Poco F1 Lite to tylko polski żart, na który nabrały się nawet zagraniczne redakcje

Poco F1 Lite to tylko polski żart, na który nabrały się nawet zagraniczne redakcje

Opublikowano 18.03.2019 14:25 -


Tuż przed weekendem kilka znanych portali technologicznych na świecie i w Polsce informowały o nowym modelu telefonu. Miał być nim Poco F1 w wersji Lite. Wiadomość zelektryzowała czytelników, zwłaszcza tych, którzy liczyli na kolejny świetnie wyposażony telefon za niewielką cenę. Wiadomość okazała się żartem Polaków.

Poco F1 to właściwie dziecko Xiaomi, ale stworzone przez nowy brand. W zamyśle nowa firma zależna od Xiaomi miała produkować jeszcze tańsze modele, ale wyposażone w świetne podzespoły. Trzeba przyznać, że plan wykonano. Tanie Poco F1 było dobrym smartfonem, wyposażonym w topowy procesor, ale znacznie tańszym od konkurencji. Klienci to docenili.

Poco F1 Lite, czyli telefon którY nie istNieje

Z dużym entuzjazmem przeczytałem o planowanym modelu Lite. Jeszcze tańszy, ale nadal dobry telefon to coś, co dobrze się sprzeda. Xiaomi udowodniło, że dobrze gra w tej lidze. Nowy model według danych ze stron programu testującego Geekbench miał dysponować Snapdragonem 660 oraz 4 GB pamięci RAM. Miał też sobie dobrze radzić w testach na tle konkurencyjnych telefonów. Właśnie, miał — bo taki model nie istnieje.

Wszystko okazało się żartem, którego dopuścił się Tadeusz z Foniki Pej na Facebooku. Zapytałem o to, jak Tadeusz wpadł na taki pomysł, jego intencje oraz to jak go zrealizowano.

Mam na imię Tadeusz, dla kolegów Tadek, a w środowiskach globalnych używam nicku Tadi. Na pomysł wpadłem z racji tego, że w kodzie Androida siedzę na co dzień, mimo że nie jestem jeszcze na poziomie osób, które są w stanie kompletnie go przebudować lub rozwiązywać bardzo złożone bugi. Głównie więc zajmuję się modami aparatu, modami kosmetycznymi i pomocą w całym środowisku, w większości na Telegramie, gdzie istnieje bardzo wiele czatów z ludźmi o porządnym poziomie technicznym. Czytam przy tym codziennie newsy, bo rynek mobilny jest dla mnie kwestią, w której jest jeszcze dużo, bardzo dużo do zmiany i poprawy.

Pomysł przyszedł w prosty sposób. Wiele serwisów bije pianę na widok jak najmniej weryfikowalnej informacji, serwując absolutnie nierzetelne nagłówki. Z racji tego, ich jakość staje się dosyć wątpliwa, szczególnie dla osób zasiedziałych w tej branży.

Tutaj miałem okazję zrobić z tego żart, wylać kubeł zimnej wody na autorów i odbiorców takich źródeł. W praktyce, nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo, a nazwa kodowa "uranus" była dosyć podobna do tych już używanych przez Xiaomi, a jednocześnie dwuznaczna w języku angielskim... Następnie przyszedł pomysł, aby połączyć to z czymś, co wywołałoby spore emocje, więc padło na markę Poco(phone), absolutnie kultową w kraju o drugiej największej liczbie ludności. Prawdopodobnie średnia, niska półka żadnej innej marki nie sprawiłaby tak wielkiego poruszenia.

Wykonanie było banalną kwestią. Zmiana w pliku build.prop to sprawa, którą typowy poweruser robi z zamkniętymi oczami. Kolega miał Redmi Note 5 na Androidzie 9.0, zmienił parę linijek, odpalił pierwszy benchmark, a po paru godzinach drugi.

Zastanawialiśmy się, jak daleko to zajdzie. Osobiście myślałem, że napisze o tym wyłącznie garstka osób, przeczesujących bazy benchmarków co dnia, aby tylko znaleźć coś ciekawego. Cóż, pomyliłem się, głuchy telefon zaszedł tak daleko, że odnoszę wrażenie, jakby ilościowa większość branży o tym napisała.

Przed chwilą czytałem, że GSMArena nazwała całość pomysłu "dziecinnym żartem". Jestem w stanie się zgodzić, był on dziecinny, bo w każdym hobby jest czas na zabawę. Ale jak w tym przypadku mam określić ich poziom rzetelności? Myślę, że w ten sam sposób

Nie wiem, czy uwierzycie lub nie (choć kilka osób może potwierdzić), ale cały pomysł był mój, zgadaliśmy się z kolegą, a...

Opublikowany przez Foniki pej Poniedziałek, 18 marca 2019

Przyznaje - dałem się nabrać, ale inne redakcje też

Widziałem artykuł o nowym Poco F1 na stronach XDA, na gsmarena.com oraz polskim tabletowo.pl, oraz telepolis.pl. Portali, magazynów i blogów było znacznie więcej. W sidła tego żartu złapały się zarówno małe blogi, jak i wielkie portale branżowe. Niektóre redakcje umieściły sprostowanie, ale inne usunęły artykuł, nie przyznając się do błędu. Ja też jednak dałem się nabrać. Dlaczego?

Za bardzo ufamy plotkom. Zbyt dużo uwagi poświęcamy wynikom benchmarków, chociaż z takich testów prawie nic nie wynika. Dajemy się nabierać na informacje fabrykowane przez producentów lub ich matactwa. Lub też na takie, które są wynikami żartu.

Każdą informacja, nawet wycinek specyfikacji czy zamazane zdjęcie nowego sprzętu jest istotniejszy niż długofalowy test. Nie tylko dla recenzentów, ale też dla czytelników. Dostaliśmy cenną nauczkę!

Prowakatorem akcji był Tadeusz z profilu, Foniki Pej, który sam określa jako swój profil jako ”fanpage z luźnym podejściem do rynku mobilnego”.