzone zawiasy matrycy. TravelMate P6 bez najmniejszego problemu może być używany w trakcie podróży. To jest sprzęt doskonale sprawdzający się na różnego rodzaju wyjazdach, nie tylko tych biznesowych.

Ja znalazłem jeszcze jedno zastosowanie. Ultrabook od Acera służył mi za dodatkowy komputer. Bardziej mobilny do mojej kobyły, na której na co dzień pracuję. Brałem TravelMate’a w łapy, rozsiadałem się na balkonie i pisałem. Świetna sprawa! Dlatego daleki jestem od twierdzenia, że jest to zły laptop. Jest dobry, tylko trzeba pamiętać o tym, że sprawdza się w określonych przypadkach. Trzeba po prostu dostosować technologię do potrzeb, a nie odwrotnie.

Dlatego TravelMate P6 jest dla mnie laptopem dodatkowym. Mobilnym sprzętem, na którym mogę dokończyć pracę związaną z opracowywaniem dokumentów, posłuchać muzyki w trakcie przygotowywania obiadu lub nawet obejrzeć odcinek serialu na balkonie. Na to wszystko pozwala świetna bateria. Po naładowaniu wystarcza mi na 8 godzin intensywnego korzystania.

Testowanie tego sprzętu było dla mnie ciekawą przygodą i cieszę się, że mogłem sprawdzić, co zmieniło się w produkcji laptopów Acera w ostatnich latach.


Posłuchaj nas!