Po co komu remastery gier?




Po co komu remastery gier?

Opublikowano 6 miesięcy temu -


Nie rozumiem, dlaczego wciąż powstają remastery wielkich tytułów. Myślałem, że manię na odgrzewane kotlety mamy już za sobą. Rozumiem, że przy obecnym nasyceniu rynku gier komputerowych lepiej jest odświeżyć znany tytuł, niż tworzyć nowy. W końcu zastrzyk gotówki z portfeli starych wyjadaczy na pewno spotka się z uznaniem inwestorów na kolejnym podsumowaniu roku fiskalnego.

BilzzCon w 2018 roku przyniósł falę rozczarowania. „Diablo IV” nie będzie, za to pojawi się w tej serii wersja mobilna. Spółce Activision-Blizzard mocno się dostało. Na szczęście zapowiedzieli powstanie „Warcraft III: Reforged”, czyli odświeżonej wersji tej kultowej produkcji. Jako gracz nie rozumiem jednak, po co to robią. Jasne, na pewno stworzenie kolejnej odsłony serii byłoby sporym wyzwaniem.

Musieliby wziąć pod uwagę mnóstwo zmian w uniwersum „Warcrafta”, ale, jako fan tych produkcji, chciałbym, aby twórcy podjęli takie ryzyko. Dla mnie wydawanie remasterów ma wyłącznie uzasadnienie biznesowe. Na pewno wielu graczy pamiętających ten tytuł połasi się na zakupienie odświeżonej wersji. Słupki wzrosną, inwestorzy będą pocieszeni. Ale czy odbiorcy uruchomią taki remaster? To już zupełnie inne para kaloszy…

Zapowiedź prac nad nowymi wersjami gier z serii „Command & Conquer” uważam z kolei za nieśmieszny żart. Zapytanie: „Adrianie, dlaczego?! „Red Alert” Ci się nie podobał?! „Tiberian Dawn” nie lubiłeś?! Co z Tobą?!”. Nic, wszystko w najlepszym porządku.

Jako fan RTSów kocham te gry i zarwałem przy nich wiele nocy. Szczególnie z uwagi na niekoniecznie dobrze zaprojektowane poziomy, jedne zbyt proste, a inne zbyt trudne. Jednak zawsze dawałem sobie z nimi radę. Do tego stopnia kocham serię „Command & Conquer”, że wciąż mam zainstalowane „C&C: Ultimate Collection”. W skład tego zestawu wchodzą wszystkie tytuły wydane pod tym szyldem razem z dodatkami.

Jeżeli myślicie o tworzeniu gier, to Game Off może być świetnym doświadczeniem

Myślicie, że Electronic Arts zaktualizowało te gry tak, żeby działały bez problemów pod Windowsem 10? Nie. W życiu. Żeby uruchomić starsze części, trzeba posiłkować się poradami z Internetu, a nawet instalować modyfikacje stworzone przez społeczność. Nie ma komu zrobić porządku w istniejącym już produkcie, ale znalazły się pieniądze na tworzenie odrębnej, odświeżonej, kolekcji. Nie trafiłem nigdzie na jasne stwierdzenie, że remastery znajdą się w „C&C: Ultimate Collection.”

Znając EA powstanie „C&C: Remaster Ultimate Collection”, a klienci, którzy kupili poprzednią wersję, będą sobie mogli zostawić ją na pamiątkę.

Remastery wcale nie służą utrwaleniu historii gier komputerowych w umysłach młodych odbiorców. Oni inaczej myślą o cyfrowej rozrywce, mają zupełnie inne nawyki i oczekują innego poziomu trudności. Moim zdaniem, w kwestii pielęgnowania historii, znacznie lepszą robotę wykonuje GoG. Przedzierają się przez prawne dżungle, zdobywają licencje wydawnicze na stare i często zapomniane tytuły.

PlayStation 5 – co już wiemy?

Warto także wspomnieć o tym, że dbają o to, aby oferowane przez nich produkty działały na najnowszym Windowsie. Od razu, bez konieczności instalowania łatek przygotowanych przez fanów danego tytułu. Na przykładzie Electronic Arts widać, że to wcale nie jest takie oczywiste.