Po 6 latach przekroczyłem 2000 tekstów na DailyWeb - dawka przemyśleń | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Po 6 latach przekroczyłem 2000 tekstów na DailyWeb - dawka przemyśleń

Opublikowano 12 miesięcy temu - 2


Pamiętam ten dzień. Jarałem się jak pochodnia wszystkim co było związane z programowaniem. Pierwsze skrypty, pierwsze narzędzia i ukochane połączenie PHP i MySQL. To był jednak już ten czas, kiedy wiedziałem, że zawodowym programistą nie będę, mimo tego, że skończyłem studia właśnie w tym kierunku. Chciałem jednak chłonąć problematykę programowania, rozwiązywać kolejne problemy, żyłem tym - ale tylko hobbystycznie. W międzyczasie pojawiło się sporo przemyśleń, spostrzeżeń, dlatego też pomyślałem, że założę bloga. I tak się zaczęło.

Hello world

Właściwie kończąc studia, miałem okazje dostać swoją pierwszą pracę jako programista. Technologia mi kompletnie obca, bo połączenie TCL + JavaScript. Tej drugiej szczerze nienawidziłem, bo zawsze zabierałem się do niej jak pies do jeża. Właściwie to byłem zdziwiony, że zostałem przyjęty. Firma dość renomowana, a ja doświadczenia komercyjnego właściwie brak. Ot tyle co zdołałem przygotować proste kalkulatory, czy proste narzędzia... w PHP. Niemniej bardzo się cieszyłem na taką okoliczność, było tak jak sobie wymarzyłem. Kariera programisty, jeszcze w trakcie studiów.

...tak się zrodził blog

Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. To nie było to samo programowanie, co po godzinach, w zaciszu domowym. Tu był ten sam kod, tu były deadliny i szybki efekt znudzenia. Do tego technologia, której przyswajanie przychodziło dość ciężko. Nie sprawdziłem się, a po tym doświadczeniu wiedziałem, że programowanie muszę zostawić sobie jako pasję. Poszedłem w zupełnie innym kierunku, ale miłość do technologii WWW pozostała. Chciałem dalej się edukować, śledzić trendy i dzielić się doświadczeniami. I co? I tak założyłem lubik.info, który kilka lat później przerodził się w DailyWeb, w kształcie którym doskonale znacie.

Dzisiaj przypadkiem zauważyłem, że pękło 2000 wpisów, przez ten cały okres. To niesamowite, że minęło już 6 lat. Daje to:

  • 333 wpisy rocznie
  • niespełna 28 wpisów miesięcznie

W całej tej pogoni czasem trzeba przystanąć i dobrze się rozejrzeć. Kiedy sobie to uświadomiłem jak wielka to liczba, zamurowało mnie. Tak wiele poświęconego czasu, spora dawka wyrzeczeń. Ileż to razy zmuszałem się, by podnieść się z kanapy i usiąść wieczorem do komputera i przygotować wpisy na kolejny dzień, zaplanować publikacje, zmęczyć członków zespołu, by biegli ze mną w tym samym kierunku. Kawał czasu i kawał poświęceń, ale przede wszystkim cała masa frajdy.

Gdzie ten sukces?

Mówią, że sukces jeśli ma przyjść, to powinien pojawić się po 2 latach. W przypadku samego DailyWeb minęło nieco więcej, ale ja ciągle wierze że się uda. Znajomi każą puknąć mi się w czoło, uświadamiając mnie, że sukces już przyszedł. Satysfakcjonujący ruch, zgrany zespół, któremu w końcu mogę wynagradzać poświęcony czas, coraz większa rozpoznawalność. To prawda, bardzo mnie to cieszy, ale ciągle są kolejne cele do zdobycia, ciągle nowe pomysły co można jeszcze zrobić i cały ten pęd sprawia ogrom satysfakcji i frajdy. Kiedyś kamieniem milowym było dla mnie zdobycie 200 lajków na fejsbuku, a co teraz jest dla mnie króliczkiem, którego gonie? Inwestor lub taki ruch na blogu, które wygenerują takie dochody, pozwalające założyć stacjonarną redakcję. Opłacić biuro, stworzyć zespół specjalistów, którym mógłbym wypłacać regularną pensję, tak by mogli być skupieni na DailyWeb. Wierze, że kiedyś się uda, a pewny jestem, że jesteśmy na dobrej drodze.

Tworzenie tekstów?

Z samym pisaniem nigdy nie miałem problemu. Wręcz przychodziło mi to z łatwością. Jednak po takiej dawce regularnego pisania, mogę napisać właściwie elaborat na każdy temat. Ręce same palą się na klawiaturze i ciągle się chce, ciągle jest satysfakcja. Szczerze mówiąc nie wiem czy wynika to z faktu, że jestem niewolnikiem statystyk i uwielbiam przez ten pryzmat oceniać swoją pracę, czy dlatego że piszę i przedstawiam rzeczy, które mnie interesują. Jakie przez ten czas pojawiły się spostrzeżenia?

Nagłówki

Jeśli chodzi o stricte techniczne aspekty, to też mam ich kilka. Oczywiście te podstawowe, to nie da się ukryć, że dobry nagłówek to podstawa. Mimo, że zdarzyło się pewnie kilka clickbaitów, to uwierzcie mi stworzenie czegoś co zachęci do kliknięcia, a z drugiej strony nie robienie z siebie brukowca, to sztuka naprawdę trudna. Bez tego nie uda się, przyciągnąć uwagi, która w całym tym popularnym szumie informacyjnym odgrywa rolę pierwszorzędną.

UX w tekście

Świetnie przedstawił to Adrian Dampc, na którego prelekcje trafiłem w ramach jednego z wydarzeń UXowych w Trójmieście. Udało mi się go nawet namówić, by namiastkę całości przygotował w tekście dla Czytelników DailyWeb:

Copywriting i UX, czyli jak tworzyć angażujące teksty

Nagle teksty stały się czytelne, przejrzyste. Śródtytuły, wzbogacanie treści zdjęciami i nagle długie teksty zyskały nowe życie. Chciało się je chłonąć. Nie bagatelizujcie, przenieście jego porady 1 do 1 w Waszej pracy, tam gdzie to tylko możliwe.

Podstrona vs strona główna

Na blogach technologicznych, ze względu na specyfikę i ogromną popularność chociażby RSS, strona główna właściwie nie istnieje. Cały ruch spływa na podstrony. Oczywiście pomagają w tym także serwisy społecznościowe, w naszym przypadku Twitter czy Facebook 25% ruchu. Do tego gdy dorzucimy 50% ruchu wprost od Google, to robi się ciekawie.

Mógłbym wymieniać więcej tych smaczków, ale chyba poświęcę na niego osobny wpis, by nie uciekać za bardzo od meritum. W całej tej historii najciekawszy i najbardziej zdumiewający dla mnie fakt, to że się nie poddałem. W końcu od zawsze był to dodatkowy obowiązek, któremu trzeba było poświęcić wiele czasu. Wielokrotnie były okazje przez zmęczenie, brak weny i chęci, a ja do tego wszystkiego za osobę cierpliwą nie uchodzę. Do tej pory nie wiem z czego to wszystko wynika, ale póki tak jest, to chyba nawet nie będę dociekał ;-)

Dziękuje

Pewne jest to, że naprawdę lubię to robić i nie zamierzam przestawać. Mimo tego, że czasem teksty mogą sprawiać wrażenie napisanych na siłę, bez polotu i finezji, z błędami, które zdarzają się często. Mam jednak nadzieję, że powstanie drugie tyle, jeszcze lepszej jakości, a Wy będziecie mieli frajdę z ich czytania. Mam nadzeję, że do czasu pojawienia się kolejnych 2k sztuk, będzie mi pomagać armia redaktorów, będziemy mieli inwestora - tak by móc się skupić tylko na tym. Dziękuje, Wam za to, że mnie czytaliście i mam nadzieję, że to nie koniec, a dopiero początek :-)

PS Generując 2000 wpisów, wygenerowałem 5 335 445 znaków. Dacie wiarę?!