Aparaty natychmiastowe są już nami przez przeszło 70 lat. Przez długą chwilę był to najmodniejszy i najpopularniejszy gadżet na świecie. Był też narzędziem, którym posługiwało się wielu artystów jak chociażby Andy Warhol. Twórca Polaroida był wizjonerem i geniuszem. Sam Steve Jobs uważał go za „skarb narodowy” i w dużej mierze brał z niego przykład, kierując swoją karierą. Przez chwile zapomniano o fotografii natychmiastowej, przez co prawie umarła. Na szczęście od kilka lat cieszy się znowu popularnością. Wraz z nią nastąpił renesans marki Polaroid.

Holendersko-polska historia Polaroid

Polaroid „umierał” już kilka razy. Gdy 15 lat temu pracowałem, sprzedając sprzęt fotograficzny, nie potrafiłem patrzeć na piętrzące się na magazynie kartony z logiem Polaroid. W większości były to tanie akcesoria fotograficzne: wątłe statywy i paskudne elektroniczne ramki.

Moje serce znów szybciej zabiło, gdy usłyszałem o Impossible Project, czyli próbie przywrócenia firmy do świetności i ponownej produkcji filmów natychmiastowych (których produkcja zakończyła się oficjalnie w 2008 roku). W 2014 roku, na kanwie inwestycji i zmian w organizacji, CEO firmy został Oskar Smokołowski, syn Sławomira Smokołowskiego (31 pozycja wśród najbogatszych Polaków w 2021 r.). W 2017 roku poinformowano, że Impossible Project przejmuje w całości markę Polaroid. To był początek dobrego.

Polaroid Now+

Od tamtej pory widzieliśmy kilka nowych urządzeń, które zapoczątkował Impossible Project l-1. Teraz oferta firmy to nie tylko filmy natychmiastowe do niemal każdego typu Polaroida, ale również aparaty natychmiastowe o nazwie Go oraz Now. Jest w ofercie też kilka odnowionych klasyków, jak SX70 czy popularna sześćsetka (ta klasyczna, nie Moby Dick ;) ).

Polaroid oferuje również drukarki termosublimacyjne Hi-Print oraz urządzenie Polaroid Lab, które transferuje obraz z położonego na nim telefonu na tradycyjne zdjęcie natychmiastowe. Wszystko dostępne jest w naszym kraju, w najpopularniejszych sklepach z elektroniką.

Pięć prostych kroków do poprawienia jakości zdjęć

Nowy Polaroid Now+ jest bardziej kreatywny

Polaroid chwali się, że zapowiedziany ostatnio Polaroid Now+ to najbardziej kreatywny produkt, jaki stworzyli do tej pory. Faktycznie trzeba się z tym zgodzić, bo udany i lubiany model Now zyskał sporo użyteczności. Pewnie zastanawiacie się, jak można uczynić aparat natychmiastowy jeszcze lepszym?

Polaroid Now+

Już odpowiadam. Model Now oraz debiutujący Now+ są niemal identyczne z wyglądu, niech to jednak Was nie zmyli. Na obudowie znalazł się dodatkowy przycisk funkcyjny z plusikiem, którym przywołać można specjalne ustawienia, które konfiguruje się w aplikacji na telefonie.

To właśnie aplikacja stanowi o rozwoju tego systemu. Teraz w apce będzie można sterować przysłona aparatu, (w zakresie f/11 do f/32), malowaniem światłem (tryb Bulb), używać trybu statywowego (ekspozycja nawet do 60 minut), podwójną ekspozycją oraz trybem manualnym. Oczywiście aparat może wykonywać zdjęcia bez aplikacji, dopiero jednak z nią zyskuje na funkcjonalności.

Filtry Polaroid w aplikacji na smartfonie

Polaroid Now+ otrzymał też możliwość stosowania nakręcanych filtrów efektownych i barwnych. Te dostarczone przez Polaroid to barwne — niebieski, pomarańczowy i żółty oraz efektowe — gwiazdkowy i z czerwoną winietą.

Cena nowego Polaroid Now+ to 149 euro, czyli – po przeliczeniu – około 670 zł. Oczywiście cena dotyczy zestawu podstawowego, Polaroid Now+ dostępny będzie też w kilku zestawach z akcesoriami.

Czytaj także: