Artykuły są podane w formie cytatu, a cytuje się… Tak, całe artykuły. Nie tylko treść jest taka sama. Grafiki ze znakami wodnymi redakcji, tytuły, dosłownie wszystko jest robione metodą ctrl+c, ctrl+v. Jak czytam na Antywebie , osoba odpowiedzialna za serwis tłumaczy to tym, iż witryna nie jest stroną informacyjną, a – o-mój-boże! – nowym rodzajem…  wyszukiwarki.

Do sprawy ustosunkował się również Jakub Kralka z Bezprawnika, który dysponując swoją wiedzą prawniczą pisze wprost: Serwis Pocket.pl narusza prawa autorskie PolygamiiGSMmaniak i innych serwisów (…) Przede wszystkim jednak naruszenie praw autorskich daje możliwość dochodzenia zadośćuczynienia oraz odszkodowania.

Takie rzeczy zdarzają się niestety nagminnie. Sam byłem ofiarą podobnego procederu. Kilka lat temu moje teksty ukazywały się nie tylko na stronie na której pisałem, ale również na jakimś  onetowskim blogasku. Jednak sprawa Pocket.pl jest o niebo poważniejsza. Bo o ile ja przymknąłem na to oko, a jegomościowi szybko się to znudziło, to tutaj ktoś ewidentnie chce zarobić na pracy innych.

Mam ogromną nadzieję, że przedstawiciele wymienionych serwisów internetowych sprawnie wyegzekwują swoje prawa.


Autorem materiału jest Dariusz Filipek.


Posłuchaj nas!