Przypowieść o Januszu | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Przypowieść o Januszu

Opublikowano 2 lata temu - 8


Bartosza nie ma, ale trzon DailyWeb pozostał. Co ważne szukamy cały czas rekrutujemy, przynajmniej dwie osoby ze świata WWW (więcej w rekrutacji). Tak jak zapowiadaliśmy mimo tego, że cały czas szukamy, to już jeden pewnik mieliśmy. Przed Wami Tomasz Żmuda, który już wcześniej próbował swoich sił na DailyWeb (WordPressowy niezbędnik czy bardzo popularny tekst: 7 przykazań każdego Freelancera). Dzisiaj kolejna jego propozycja już jako członka zespołu na testach. Trzymajcie za niego kciuki, tymczasem zapraszam do zapoznania się z jego kolejnym tekstem. Enjoy!

Siadając do tego tekstu nie do końca wiedziałem, jaki będzie charakter tego wpisu. Czy będzie prześmiewczy, czy też może będzie piętnował w niewyszukany sposób opisywane tutaj zachowania. A może będzie miał zabarwienie lekko satyryczne, by krzywym uśmiechem czytelnik puentował kolejne akapity. Znajdą się też pewnie tacy, dla których akapity, pojedyncze zdania czy epitety będą przysłowiowym „kciukiem pod żebra” i wywołają szalony grymas wściekłości i falę hejtu w komentarzach. Nie wiem, jakie będą Wasze reakcje, bo temat, który poruszam jest nader popularny w komunikacji potocznej w internetach. Wiem doskonale, że odbiór rzeczonej treści będzie ambiwalentny i zapewniam Was, że nie jest moim zamiarem by kogokolwiek obrazić. Ale jeżeli ktoś się poczuje urażony – warto się zastanowić czy w opisywanych rzeczach nie jest pierwszoplanowym aktorem.

Terminologia

Janusz – imię męskie utworzone na gruncie języka polskiego od imienia Jan; pierwotnie była to forma zdrobniała, ale od bardzo dawna występuje, jako samodzielne imię, być może nawet od XII wieku (najstarsze zapisy pochodzą z lat 1145 i 1178). Regionalnie do dziś tworzy się od imienia Jan zdrobnienie Janusz. – źródło Wikipedia.

Janusz potocznie w retoryce branży usługowej to człowiek prosty - w ogromnym uproszczeniu – nieznający się na niczym, którego misją jedyną jest w sposób niewyszukany tłamsić branżę usługową swoim, wybaczcie kolokwializm – buractwem.

Cebula (Allium cepa L.) – zwyczajowa nazwa warzywa należącego do rodziny amarylkowatych. Prawidłowa nazwa botaniczna to czosnek cebula, jest to, bowiem gatunek należący do rodzaju czosnek. W użyciu jest jednak głównie nazwa cebula. Inne używane nazwy to: cebula ogrodowa, cebula zwyczajna, dymka, skulibaba. – źródło Wikipiedia.

Cebula jako warzywo po spożyciu przez istotę ludzką powoduje szereg utrudnień w obcowaniu z innymi istotami ludzkimi, dodatkowo nabywa cech januszowych i postrzegana jest jako wieśniak wykazujący się niebywałym wręcz, wybaczcie kolokwializm – buractwem. Istota taka nazywana jest Cebulakiem, natomiast miejsce, w którym występuje dużo Cebulaków zwane jest potocznie Cebulandią.

W niektórych trendach komunikacyjnych Janusz to synonim Cebulaka, co jest nawet logiczne, bo jak wiadomo Cebulandia brzmi dużo lepiej niż Januszolandia…

Scenka rodzajowa

Janusz Nowak (45 l.), Stolarz, 25 lat w zawodzie. Mieszka z rodziną na przedmieściach Stolicy – dwójka dzieci. Prowadzi warsztat, który generuje zyski, które w minimalnym stopniu pokrywają koszty życia. Żona Janina także pracuje, dzięki temu udaje im się z miesiąca na miesiąc bilansować budżet domowy. Nie jest to proste, bo Starsza córka studiuje, a syn chodzi do szkoły podstawowej, uczęszcza do szkółki piłkarskiej, co dodatkowo obciąża domowy budżet – wszak sprzęt sportowy, by służył, musi być wysokiej jakości.

Janusz, jako człowiek, jest oschły i szorstki w obyciu – można powiedzieć nawet, że gburowaty. W komunikacji konkretny, nie stosuje ozdobników językowych – w prostych żołnierskich słowach przekazuje swoje myśli.

Ponad to kocha swoją pracę, stara się rozwijać firmę, powiększa park maszyn. Ostatnio za radą córki postanawia odświeżyć wizerunek firmy – chce podeprzeć ogłoszenia na wszelkich portalach ogłoszeniowych własną stroną internetową, opracować logotyp, jakieś banery może...

Problem w tym, że Janusz po analizie budżetu rodzinnego wysupłał tylko 1000 zł – w tych pieniądzach będzie szukał wykonawców. Czy znajdzie?

Janusze wszędzie Janusze

Jak zapewne wywnioskowaliście na warsztat wziąłem branże kreatywną, bo tą znam najlepiej. Nie jest jednak tajemnicą, że każda branża usługowa ma na rozkładówce Janusza. Swoje historie mogą opowiadać programiści, kelnerki, mechanicy, sklepikarze…

Zgodzicie się ze mną, że zebrany przez Janusza budżet jest malutki, jak na taki pakiet poszukiwanych usług? Ale Janusz Nowak i tak szuka wykonawcy, bo tylko na takie pieniądze może sobie pozwolić, agencje odeślą człowieka z kwitkiem i ten zacznie szukać w internecie. A w sieci spotkają go bluzgi i wyzwiska, stwierdzenia typu – zapłać mi ZUS cwaniaczku, opłać Adobe. Czy koniecznie człowieka trzeba zaszczuć wszechobecnym brakiem szacunku, o zwykłej grzeczności i kulturze osobistej nie wspominając?

Racja, zakres prac jest duży, ale na Boga nie piętnujmy tego człowieka – więcej nie ma, nie chce dać – to nieistotnie. Taki ma budżet, w tych pieniądzach szuka i jak będzie wytrwały, to znajdzie. W idealnym świecie, gdzie edukacja i uświadamianie pojedynczych jednostek przynosi skutek, Janusz zebrałby odpowiednią kwotę i wybrał dobrej klasy fachowca…

W naszych realiach Janusz Stolarz znajdzie Grafika i w tym budżecie rzeczony grafik wykona mu zlecenie. Jest popyt to jest i podaż, tak to działa globalnie i jeżeli bierzesz zlecenie Janusza, to robisz to świadomie, łykaj więc konsekwencje z tym związane. Jeżeli tylko przysłowiowe Janusze zapełniają Twoje konto bankowe, może właśnie jesteś Januszem Grafikiem i warto zastanowić się, jakie kroki podjąć by ten stan rzeczy zmienić, może czas porzucić postawę roszczeniową i wykazać wolę walki. Chcecie sprawiedliwych warunków rynkowych – obudźcie się – nic takiego nie nastąpi! Bez zmiany nastawienia do końca życia będzie rezydować w Cebulandii…

No właśnie Cebulandia.

Cebulandia moi drodzy to termin, który u mnie wywołuje grymas niesmaku i to nie jest siła przekazu, jaką niesie w świadomości mas, czy retoryka, jaką oddziałuje w komunikacji międzyludzkiej. Dla mnie to jest kwintesencja braku szacunku, małostkowości u osoby, która ten termin wypowiada. Bo Cebulandia to jest stan umysłu tego człowieka… Polska ma swoje problemy i absurdy. Można wymieniać, począwszy od utrudnień dla mikro przedsiębiorców w sferze polityki skarbowej i ZUS-u, poprzez absurdy w NSZ, „autostrady”, na zidioceniu elit rządzących kończąc. Ale to dalej jest kraj dużych możliwości i można żyć dobrze, na własnym podwórku, posługując się ojczystym językiem. Realizując się w pracy i życiu. Trzeba tylko podjąć rękawice i walczyć…

Każdy sukces liczony jest w roboczogodzinach i by takowy osiągnąć trzeba dużo i jeszcze więcej pracować, rozwijać się, dokształcać i optymalizować efektywność pracy. Rozwiązywać problemy, a z błędów, który każdy popełnia, wyciągać wnioski. Innej drogi nie ma, jeżeli stosujesz półśrodki jesteś skazany na porażkę, jesteś skazany na Cebulandię.

Zrozumienie tego wszystkiego spowoduje, że ten ohydny termin, wyprany z szacunku do drugiego człowieka zniknie z głowy zainfekowanego delikwenta, i wtedy będzie mu się żyło lepiej.

PS Postać Janusza Nowaka, stolarza z dwójką dzieci jest postacią fikcyjną wymyśloną przez autora na potrzeby tego tekstu. Jeżeli okazuje się, że taka osoba istnieje naprawdę (wszak Nowak to popularne nazwisko), dodatkowo jest stolarzem, ma 45 lat i dwójkę dzieci, mieszka na przedmieściach Warszawy i czyta ten artykuł… Cóż, pozdrawiam Panie Januszu serdecznie i w razie jakby potrzebowałby pan pomocy projektanta proszę o kontakt. Zmieścimy się w budżecie.