Po Lime i Hive do Warszawy wjechał CityBee. Czym się wyróżnia i czy jest miejsce dla kolejnych?




Po Lime i Hive do Warszawy wjechał CityBee. Czym się wyróżnia i czy jest miejsce dla kolejnych?

Opublikowano 3 tygodnie temu -


CityBee może być Wam znany, ponieważ firma ta już od ponad pół roku udostępnia w Warszawie samochody dostawcze za zasadach carsharingu. Wczoraj do floty CityBee dołączyły hulajnogi elektryczne w dobrej cenie i w ograniczonym obszarze, co wbrew pozorom jest dużym plusem. Pytanie tylko, czy na warszawskim rynku jest miejsce na kolejnego gracza?

Bum elektrycznych hulajnóg trwa w najlepsze i nic nie wskazuje, aby mógł się wkrótce skończyć. Raptem rok temu Lime wystartował we Wrocławiu, a dziś mamy premierę trzeciej firmy na warszawskim rynku. Czym się różni na tle innych oraz ile kosztuje?

CityBee

Choć na rynek hulajnóg elektrycznych w Polsce firma wchodzi jako trzecia, nie oznacza to, że mamy do czynienia z małym graczem. CityBee jest pionierem carsharingu w Europie Środkowo-Wschodniej, który od ponad pół roku umożliwia szybkie i tanie wypożyczenie auta dostawczego. Firma może się też pochwalić pierwszeństwem wprowadzenia hulajnóg np. w Wilnie.

W Warszawie działa już 400 sztuk hulajnóg i w najbliższym czasie pojawi się ich drugie tyle. Będą to dobrze znane nam modele Seagway Ninebot ES4, a więc te same co Hive oraz część Lime. Są to sprawdzone modele o bardzo dobrych osiągach.

Wynajem będzie odbywał się za pomocą tej samej aplikacji jak przy autach dostawczych i podobnie jak u konkurencji będzie wymagał podłączenia karty płatniczej.

Obszar i Cena

Na razie obszar działania aplikacji ogranicza się do Śródmieścia, Woli, Ochoty i Mokotowa, a więc jest mniejszy niż u konkurencji. Co dobre to fakt, że nie będzie można zostawić hulajnogi poza tym obszarem. Założenie jest takie, że hulajnogi powinny służyć do krótkich przejażdżek. Często jednak widzę ten środek transportu 5-8 km od granic obszaru. Moim zdaniem ograniczenie strefy pozwoli nad hulajnogami nieco zapanować.

Za frajdę jazdy hulajnogą elektryczną trzeba będzie zapłacić 2,50 zł na start + 0,45 zł za każdą minutę jazdy. Jest to zatem tyle samo co za wspomniany Hive.

Nie wiem, czy wprowadzenie kolejnej firmy microsharingu hulajnóg w Warszawie jest potrzebne, tym bardziej że na tle innych ta nie wyróżnia się niczym szczególnym. Już teraz mam wrażenie, że podobne sprzęty stoją na niemal każdym skrzyżowaniu. Idea pozostawiania ich w wyznaczonym terytorium jest dobre, ale czy wystarczy, aby zabłysnąć?