W momencie gdy wydawało się, że trackery aktywności nie są już w stanie zaskoczyć nas niczym pod względem funkcjonalności, Fitbit znalazł nowy pomysł na wyróżnienie się wśród konkurencji. Najnowsze urządzenia marki mają być wyposażone w funkcje wykrywania hałasu, dzięki której dane dotyczące monitoringu naszego snu zostaną wzbogacone o informacje dotyczące… naszego chrapania. Jak widać firma, która jakiś czas temu została kupiona przez Google (za 2,1 mld USD), szybko przejęła od nowych właścicieli skłonności do śledzenia aktywności użytkowników.

Na trop nowej funkcji trafił portal 9to5Google, który to prześwietlił najnowszą wersję aplikacji Fitbit w Google Play Store. Z jej opisu wynika, że funkcja pozwala urządzeniom Fitbit słuchać hałasu otoczenia. Oczywiście tylko tym wyposażonym w mikrofon, mowa więc pewnie jedynie o najnowszej generacji opasek.

Funkcja ma nazywać się „Snore & Noise Detect” i została zaprojektowana, by monitorować hałas wokół użytkownika w czasie jego snu. Na podstawie analizy poziomu tego hałasu aplikacja następnie będzie próbować zidentyfikować, czy pochodzi on od samego użytkownika, czy też z jego otoczenia. Wszystko po to, aby lepiej określić jakość snu i pomóc wyeliminować potencjalne czynniki negatywnie na nią wpływające.

Pytanie, czy jest to wystarczająca wartość dodana, aby zrekompensować „koszty” działania tej funkcji. Największym z nich jest oczywiście nasza prywatność. Jednak nawet jeśli opcja podsłuchiwania nas przez całą noc nie wydaje się wystarczająco przerażająca, warto pamiętać także o zwiększonym drenażu baterii urządzenia. W celu zapewniania optymalnego działania funkcji, twórcy sugerują użytkownikom ładowanie Fitbit do co najmniej 40 procent przed pójściem spać. Potwierdzają także, że korzystanie z niej powoduje konieczność częstszego ładowania baterii.

Zanim więc zaczniemy korzystać z nowej funkcji, warto zadać sobie pytanie, czy naprawdę potrzebujemy kolejnego urządzenia nasłuchującego naszą aktywność, by dowiedzieć się czy chrapiemy. Każdy, kto dzieli sypialnie z drugą osobą powie przecież, że taki komentarz można zdobyć zdecydowanie niższym kosztem ;)