Razer Hammerhead z redukcją szumów i USB C - recenzja




Razer Hammerhead z redukcją szumów i USB C - recenzja

Opublikowano 1 tydzień temu -


Brak portu Jack w smartfonach to coś, co może zadecydować o przyszłym zakupie. Chociaż nadal są producenci stosujący ten typ wejścia, wiele telefonów się z nim pożegnało. Jeśli szukacie słuchawek na USB-C mam propozycję, która potrafi zaskoczyć.

W poprzednim wpisie z pierwszymi wrażeniami mogliście przeczytać, co zawiera opakowanie, dowiedzieliście się też o wykonaniu i podstawowych parametrach słuchawek. Teraz pora na to, co najważniejsze.

Jakość dźwięku

Przyznaję się, nie jestem audiofilem. Nie potrafię też wychwycić tych wszystkich niuansów, o których pisze się w recenzjach sprzętu audio. Co rok przechodzę jednak szczegółowe badania słuchu w pracy i ponoć jest całkiem dobrze ;). Jeśli spodziewacie się, że będę pisał o „szerokiej scenie, w której co jakiś czas wybucha ekspresja ciepłych niedoskonałości wynikających z tłoczenia winylowej płyty” możecie poczuć się zawiedzeni.

Sama konstrukcja słuchawek zdradza w pewnym stopniu charakter dźwięku, jaki wydobywać się będzie z Hammerheadów. To konstrukcja dwuprzetwornikowa. Logiczne zatem, że słuchawki powinny mieć mocno zarysowaną górę i doły, kosztem środka. Razer udowodnił mi, że w jego wypadku to nieprawdziwy stereotyp.

W porównaniu do moich dwuprzetwornikowych Brainwavz R1 nie spodziewałem się wiele od firmy, która zajmuje się produkcją sprzętu dla graczy. Razer Hammerhead ANC USB-C mocno mnie zaskoczył. Słuchawki pod każdym względem grają lepiej od tych moich. Najlepszym komplementem i oceną będzie to, że bardzo lubię wracać do tych słuchawek.

Bass, chociaż wyczuwalny i głęboki potrafił być delikatny i robi miejsce na inne dźwięki tam, gdzie tego trzeba. Niskie i średnie dźwięki też były bardzo przyjemne, bałem się zwłaszcza o te drugie — całkiem niepotrzebnie. Coś, co było bardzo miłe to dobrze zarysowane wokale. Razer Hammerhead to słuchawki o naprawdę przyzwoitym dźwięku. Nie jest to tylko moje zdanie. Nie byłem tego pewny i skonfrontowałem swoje zdanie ze znajomymi. Uważają podobnie.

Wygoda używania

Z poprzedniej części dowiedzieć się mogliście, że jakość wykonania to niewątpliwa zaleta słuchawek Razera. Są masywne i wykonane z anodyzowanego, czarnego aluminium. Chociaż zaskakują dużą wagą, robią to pozytywnie — waga nie jest aż tak odczuwalna. Słuchawki dobrze trzymają się w uchu, zwłaszcza z piankami Comply, które znalazły się w zestawie. Płócienny oplot kabla wpływa na to, że słuchawki nie plączą się tak łatwo.

Razer Hammerhead podłączane są za pośrednictwem USB typu C. Pomimo tego, że nie ma zbyt wielu dobrych słuchawek na USB-C, coraz więcej producentów smartfonów decyduje się zastąpić nim standardowy port Jack. Ja już się przestawiłem ;)

Pilot na kablu odpowiada za głośność, pauzowanie muzyki i inicjowanie asystenta, przełączanie między utworami oraz aktywację redukcji szumu (ANC). Trochę zdziwił mnie sposób na skakanie po utworach, zamiast klawiszami głośności robi się to klawiszem pauzy, naciskając szybko dwa lub trzy razy. Dziwne, ale można się do tego przyzwyczaić.

Redukcja szumów

W tym miejscu opadła mi szczęka. Co prawda nigdy nie używałem żadnych „pchełek” z ANC, ale spodziewałem się raczej mizernych efektów. Razer Hammerhead USB-C ANC zaskakują jednak poziomem filtrowania dźwięku. To nie jest proteza funkcji, redukcja szumu naprawdę tutaj działa.

Testowałem ją w kilku sceneriach — ruchu miejskim, podróży pociągiem, głośnym barze, a nawet w miejscu mojej pracy, gdzie wibracje doprowadzają do bólu zębów. Wszędzie hałas i niechciane dźwięki ustępowały miejsca odtwarzanej muzyce.

Podsumowanie

Razer Hammerhead ANC USB-C nie ma dużej konkurencji wśród modeli podłączanych za pośrednictwem USB typu C. Gdy dodamy, że słuchawki Razera wspierają aktywną redukcję szumu, listę podobnych słuchawek zawęzimy do 4, góra 5 pozycji (ja potrafię wymienić tylko 4). Z listy tej tylko jedne mają podobnie wysoki poziom wykonania. W kartoniku z nimi nie ma jednak tak wielu akcesoriów co w Razer Hammerhead (np. pianek Comply).

Nie jestem pewny czy będą też brzmieć tak dobrze, jak Hammerhead. Żadne ze słuchawek nie mają też bajeru w postaci świecącego logo ;) Jestem za to przekonany, że słuchawki Razera to świetny zakup. Oczywiście, jeśli przełkniemy cenę na poziomie 330-400 zł.