ProductCamp - konferencja, na którą powinieneś przyjechać

ProductCamp - konferencja, na którą powinieneś przyjechać

Opublikowano 17.07.2018 11:16 -

Konferencje branżowe. Na takie chyba jeździ każdy, kto chce się rozwijać. Motywacji może być wiele. Nauka nowych umiejętności, tricków, tajników branży, networking, autopromocja czy też napicie się kawy. Jest jednak pewna konferencja bardzo bliska memu sercu - ProductCamp.

Dlaczego się tak zachwycam, przecież konferencji jest wiele. Ano jest. Jednak od kilku lat interesuje się głównie spotkaniami branży UX. Notabene coraz szerszej branży, ponieważ UX to dziedzina, która wciąż ewoluuje i rozpościera swoje macki na coraz to nowych polach. Poza UX, który jest moją pracą intersuję się także marketingiem, planowaniem, dostarczaniem na produkcję i takimi tam bajerami, które mógłbym podsumować jako Product Lifecycle. 

I właśnie dlatego trójmiejski ProductCamp jest wydarzeniem, na którym jestem już kolejny raz i czekam na następną edycję, tuptając nóżkami. Ten tekst ze strony konferencji świetnie opisuje jej zawartość:

Many titles, one thing in common.

Product Designers, Researchers & Analysts. Product Owners, Managers & Startup Founders. There is one common thread among them - they build future, fix today, create value and make the world a better place. At least they try.

3 dni pełne wiedzy

W tym roku ProductCamp to były 3 dni przesycone wiedzą. Każdy dzień był inny pod pewnym względem. Każdy postaram się opisać w większej ilości detali poniżej. Mnie udało się być na wszystkich trzech. Prowadzę zespół UX w Diebold Nixdorf. Co to ma do rzeczy? Byłem bardzo zadowolony wcześniejszymi edycjami. Na tyle, że zdecydowałem się przepalić większość budżetu treningowego na to, aby wziąć ze sobą większość moich ludzi. Niech to będzie dowodem na to, że uważam tę konferencję za bardzo wartościową. Wspomniane trzy dni w trójmieście to było ponad 60 prelekcji. Z racji pewnego punktu w regulaminie jedna z prelekcji przymusowo była moja. Pod żadnym względem tego nie żałuję. Pomimo tego, że stres był. Pierwszy raz miałem okazję opowiadać o tym, co robimy, przed taką profesjonalną widownią. Sam sobie podnosiłem poprzeczkę, ponieważ uważam to wydarzenie za bardzo wartościowe, a tu klops. Zostałem postawiony przed faktem wystąpienia na niej. Regulamin mówi o tym, że jeśli kupuje się 5 lub więcej biletów trzeba poprowadzić prelekcję na Barcampie (3 dzień). W sumie to dobry zapis. Jeśli firma wysyła tylu ludzi, to jest raczej wystarczająco rozwinięta , aby porozmawiać o tym, co robi. Do samego Barcampu mam pewne zastrzeżenie, ale o tym w dalszej części.

Dzień pierwszy - warsztaty

Najbardziej kameralny pod względem ilości uczestników dzień. 5 Warsztatów prowadzonych przez praktyków, którzy popełnili na swojej drodze wiele błędów. Dzielili się swoją wiedzą podczas kilkugodzinnych ćwiczeń prowadzonych w małych grupkach. Ja wybrałem warsztaty, które prowadził Peter Morville - autor między innymi książki wydawnictwa O'Reilly (te ze zwierzętami na okładkach) o architekturze informacji. Fajne uczucie mieć możliwość uczenia się od gościa, którego książkę widzę na co dzień w biurze.

Warsztaty porównałbym do dużej i zbiorczej retrospektywy (ta część scrumu), gdzie w zespołach mogliśmy ponarzekać na to, co nas boli w organizacjach, w których pracujemy. Znalezienie problemów to była tylko jedna część. Podzielenie się nimi pomiędzy zespołami było świetnym uczuciem. Dowiedzieć się, że nie tylko Ty próbujesz przebijać głową mur - bezcenne. Podczas wymiany problemów było często słychać głębokie westchnienia, śmiechy czy też dało się zaobserwować kiwanie głową z delikatnym uśmiechem mówiące I feel you bro.

Jak już sobie pomarudziliśmy o tym, jak jest źle, kto nas blokuje itp, przyszedł czas na obiad, a następnie na próbę poradzenia sobie z problemami. Często w znalezieniu rozwiązania problemu pomagały inne zespoły. Prowadzący oczywiście nie stał jak kołek, tylko również brał czynny udział w dyskusjach. Było dużo sticky notesów - coś co kochają projektanci.

Wyszedłem z warsztatów z głową pełną pomysłów odnośnie do tego, co można zmienić, co polepszyć. Najważniejsze jest jednak, że teraz jestem uzbrojony w arsenał pomysłów, które zaczynam wdrażać w firmie. Mam nadzieję, że uda się nas wynieść na kolejny poziom. Na razie wszystko na to wskazuje, nie chcę jednak zapeszać :)

Dzień drugi - konferencja

Drugiego dnia przybyło już więcej ludzi. Kilka naprawdę mocnych prelekcji wciśniętych w jeden dzień. W sumie to ciężko jest mi wskazać najlepszą, ponieważ naprawdę było sporo mięcha. Właściwie była jedna, na której się nudziłem. Jestem jednak pewien, że każdy, kto brał udział pierwszego dnia w warsztatach, miał takie wrażenie, ponieważ występowali ludzie, prowadzący ćwieczenia dzień wcześniej. Ich prelekcje dotykały w małym stopniu zagadnień poruszanych na warsztatach i dla osób, które brały w nich udział - nic nowego. Dzień wcześniej przecież przyswoiliśmy tą wiedzę w o wiele większym stopniu. Z perspektywy czasu nie traktuję tego jednak jako minus, ponieważ nie byłem sam na tej konferencji. Pozorna nuda małej grupki ludzi (a może powtórka wiadomości?), która była na warsztatach danego prelegenta nie jest warta tego, aby reszta się nie dowiedziała tych rzeczy. Zwłaszcza że prelekcje innych prowadzących warsztaty były dla mnie ciekawe. To było dobre.

Prelekcje mieli ludzie zajmujący się takimi produktami jak Dropbox, Minecraft, iPhone. Opowiadano także o sztucznej inteligencji, interfejsach głosowych, planowaniu, tworzeniu zespołów, projektowaniu zakończeń i naprawdę wielu innych. Z tego gąszczu prelekcji najbardziej w pamięć zapadły mi prezentacje prowadzone przez Tobias Ahim (Minecraft) - była dość zabawnie przygotowana i cały czas trzymała uwagę oraz Kevin Cannon (Frog Design - Ci od designu iPhona itp) ponieważ wytknął produkty firmy, w której pracuję jako antywzorce. Chodzi między innymi o interfejsy bankomatów, kas samoobsługowych i POSów (Point Of Sale). Na szczęście pokazywał te z czBarcaasów jak mnie i mojego zespołu jeszcze w Diebold nie było :)

Dzień drugi zwięczyło afterparty w Browar Port. Miejscówka bardzo mi się spodobała z kilku powodów - dobry design, wyborne piwko. No i była jakieś 500m od hotelu, w którym nocowałem. O lokalizacji dowiedziałem się już będąc na miejscu, więc byłem pozytywnie zaskoczony. After party jak to afterparty :) zawsze spoko, dobra okazja do networkingu i zrelaksowania się po ciężkim dniu pełnym wiedzy.

dzień 3 - barcamp

Barcamp według Wikipedii to: BarCampy – nieformalne, otwarte, interaktywne spotkania ludzi związanych z branżą internetową, celem których jest integracja środowiska, wymiana doświadczeń i pomysłów oraz dobra zabawa.

Na ProductCamp wygląda to w ten sposób, że przed otwarciem pod tablicą, na której rozpisane są sale i godziny sesji zbierają się prelegenci. Biorą karteczki, zapisują tematy swoich prezentacji, następnie czekają. Na sygnał. Gdy Barcamp zostaje oficjalnie otwarty, prelegenci przyklejają swoje tematy w wolne sloty rezerwując tym samym dla siebie salę i tworząc lineup. Jednocześnie odbywa się 5-6 sesji więc uczestnicy muszą wybierać.

Tegoroczny barcamp był dla mnie trochę wyjątkowy, ponieważ miałem okazję wystąpić. Zapewne, gdyby nie regulamin imprezy nie doszłoby do tego. Sam chyba bym się nie zdecydował. Jednak wyszło, jak wyszło i jestem z tego zadowolony. Ponoć nie wypadłem źle ;) Opowiadałem  o tym, jak w Diebold wygląda współpraca między DESignerami i DEVeloperami

Podczas tej nietypowej formy konferencji można naprawdę dowiedzieć się wielu ciekawych informacji. Nie ma co ukrywać - nie są to prelekcje, które w 30 minut zrobią z nas ekspertów z danego tematu. Są one jednak prowadzone przez "zwykłych" ludzi i mówią w większości przypadków o problemach, które można spotkać na co dzień. Ja traktuję te prelekcje jako pewnego rodzaju teaseary. Jestem w krótkim czasie w stanie liznąć temat, poznać podstawowe pojęcia, dowiedzieć się bazowych rzeczy i stwierdzić, czy mnie to interesuje. Na koniec dnia wychodzę z całką pokaźną listą tematów do wpisywania w Google.

Barcamp jest także szczególny dla nas - redakcji DailyWeb. Daje nam co roku okazję do spotkania się. Z racji tego, że forma naszego bloga, a właściwie redakcji jest rozproszona, każde spotkanie twarzą w twarz jest czymś miłym. W tym roku akurat się to zbiegło z testami elektrycznego longboarda Evolve GT przez Sebastiana. Ja przywiozłem swojego Backfire Galaxy nad morze. Mieliśmy okazję chociaż chwilę pojeździć razem i wymienić się doświadczeniami.

dla kogo jest productcamp

Każda konferencja ma w sobie coś wyróżniającego. ProductCamp mi bardzo odpowiada, ponieważ pokrywa się w bardzo dużym stopniu z moimi zainteresowaniami oraz pracą, którą wykonuję. Nie musi być tak jednak także w Twoim przypadku. Według mnie pierwsze 2 dni PC (ProductCamp) są idealne dla ludzi pracujących w jakiejś firmie na etacie. Niekoniecznie dla freelancerów. Dlaczego? Przede wszystkim tematy, jakie się tutaj pojawiają. Współpraca z innymi działami w firmach, budowanie zespołu, wewnętrzny marketing itp. Dla wolnego strzelca tematy te mogą być niezbyt interesujące. Natomiast dzień 3 jest dla każdego! Mnogość tematów, które pojawiają się na barcampie sprawia, że wszyscy mogą znaleźć tutaj coś dla siebie i poszerzyć swoje horyzonty.

Nie jest tanio. Wszystkie 3 dni konferencji kosztują około 2500zł (cena regular).

Dzień pierwszy - warsztaty - 1399 regular

Dzień drugi - konferencja - 1099 regular

Dzień trzeci - Barcamp - 160

Oczywiście są też różnego rodzaju promocje na bilety, early bird itp. Bilety na Barcamp można także wygrać. Chociażby u nas czy na kanale Zebzy. Cena Barcampu także odpowiada dla freelancera czy osoby chcącej zacząć przygodę z UX.

Cena pierwszych dni jak dla mnie również pokazuje, że konferencja jest nastawiona na projektantów z firm, które mogą im dopłacić do wyjazdu. Takie odnoszę wrażenie i uważam, że jest to jak najbardziej OK.

co mi się nie podobało

Oczywiście jest też kilka elementów, które mi się nie podobały. Są one jednak nie aż tak istotne. Dla mnie jako osoby przyjeżdżającej na wszystkie 3 dni konferencji ilość przydziałowej kawy czy lodów (OBŁĘDNY SŁONY KARMEL) jest zbyt mała. Moim największym zastrzeżeniem jest jednak trend, jaki zauważyłem (nie tylko ja) na Barcamp. Prelegentem może być każdy i dało się na instagramie zauważyć jedną firmę, która zhakowała system. Niezbyt mi się to podobało, ale wystawili 5 prelegentów, każdy opowiadał o rzeczach związanych z ich firmą. Jawnie ten fakt podkreślali w social mediach i wyszło trochę niesmacznie jako tania forma reklamy. Organizatorzy, których serdecznie pozdrawiamy, mogą spokojnie z tym walczyć wprowadzając ograniczenie ilości prelegentów z danej firmy/mówiących o danym produkcie. I to w sumie tyle.

podsumowując

Organizacja imprezy jak najbardziej na plus. Branding imprezy - no tutaj jestem pod wrażeniem i chylę czoła. W to mi graj.

Warto wspomnieć także o sponsorach. Adobe XD był już kolejny raz dużym sponsorem imprezy. Tym razem wystawili stanowiska do makietowania i... rozdawali gofry z logo XD. iksdee :)

Konferencja warta uwagi. Za każdym razem, gdy tam jestem wyjeżdżam z trójmiasta z głową pełną pomysłów i czekam na kolejną edycję. Tak było też tym razem. Rozmawiałem ze swoim zespołem i w sumie wszystkim się podobało, więc nie jestem sam w swoim przekonaniu. Warto wspomnieć, że po zakończeniu imprezy można wyszabrować plakaty. Zdobią już w dużej ilości nasze biuro. Fajnym dodatkiem jest to, że w pakiecie powitalnym da się znaleźć notes (moleskin). W tym roku również skarpetki z XD. Na koniec chciałbym się pochwalić, że udało mi się zdobyć 2 miejsce w konkursie organizowanym na konferencji przez Allegro. 2 miejsce w quizie z wiedzy o designie :) na konferencji pełnej designerów. Jaram się.

Czekam na to, co zaprezentują za rok i już czaję się na Early Birdy, a Ty?

Autorem zdjęć jest Marek Szeremeta i wszystkie pochodzą z FanPage ProductCamp gdzie jest ich prawie 1000