Po co pisać, skoro można podyktować?

Po co pisać, skoro można podyktować?

Opublikowano 12.06.2018 20:51 -


Na co dzień piszę dużo. Naprawdę dużo. Bywa, że pracuję nad kilkoma typami tekstów jednocześnie. Piszę w mojej „głównej” pracy i w pracach „pobocznych”, piszę w ramach studiów doktoranckich (i to nie tylko doktorat, a może: przede wszystkim nie doktorat) i w wolnych chwilach też piszę ­– recenzenckiego bloga albo teksty artystyczne, prozatorskie. Trochę tego w każdym razie jest. Trochę za dużo. Zwłaszcza, gdy przychodzi do poprawiania swoich błędów.

Klasyczna zasada piszących mówi, żeby pozwalać swoim tekstom odpocząć. Po tygodniu na tekst patrzy się już zupełnie innym okiem. Nie płynie się po nim w rytm wspomnień słów, które chciało się napisać, lecz czyta się go jak coś obcego, bez podpowiedzi podświadomości.

Sęk w tym, że posiadanie tygodnia na odpoczynek dla tekstu, to w dzisiejszych czasach często luksus. Wszyscy chcą czegoś na teraz, na już, za godzinę, do wieczora, na wczoraj. Działania mózgu się jednak nie przeskoczy. Czytanie swojego tekstu zaraz po jego napisaniu jest po prostu nieefektywne. I tak zostaną jakieś literówki, pominięte lub nadprogramowo wstawione przecinki itp.

Z pomocą od lat przychodzi mi tutaj Speech2Go, który generuje tekst na mowę dzięki syntezatorowi. Elektroniczny głos akcentuje wyraźnie każde możliwe potknięcie. Z samej jego intonacji daje się wyłapać interpunkcyjne niuanse, zaś brzmiące niewłaściwie wyrazy wskazują na zagubione końcówki, literki „zjedzone” w innych częściach wyrazów lub słowa w zdaniach w ogóle pominięte. Program posiada też opcję zapisywania audio w mp3, dzięki czemu można szybko przetransponować na dźwięk i przenieść plik audio np. na telefon. Efekty researchu do zapoznania się w trakcie joggingu? Proszę bardzo! Speech2Go to jednak program płatny (choć raptem 89 złotych). Istnieją jednak jego darmowe odpowiedniki.

Jednym z nich jest eReader Prestigio na Androida. W założeniu podstawowym to przede wszystkim czytnik ebooków, ale dzięki obsługiwaniu wielu formatów oraz syntezatora głosu można wykorzystywać go dokładnie tak samo jak Speech2Go. W pewnym sensie jest nawet przyjemniejszy w obsłudze, bo umożliwia nie tylko robienie zakładek i stopowanie czytania w dowolnym momencie, ale też powrót do tychże zakładek po zamknięciu programu. Przyznaję, że często wykorzystuję ten program do nadrabiania literackich zaległości (gdy nie mają profesjonalnych audiobooków) i słucham co mniej skomplikowanych fabuł np. podczas gotowania czy sprzątania.

Ostatnio testuję SpeechTexter – program przeglądarkowy umożliwiający dyktowanie tekstu komputerowi. Na początku obawiałam się, że użyteczne może to być tylko w teorii, ale okazało się, że odpowiednio głośne, wyraźne i wolne mówienie przynosi naprawdę sensowne efekty. No i przy okazji robi się ćwiczenia logopedyczne. SpeechTexter to program idealny dla pracoholików, którzy chcieliby wykorzystać każdą minutę swojego – i tak niewystarczającego – czasu. Czyli dla mnie.

Warto jednak pamiętać, że żadne programy nie zastąpią wartości obcowania ze słowem pisanym oraz rozwijania ogólnie pojmowanych umiejętności posługiwania się językiem. A przynajmniej mam taką nadzieję, bo inaczej na pewno zostanę bezrobotna.

Wieści z Rozładowani.pl