Grafika oczywiście nieporównywalna w zestawieniu z GW2, to oczywiste, ale należy pamiętać że gra ta ma niespełna 10 lat! Mimo sędziwego wieku trzyma się nieźle, frajda może już nie tak wielka, ale przyjemność z grania pozostaje. Zakłócą ją tylko Blizzard, swoją psychozą związaną z bezpieczeństwem. Jak to mówią, każda skrajność jest zdecydowanie zła. Tutaj Blizzard zdaje się swoją skrajność związaną z poczuciem bezpieczeństwa kont graczy zdecydowanie osiągnął.

Tokeny, powiadomienia sms z kodami – to wszystko bardzo dobre pomysły w jaki sposób zabezpieczać konta, niemniej zdaje się, że tego wszystko już jest za dużo. Co mnie osobiście cholernie irytuje, to fakt że conajmniej raz w tygodniu mam zablokowane konto w serwisie Battle.Net, przez co nie mogę się logować do gry. Dlaczego? Raz ktoś próbował się włamać na moje konto, a raz zalogowałem się z innego adresu IP. Ten drugi aspekt jest według mnie esencją psychozy Blizzard. Jak to działa? Zalogujesz się do jakiejkolwiek usługi Blizzard (WoW Armory, Battle.Net czy do samej gry) z innego adresu IP niż zwykle, to od razu blokują Ci konto. By odblokować musisz resetować hasło a w skrajnych wypadkach żądają nawet kilku cyfr klucza dowolnej gry ze stajni tego wydawcy. Przy częstych podróżach, psychoza Blizzarda jest paraliżująca, bo ileż można zmieniać czy resetować hasło? Szlag człowieka trafia.

W tym wypadku GW2 wyciągnął wnioski i tego rozwiązania od Blizzarda nie skopiował. Jego system obsługi innych adresów IP jest banalnie prosty i zdaje się równie bezpieczny jak męczące rozwiązanie Blizzarda. Za każdym razem, kiedy zalogujesz się z nowego adresu IP, klient gry GW2 informuje Cię o wysłaniu mejla z linkiem, po którego kliknięciu zagwarantujesz sobie dostęp do gry z nowego adresu. Prostota ponad szystko. Blizzardzie, paradoksalnie to czas byście to Wy skopiowali rozwiązanie, stworzone przez GW2 i wreszcie przestali swoim klientom utrudniać życie.


Posłuchaj nas!