Nie biorę udziału w wyzwaniu przeczytania 52 książek w tym roku. Dla mnie to sporo za dużo. Zamiast tego plan na 2020 był prosty. Czytać więcej. Póki co udaje mi się to realizować. Efektem tego planu będzie recenzja książki Projekt Feniks. Niech nie zmyli Cię tytuł. Książka wcale nie jest tylko dla programistów oraz DevOpsów.

Książka opowiada o przygodach zespołu, który musi wdrożyć poważne zmiany, inaczej zginie. Zmiany te dotyczą nie tylko efektów ich pracy, które często mają niezbyt pozytywne skutki, ale również procesu, sposobu wykonywania zadań oraz radzenia sobie z problemami. Historia oparta jest w sporej korporacji, która przechodzi kryzys, a ratunkiem z tej sytuacji ma się okazać realizacja projektu Feniks. Projekt to tylko jedna część książki. Okazuje się bowiem, że to nie tylko ten projekt, a sprawnie działający dział IT jest w stanie pomóc w czasach kryzysu.

Książka nie jest tylko dla DevOpsów, według mnie nada się dla każdego, kto siłuje się z dość powszechnymi problemami występującymi w korporacjach. Patrzę na książkę z poziomu projektanta, ponieważ to właśnie UXem zajmuję się na co dzień. UX oraz zarządzaniem ludźmi i ich zadaniami. Dla mnie ta książka to pewnego rodzaju inspiracja, w jaki sposób można próbować poradzić sobie z różnymi problemami trapiącymi mój zespół.

„Projekt Feniks” to lektura obowiązkowa dla kierowników jednostek biznesowych i informatycznych, którzy zmagają się z rosnącą złożonością funkcjonowania działów IT.

Jim Whitehurst, prezes i CEO firmy Red Hat, Inc.

Jak widzisz, to nie tylko moje zdanie. Na rynku dostępna jest kontynuacja książki pod tytułem Projekt Jednorożec, którą z chęcią przeczytam. Muszę jednak najpierw uporać się z kupką wstydu, która na mnie czeka.


Posłuchaj nas!