Poznaj muzykę na nowo dzięki głośnikom Pioneer DJ DM-40BT!

Poznaj muzykę na nowo dzięki głośnikom Pioneer DJ DM-40BT!

Opublikowano 11.09.2019 14:36 - Akcja Partnerska


Moja wizja optymalnych głośników do komputera opiera się na zestawie 2.1, jako idealnego środka pomiędzy mocą, jakością i zakresem tonalnym. Ależ byłem zdziwiony, jak blisko tych wymagań znalazł testowany przeze mnie zestaw głośników od Pioneer DJ. Czy taki sprzęt może służyć jako podstawowy zestaw do komputera PC albo laptopa?

W swojej historii audio do komputera przechodziłem wiele etapów. Creative Theatre 5.1 był jak na tamte czasy sprzętem wgniatającym w fotel, ale nie tyle mocą, ile efektem przestrzennym. Po wymianie go na standardowy z serii Inspire ze względu na niedostępny potencjometr, który nie przeżył próby czasu, zastanawiałem się, jak jedna firma może wypuścić tak różne serie. Potem słuchawki oraz 2.0 żywcem wyciągnięte z dyskoteki (czasy akademika). Koniec końców stoi 2.1, które jest jednym z popularniejszych rozwiązań, ale czy najlepszym?

Pioneer DJ DM-40BT

Model, który otrzymałem do testów to najmniejszy (bo 4-calowy) aktywny monitor odsłuchowy z serii, doposażony o moduł bluetooth. Właśnie ta możliwość komunikacji z urządzeniami zewnętrznymi wyróżnia go na tle większych braci, którzy są bardziej "wyspecjalizowani".

Moduł wspiera aptX oraz AAC, zatem nie słyszymy różnicy pomiędzy przewodowym i bezprzewodowym interfejsem, co czyni go wygodną alternatywą dla kabli. Głośniki między sobą są już połączone przewodem głośnikowym, co zapewne było konieczne, aby sygnał pomiędzy lewym (ze wzmacniaczem) a lewym był stabilny i bez opóźnień.

Choć same kolumny wyglądają ładnie, klasycznie i wydawałoby się zwyczajnie, kryją w sobie wiele istotnych smaczków. Specjalnie wykończone krawędzie wooferów z frontu, kształt głośnika, czy widoczne wyprofilowanie pod tweeterem (gwizdkiem) mają tylko jeden cel — lepsze i bardziej zrównoważone i przestrzenne brzmienie na szerokim paśmie.

Ponadto wzmacniacz zastosowany w Pioneer DJ DM-40BT poza dostarczaniem sygnału o minimalnej ilości zakłóceń kontroluje opóźnienie pomiędzy głośnikami tak, aby nie zakłócały się one nawzajem. Brzmi kosmicznie, ale coś jest na rzeczy. Z frontu znajdziemy jeszcze przycisk włączania modułu bluetooth, potencjometr głośności oraz wyjście jack 3,5 mm.

Specyfikacja:

Typ

aktywne monitory odsłuchowe z 2-drożnym bass reflex-em

Konfiguracja

¾-calowy tweeter i 4-calowy woofer

Wymiary

146 x 227 x 210 (prawy) / 223 (lewy) mm

Wzmacniacz

Klasa A/B - 2x21W / 4 Ω

Zakres częstotliwości

7-30000Hz

Wejścia

  • RCA, jack 3,5mm,
  • Bluetooth 4.2 wspierający :

SBC, AAC, Qualcomm® aptX™, Qualcomm® aptX™ Low Latency

Wyjścia

jack 3,5mm

Co to jest odsłuch studyjny?

Choć o "odsłuchach" czy "monitorach" wspomina się w świecie audio, to zwykły użytkownik komputera nie musi wiedzieć co to i po co to komu. Mówiąc krótko i treściwie, jest to kolumna głośnikowa, która ma za zadanie możliwie najwierniejsze i wyrównane odwzorowanie szerokiego pasma dźwięku. Tylko w ten sposób muzyk może zapanować nad każdym tonem na etapie tworzenia muzyki. Odsłuch powinien grać równo, bez dominacji którychkolwiek z tonów. W skrócie: jest to pomniejszona wersja sprzętu wysokiej jakości.

Ze względu na specyfikę monitorów, na opakowaniu Pioneer DJ DM-40BT nie znajdziemy informacji o mocy kolumn, a o dodatkach i usprawnieniach, które pozwolą rozkoszować się krystalicznym dźwiękiem niezależnie od muzyki.

Nie ma jednak róży bez kolców. Są to kolumny, które wymagają konkretnego ułożenia względem słuchającego. Na pewno zauważyliście w filmach czy katalogach, że zawsze monitory stoją w ten sam sposób — niemalże prosto przed twórcą na wysokości głowy. Tylko przy zapewnieniu poprawnego ustawienia pokazują one swoje możliwości. Gdy testowy model DM-40BT zabrałem z biurka i ustawiłem pod telewizorem w dużym, nieregularnym pomieszczeniu efekt był marny. Grały one dobrze tylko, gdy siedziałem przed telewizorem. Gdy robiłem 2-3 kroki w bok, dźwięk stawał się mało atrakcyjny z dominacją wysokich tonów. Pioneer DJ wrócił na biurko.

Poznałem muzykę na nowo

Choć ciężko się pisze o dźwięku, spróbuję wam opisać moje odczucia. Po pierwszym utworze (wszystko, czego dziś chcę z serialu ROJST) doznałem niemałego szoku. Myślę, że można porównać go do osoby niedosłyszącej, która założyła aparat. Choć źródło dźwięku nie było najlepsze, słyszałem dźwięki, o których istnieniu wcześniej nie wiedziałem. Początkowo myślałem, że inna strona uruchomiła się w tle, ale nie, to były dźwięki z utworu.

Kilka kolejnych piosenek drażniło moje uszy odseparowanym dźwiękiem, do którego nie są przyzwyczajone. Wynika to z faktu, że większość sprzętu otaczającego mnie gra niczym zbudowane z głośników szerokopasmowych, gdzie całe pasma nachodzą na siebie i się przeplatają, tworząc coś na wzór szumu w tle. Dopiero po odsłuchaniu popularnych utworów na testowym zestawie zdałem sobie z tego sprawę. Pioneer DJ DM-40BT pozwala usłyszeć odseparowany dźwięk perkusji, gitar oraz samego wokalisty. Choć początkowo ta "krystaliczność" drażni, po 2 dobach przerodziła się uwielbienie, które próbuję rekompensować equalizerami w pozostałym sprzęcie grającym.

Ponadto specjalna budowa gwizdków emituje dźwięk przestrzenny, co jest mocno odczuwalne. Przy umiarkowanej głośności po zamknięciu oczu ma się wręcz pewność, że głośniki stoją centralnie przed nami, a nie po obu stronach. Nienaturalnie przyjemne odczucie.

Czemu zatem nie stoją one przy każdym PC?

Sam nie wiem. W takich warunkach naturalnie stoją one w miejscu poprawnym i grają, tak jak powinny. Zatem poza przyzwyczajeniem do oddzielnego subwoofera, które trzeba przełamać, widzę tylko jeden problem — cenę. Takie odsłuchy kosztują tyle, co dobry zestaw, ale jakie to ma znaczenie, skoro grają o niebo lepiej. W końcu nie liczy się ilość, a jakość.