Akcja społeczna „Pomyśl zanim powiesz” ma na celu przede wszystkim uświadamianie i edukację, która moim zdaniem jest bardzo potrzebna. Znacznie bardziej niż niekiedy szkodliwe i głupie publikacje celebrytek w social media. Akcję zapoczątkowała Sara Czarna (@saraczarna).

Mam takie poczucie, że w Polsce (w innych krajach chyba nie rzucało mi się to tak w oczy) będąc kobietą jest się ciągle pod ostrzałem opinii. Nierzadko są to opinie innych kobiet. Szczególnie w temacie dzieci, kariery, bycia zadbaną lub nie, wyglądu i praktycznie każdego aspektu. Wiele osób czuje jakąś nieodpartą potrzebę wypowiedzenia się niepytanym i skrytykowania, że robimy coś źle.

Taka indoktrynacja często zaczyna się w domach rodzinnych we wczesnych latach i potem jest kontynuowana w szkołach i życiu dorosłym. Nikt się nie zastanawia, czy te komentarze, opinie i „komplementy” coś zmienią w życiu drugiej osoby, ani tym bardziej nie zastanawia się nad celem takiej opinii. A wiadomo, że z opinią jest jak z dupą, każdy ma własną.


„Pomyśl zanim powiesz” to projekt, który ma na celu zwrócenie Twojej uwagi na to co robisz, mówisz, jak reagujesz na innych ludzi – piszą jej twórcy.  ​Akcja społeczna mówi o tym, że wszyscy odczuwamy inaczej, chcemy od życia różnych rzeczy i chcielibyśmy, aby nasze decyzje były wolne od nieproszonych opinii.

– Namawiamy do przeanalizowania swoich chęci wypowiedzi. Do zwiększenia empatii, akceptacji, szacunku do drugiego człowieka. Zachęcamy do kwestionowania swoich myśli – mówią osoby odpowiedzialne za akcję „Pomyśl zanim powiesz”.

Więcej o tej akcji przeczytasz na pomyslzanimpowiesz.com.


Nie zliczę ile razy słyszałam, że coś powinnam. Zaczynając od makijażu aż po założenie rodziny, bo „przecież już nie jestem najmłodsza”. Absurdem tej ostatniej sytuacji było to, że powiedziała to kobieta ginekolog blisko siedemdziesiątki.

Praktycznie odkąd pamiętam byłam bardziej “pod prąd” niż inni. Kilka dobrych lat walczyłam z sobą, bo nie byłam taka jak inne dziewczyny. Dziś z perspektywy czasu odbieram to inaczej. Nie jako wadę, a bardziej jako zaletę.

Akcja Sary robi coś ważnego. Coś, co kilka ładnych lat temu chciałabym usłyszeć i myślę, że wiele kobiet chciałoby usłyszeć. Zastanawiam się jeszcze nad tym ilu mężczyzn spotykają takie sytuacje, bo wydaje mi się, że to działa w obie strony. Tylko nie wiem, czy na taką skalę jak kobiety.

Jeśli Was panowie dotykają takie rzeczy, to zapraszam do podzielenia się swoimi doświadczeniami (o ile oczywiście chcecie). Jestem bardzo ciekawa, czy Was tak samo wkurza gdy ktoś mówi, że coś “nie wypada” albo jest “niemęskie”.


Autorką artykułu jest Alexandra Ross.


Posłuchaj nas!