Z okazji 10. rocznicy rozpoczęcia działalności Skillshare opublikował nowy wizerunek. Zmieniono nie tylko logo. Nowy Skillshare to także nowa odważna kolorystyka, modny font i nowy sposób komunikacji.

Poprzednie logo nawiązywało do idei wymiany. Mieliśmy do czynienia z sygnetem, w którym znajdowały się dwie dłonie, ułożone w literę „s”. Sygnet prezentował się kiepsko i przywodził na myśl darmowe sety ikon, których setki możesz znaleźć w Internecie. Całość uzupełniał niezbyt wyróżniający się font.

stare i nowe logo skillshare

Nowe logo, a właściwie logotyp, zrywa totalnie ze starą stylistyką. Dostajemy tu nowoczesny font i odważny kolor seledynowy. O ile moim zdaniem poprzednie logo wymagało odświeżenia, o tyle nowy znak kompletnie mi się nie podoba. Modne stało się ostatnio łączenie w logotypach wielkich liter z małymi, co dla mnie jest kompletną porażką. Nazwa firmy, dzięki zastosowaniu takiego zabiegu, wygląda teraz jak ksywka jakiegoś gimnazjalnego hakera – SKiLLSHare. Logo posiada dwie wersje, z czego ta gorsza, z napisem w dwóch liniach, jest wersją podstawową.

skillshare logo animation

Zielone kropki zyskują trochę sensu, gdy przyjrzymy się całej identyfikacji, w której wykorzystano motyw poruszających się ścieżek, pozostawiających kropki na swej drodze. Zdaniem ekipy Skillshare kropki reprezentują kluczowe punkty podróży, podkreślając ważne momenty w procesie i ilustrując ideę, że nie ma określonego początku ani końca podróży. Wpisuje się to w założenie twórców platformy, że sama podróże jest celem, a eksploracja umożliwia odkrycie i spełnienie.

Rebrandingowi towarzyszy hasło „Explore Your Creativity”, które reprezentuje to, o co chodzi w Skillshare: znalezienie siebie. Jednocześnie odnosi się ona do mnogości umiejętności, które możesz poszerzyć w ramach oferty serwisu.

Po dziesięciu latach na rynku platformie Skillshare potrzebne było odświeżenie. Moim zdaniem jednak można było przeprowadzić je nieco lepiej. A Tobie jak podoba się nowy wizerunek Skillshare? Podzielasz moją opinię, czy uznajesz, że Gustaw znów niepotrzebnie marudzi?