Promocja na The Sims – czy można odcinać kupony w nieskończoność?

Promocja na The Sims – czy można odcinać kupony w nieskończoność?

Opublikowano 30.01.2020 21:19 -


Czy ktokolwiek jeszcze nadąża za dodatkami do The Sims 4? Ostatnio Electronic Arts uraczyło fanów serii kolejnym pakietem – Kompaktowe Wnętrza i coraz głośniej słychać wśród graczy pytanie – serio?

Pierwsza część Simsów, gdy wychodziła na rynek w 2000 roku, była istnym powiewem świeżości. Koncepcja wirtualnego domu dla lalek chwyciła do tego stopnia, że The Sims szybko zostało najlepiej sprzedającą grą. Studio produkcyjne, Maxis, postanowiło nie zasypywać gruszek w popiele i znalazło świetny sposób na wyciśnięcie jeszcze większej ilości pieniędzy z graczy. W końcu czego potrzeba w świecie domków dla lalek? Jeszcze więcej lalek, mebelków i pomysłów, co wirtualne ludziki mogą robić, oczywiście pod kontrolą graczy. W ten sposób, do pierwszej części serii, wydane zostało siedem dodatków, jeśli mnie pamięć nie myli, każdy w cenie 70 zł.

Żniwa czas rozpocząć

Jak wszyscy doskonale wiemy, sama gra, jak i dodatki, sprzedawały się na tyle wyśmienicie, że twórcy razem z wydawcą nie skończyli tylko na pierwszej części. W 2004 ukazała się druga część Simsów, tym razem z w pełni trójwymiarową grafiką i bardziej skomplikowanymi wirtualnymi lalkami. Simy zyskały cechy charakteru, mogły dorastać, do tego pozostawione przez gracza samym sobie wydawały się bardziej inteligentne (niech rzuci kamieniem ten, któremu w jedynce sim nie spłonął, próbując zrobić sobie obiad bez nadzoru gracza).

Tutaj jednak zaczyna się pewien fenomen sprzedażowy, którego inni wydawcy mogą co najwyżej pozazdrościć. Do drugiej części simsów wydane zostało 8 rozszerzeń oraz 10 “stuff packów” (dodatków z meblami, ubraniami, nie wprowadzających żadnych dodatkowych opcji). Dużo, prawda? To jednak dopiero początek. The Sims 3, wydane w 2009 roku, doczekało się 11 dużych dodatków i 9 stuff packów. Pierwsze trzy części mogą jednak pucować buty ostatniej, czwartej części, z 2014 roku. Od jej premiery, gracze doczekali się już 8 pełnoprawnych dodatków i 16 stuff packów. Nie są to jednak wszystkie dodatki do czwórki – twórcy postanowili iść krok dalej i wymyślili jeszcze formę pośrednią, pomiędzy rozszerzeniem i pakietem mebli – pakiety rozgrywki. Żeby cieszyć się “pełną wersją”, gracz musi zakupić (poza samą podstawką, oryginalnie za 160 zł, obecnie po 40 na promocji) jeszcze 8 pakietów rozgrywki.

Gracz kupi wszystko

Oczywiście, jeśli jest popyt, to wydawca ma wszelkie powody do zapewnienia podaży, ale podsumujmy sobie szybko koszty. Pierwsza część, ze wszystkimi dodatkami, kupowana po cenach premierowych, kosztowała gracza około 600 zł. Dwójka i trójka to już wydatek rzędu 1200–1300 zł. Przy czwórce jednak simomaniacy, wedle oczekiwań wydawcy, powinni wydać 2000 zł. Pewnie na Originie często zdarzają się promocje, do tego ilość dodatków przekroczyła już taką liczbę, że EA proponuje graczom robienie własnych trójpaków (duży dodatek, mały i jeden stuff pack), dzięki którym średnie rozszerzenie wychodzi za darmo.

Istotą problemu nie jest w zasadzie nawet cena, ale coraz bardziej widoczne podejście samych twórców do fanów ich serii, jak do dojnej krowy. Każde kolejne ukazujące się rozszerzenie jest niedopracowane, gracze zaś co rusz odkrywają w plikach gry ukryte, niedopracowane elementy, których próżno szukać w finalnej wersji. Seria, a przede wszystkim twórcy, zaczynają gonić w piętkę, wydają coraz szybciej, byle więcej, niech gracze kupują. Traci na tym sama gra, która obecnie doczekała się wielu dodatków z całkowicie zmarnowanym potencjałem. Wystarczy spojrzeć na ostatnie, Kompaktowe Wnętrza, za które simomaniacy mają zapłacić 50 zł by otrzymać składane łóżko, kilka swetrów i możliwość płacenia mniejszych rachunków za postawienie małego domu. Jednocześnie twórcy zupełnie zapomnieli o tak podstawowych sprawach w małej architekturze, jak spiralne schody, drabiny czy rozkładane stoły. Sam dodatek prosił się poza tym o bardziej ekologiczne spojrzenie. Skoro małe domy i mniejsze rachunki, to może jakieś panele solarne? Beczka na deszczówkę? No i na litość – skoro gracze już odkryli niedopracowane elementy w poprzednich dodatkach (i sami zaczęli je naprawiać!), to może jakiś update ukazujący dobrą wolę?

Sztuka pozornego wyboru

Nie mam żadnych wątpliwości, że EA w komplecie z Maxis będzie tak długo doić graczy, jak tylko się da, wydając kolejne niedopracowane dodatki, byle co chwilę simsomaniacy musieli płacić. W ramach udobruchania społeczności powstały nawet ankiety (dopiero co wyszła trzecia), które mają dać fanom możliwość wypowiedzenia się jakiego dodatku oczekują, co w nim ma być. Zostało to doprowadzone do takiego absurdu, że w ostatniej ankiecie gracze mają wybrać 15 z 95 ubrań, które trafią do kolejnego dodatku. W końcu po co ryzykować wypuszczeniem dodatku z żółtymi swetrami, jeżeli kupujący chcą różowych w kropki. A że przy okazji nie damy graczom nic poza tym? Czy to nasz problem?

Droga serio, z okazji Twoich dwudziestych urodzin, życzę Ci, by Twoi wydawcy patrzyli na Ciebie bardziej jak na swoistą legendę, która gromadzi graczy przed ekranami niezależnie od ich wieku, płci, stanu cywilnego czy portfela. Żeby się nie okazało, że w pogoni za wynikami sprzedaży, pilnie odnotowywanymi w Excelu, twórcy przegapią pewien punkt przegięcia, po którym nie pomoże im nawet wydanie dopracowanej piątki. Mniej, rzadziej, a bardziej dopracowane, drogie The Sims, właśnie tego Ci życzę.

PS: Promocja na Originie nadal trwa.


Autorem artykułu jest Karolina Kowasz.

Wieści z Rozładowani.pl