Postanowiłem wprowadzić do mojej egzystencji odrobinę ruchu i Vivoactive 3




Postanowiłem wprowadzić do mojej egzystencji odrobinę ruchu i Vivoactive 3

Opublikowano 27.05.2019 11:48 -


Nie będę ukrywał, że jestem leniwą bułą. Większość dnia spędzam, siedząc i klepiąc w klawisze. Szczerze mówiąc kilka lat temu, wpędziło mnie to w nadwagę, co przełożyło się na zły stan zdrowia. Dlatego postanowiłem wprowadzić do mojej pięknej, acz trochę ponurej, egzystencji odrobinę ruchu. Efekt?

W ciągu ostatnich 5 lat zszedłem z wagi. Ze 120 kilogramów do 84. Mam znacznie lepsze wyniki badań, sam zresztą lepiej się czuję. Nie stałem się fitnessowym opętańcem, po prostu staram się walczyć ze swoim lenistwem i za wszelką cenę nie chcę dopuścić do sytuacji sprzed 5 lat. Moje zdrowie zniszczył siedzący tryb życia oraz czipsy o smaku sera i szynki. Obecnie dużo chodzę, w ciągu miesiąca jestem w stanie zrobić ponad 40 kilometrów, w tempie spacerowym, wraz z moim psem. Czasem jeżdżę na rowerze. W utracie wagi pomogła mi zmiana żywienia (bez tego ani rusz!) oraz grywalizacja moich aktywności. Zaczęło się od kupienia sobie smartwatcha marki Garmin, którego mam do dzisiaj. Jest to Vivoactive 1, zwany przeze mnie pociesznie „kwadraciakiem”. Do testów dostałem Vivoactive 3 Music.

W moich codziennych aktywnościach towarzyszy mi do ponad dwóch tygodni. Jest wygodny, dobrze trzyma się nadgarstka. Został wyposażony we wszystko, co nowoczesny smartwatch mieć powinien. Mierzy tętno, ma czujnik GPS, pozwala na synchronizowanie powiadomień z telefonu, sprawdza jakość snu oraz pozwalana na wybranie swoich ulubionych dyscyplin z potężnego zestawu aktywności. Moim zdaniem Vivoactive 3 Music to solidnie wykonany smartwach, który zadowoli zarówno osoby po prostu dbające o swoją kondycję, jak i ludzi oddających się sportowej pasji. Jedni i drudzy na pewno znajdą w nim coś dla siebie. Na uwagę zasługuje jakość wykonania. Vivoactive 3 Music jest porządnie zrobiony, cechuje go też wodoszczelność, bez najmniejszego problemu można w nim nurkować, pływać lub po prostu wziąć prysznic po treningu. Świetne w urządzeniach marki Garmin jest to, że szybko się o nich zapomina, są po prostu bardzo wygodne. Nie czuję, aby mnie specjalnie uciskał, sam czujnik tętna jest na tyle dobry, że wcale nie trzeba mocno zapinać paska. Wystarczy, aby zegarek dobrze przylegał i już można cieszyć się wynikami.

Vivoactive 3 Music opisuję z perspektywy osoby, która stara się dbać o stan swojego zdrowia. Dziwnie to zabrzmi, ale uzupełnianie pasków bardzo mnie motywuje. Grywalizacja mocno na mnie działa, pewnie ze względu na przywiązanie do gier komputerowych. Dlatego zawsze czuję potrzebę osiągnięcia dziennych celów kroków oraz pięter. Mam psa i mieszkam na 4 piętrze, więc często mi się to udaje. W Vivoactive 3 music ma jeszcze tygodniowy cel minut. Zliczane są w trakcie aktywności, które podnoszą tętno. Jak zapewne się domyślacie, w piątek nerwowo sprawdzam, ile jeszcze mi brakuje. Najczęściej kończy się to tym, że zabieram psa na długi spacer. W końcu pasek się sam nie uzupełni! W smartwatchu Garmina jest jeszcze jeden drobiazg, który bardzo sobie chwalę. Zegarek monitoruje także czas bez aktywności. Jeżeli nie ruszam się przez dłuższy czas, to otrzymuję powiadomienie, aby się podniósł i chwilę pospacerował. To na mnie działa! Wstaję, łażę po domu lub biurze, aż otrzymam informację, że ruch został zarejestrowany i mogę spokojnie usiąść. Zawsze dobrze myślało mi się w trakcie spacerów, najwyraźniej potrzebowałem takiej grywalizacyjnej zachęty, aby wyrobić się nawyk.

W trakcie spacerów spodobała mi się także możliwość wrzucania własnych plików dźwiękowych do pamięci zegarka. Jeżeli śledzicie moje teksty, to wiecie, że przekonałem się do bezprzewodowych słuchawek. Sparowałem z nimi Vivoactive 3 Music, wrzuciłem kilka podcastów i mogłem spokojnie udać się na spacer z psem. Zdaję sobie sprawę z tego, że wystarczyło wziąć ze sobą telefon, jednak nie lubię tego robić. Czasem lubię się odciąć od setek powiadomień i odruchowego sprawdzania sieci społecznościowych. Spacer w parku i zabawa z psem pozwalają mi na zrzucenie z siebie stresów dnia powszedniego. Vivoactive 3 Music doskonale wspiera taką postawę. Za pomocą Garmin Pay można także płacić za dokonywane zakupy. Na przykład za niegazowaną wodę dla mojej Bestii, bo nagle zrobiło się duszno w trakcie spaceru lub po prostu za lody dla siebie. Jednak zanim nastawicie się na to, że kupujecie Garmina i zostawiacie telefon oraz kartę w domu, sprawdźcie, czy Wasz bank obsługuje tę formę płatności!

Vivoactive 3 Music - czy warto?

Vivoactive 3 Music świetnie dopasował się do moich codziennych potrzeb. Jest wygodny, szybko o nim zapominam. Nie miałem absolutnie żadnych problemów z zegarkiem. Dane synchronizowały się bez problemów, bateria również dobrze trzyma. W trybie zegarka z włączonym pomiarem tętna, bez śledzenia trasy aktywności za pomocą GPS, energii starczyło na całe 7 dni. Cenię sobie jakość wykonania urządzeń Garmina. Vivoactive 3 Music wygląda elegancko, a tarcze zegarka można dostosować do swoich potrzeb. Polecam to urządzenie nie tylko osobom, dla których sport jest sensem życia. Ludzie lubiący ruch również będą z niego zadowoleni.