Porzucam swojego iPhone na dwa tygodnie i przesiadam się na Galaxy S10

Porzucam swojego iPhone na dwa tygodnie i przesiadam się na Galaxy S10

Opublikowano 12.04.2019 11:04 -


Z nieco zazdrosnym okiem spoglądam na Androidową konkurencję, bo cały czas dzieje się tam sporo. U Apple jak to u Apple, trzeba czekać do września, by zobaczyć coś nowego. Ostatnio po serii interesujących opinii, postanowiłem, że porzucę swoje iPhone'a i sprawdzę ile jest prawdy w tych wszystkich zachwytach nad Samsungiem Galaxy S10.

Gdybym miał wyciągnąć jakąś średnią, kiedy w moich rękach ląduje telefon z Androidem, to wyszłoby, że mniej więcej raz na kilka lat coś wpada mi w ręce. To nie tak, że nie doceniam, ot względy pragmatyczne najczęściej decydują, że nie chcę smartfona do testów. Telefon jest moim narzędziem pracy, które eksploatuję codziennie bardzo mocno i  sprawne poruszanie się w nim jest kluczowe. Testowanie smartfonów to najczęściej zmiana przyzwyczajeń, a i podłubać trochę trzeba.

Samsunga Galaxy S10 byłem jednak na tyle ciekawy, że wszystkie te przeszkody postanowiłem wziąć na klatę, bo sam smartfon zapowiadał się naprawdę świetnie. Szczególnie jego aparat, który najbardziej mnie zaciekawił. Wszyscy właściwie mówili o naprawdę świetnej jakości, więc nie mogłem nie sprawdzić tego sam.

No i pyk - jest

Piękne czarne opakowanie z charakterystyczną cyferką. Nie powiem, naprawdę było to interesujące. Po otwarciu pudełka pierwsze zaskoczenia. Galaxy S10 ma naprawdę piękny design, jest cienki i bardzo lekki, w porównaniu do mojego iPhone X. Wygląda naprawdę nieźle.

Chwilę musiałem się przyzwyczaić do nowej wagi, telefon ledwo czuć w kieszeni, ale to tylko wierzchołek góry przyzwyczajeń, które będę musiał zmienić na najbliższe dwa tygodnie. Szybka aktualizacja kontaktów, pierwsze najważniejsze ustawienia i telefon jest gotowy do pracy, iPhone powędrował na półkę.

Galaxy S10 - pierwsze wrażenia?

Waga, design na wielki plus. Ekran wygląda absolutnie fenomenalnie. Trochę drażnią mnie te wszystkie cukierkowe ikony, ale co kto lubi, abstrahując, że można je także zmienić. Propsy.

Oczywiście przyzwyczajenie się do trzech głównych przycisków, zamiast jednego także zajmie chwilę. Szanuję jednak, że mogłem je ukryć i obsługiwać gestem znanym z iPhone X - czyli przeciągnięciem od dolnej części ekranu, przez co przesiadka jest naprawdę płynna, przynajmniej w kontekście obsługi trzech głównych przycisków.

Aparat jest rewelacyjny. Przez ostatnie dwa dni miałem okazję sprawdzić go w różnych okolicznościach i biję przed nim pokłony. Jest genialny. Kropka. Szczególnie ciekawy byłem czy faktycznie tak dobrze się sprawdzi w bardzo słabych warunkach oświetleniowych. No i jak wrażenia? Nie zawiódł mnie, jest naprawdę nieźle.

Minęły dopiero dwa dni i mimo jakiś męczących drobiazgów, głównie wynikających z przyzwyczajeń, to naprawdę zapowiada się interesujący dla mnie test, z jeszcze ciekawszymi wnioskami. Oczywiście jestem zadowolonym niewolnikiem ekosystemu od Apple, ale w najgorszym wypadku po prostu pozazdroszczę lepszego sprzętu Androidowcom.

Za dwa tygodnie recenzja!

Wieści z Rozładowani.pl