Quo vadis Google+? | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Quo vadis Google+?

Opublikowano 4 lata temu -


Gdyby ktoś kazał mi się określić w kwestii portali społecznościowych, to bez zawahania wybrałbym Twittera. Ze względu jednak na to, że jestem oddanym użytkownikiem urządzeń z Androidem (przynajmniej na razie), liczę na rozwijanie się niektórych usług Google. Tak też było i jest z ich portalem społecznościowym, który w ostatnich dniach przeszedł gruntowną przemianę. Zastanówmy się gdzie on zmierza.

Oferujemy Wam wszystko (czyli w zasadzie nic nowego)

Na Facebooku są nasi znajomi, Twitter nas informuje, Pinterest inspiruje, a Tumblr pozwala blogować. W ten sposób możemy wymieniać bardzo długo różnego rodzaju serwisy społecznościowe. Czy gdybyśmy mięli określić jedną najważniejszą funkcję, czy zasób Google+, to czy bylibyśmy w stanie to zrobić?

Społecznościówka giganta z Redmond ma wszystko, jednak nie oferuje nam nic konkretnego - możemy publikować wpisy, rozmawiać z innymi użytkownikami przy pomocy Hangouts, czy dodawać zdjęcia. To wszystko ładnie wygląda, ale co w tym nowego? Google+ nie posiada żadnej funkcji, która wyróżniałaby go na tle innych portali. Brakuje mu swojej własnej wizytówki i popisowego numeru.

Target? Jaki target?! My chcemy trafić do wszystkich

Google od zawsze odznaczało się bardzo globalnymi projektami. Chcieli zindeksować WSZYSTKIE zasoby Internetu, mięli zdigitalizować WSZYSTKIE książki, ich planem było zebranie WSZYSTKICH zasobów intelektualnych świata. Podobnie jest z ich portalem społecznościowym - jest przygotowany z myślą o wszystkich, a skoro dla wszystkich to dla kogo?

Każdy portal społecznościowy pragnie zgromadzić jak największą rzeszę użytkowników - to jest ich domena i właśnie z tego żyją. Niemniej jednak każdy z nich ma określony jakiś cel i potrzeby, które ma zaspokajać w danym użytkowniku. Facebook ma dać ci kontakt z przyjaciółmi, Twitter pozwala na dzielenie się informacjami i tym co robimy, Pinterest ma każdego zainspirować - znowu możemy wymieniać. Natomiast nie jestem w stanie określić jakiejkolwiek nadrzędnej misji Google+. Nie ma w nim nic, dzięki czemu jego twórcy mogliby obrać konkretny target, który mógłby stać się zalążkiem do budowania naprawdę potężnej społeczności.

Wiecie jak to jest - jeśli coś jest do wszystkiego, to tak na prawdę jest do niczego.

Nasze relacje - nasza sprawa

Patrząc na to w jaki sposób kreuje się wizerunek Google+, możemy powiedzieć tylko jedno - jest to proces samorzutny i niekontrolowany. Owszem, jest on prezentowany na konferencjach Google, jak to miało wczoraj miejsce, ale powiedzmy sobie szczerze - takie rzeczy oglądają ludzie zainteresowani jakkolwiek tym co Google wyczynia. Nie wiem jak Wy, ale ja nie widziałem ani jednej akcji PRowej, która miałaby w jakikolwiek sposób zachęcić do korzystania z tej społecznościówki, czy ocieplić jej wizerunek. Google+ po prostu nie istnieje po za branżowymi mediami i własnymi wystąpieniami.

Facebook i Twitter zostały już dawno podłapane przez TV - Google powinno coś z tym zrobić.

Podsumowując

Niby Google pracuje nad tym projektem, niby go dopieszcza w każdym calu. Problem w tym, że Google+ nie ma być flagową usługą firmy, a jedynie jej trybikiem, który ma pracować w imię powiększania ich zasobów dyskowych. Ten portal społecznościowy nie daje nam nic, czego mielibyśmy nie dostać od innych graczy na rynku. Nie ma tam ludzi, nie ma emocji, nie ma nic - to po prostu pusta skorupa, mająca pokazać, że Google jest wszędzie, a więc także w branży portali społecznościowych. To droga donikąd.

PS. Najserdeczniejsze podziękowania kieruję w stronę Asi, dzięki której nawiązała się ostatnio między nami dyskusja o Google+ i która wskazała mi kilka spraw z nim związanych.