Pierwszy Android, który mnie tak bardzo zaskoczył, czyli Samsung Galaxy S6 Edge - pierwsze wrażenia | DailyWeb.pl

Pierwszy Android, który mnie tak bardzo zaskoczył, czyli Samsung Galaxy S6 Edge - pierwsze wrażenia

Opublikowano 2 lata temu - 2


Jako zdeklarowany i mam nadzieję nie całkiem bezkrytyczny fan rozwiązań Apple, raz na jakiś czas ochoczo sprawdzam, co tam u konkurencji słychać. Ostatnio na testach jakiś czas temu był HTC One, który był dość zaskakujący z prostego względu. Zaskoczył mnie tym jak Android prężnie idzie do przodu. Oczywiście diabeł tkwił w szczegółach, ale całkiem przyjemnie korzystało się z tego smartfona. Tym razem przyszedł czas na dość świeżą produkcję od Samsunga, mianowicie Galaxy S6 w wersji Edge. Wiecie co? Ten też mnie zaskoczył.

IMG_3753

Całość trafiła do mnie w większej paczce, wraz z Gear VR i padem. Wrażenia z korzystania z pozostałych sprzętów jeszcze przede mną, dziś jednak kilka pierwszych wrażeń z Samsungowego smartfona. Przede wszystkim, świetna sprawa, że telefon stanowi jedną całość. Mówię tutaj o niewymienialnej w sposób oczywisty baterii. Oczywiście wiem, że się to kłóci pewnie z przyzwyczajeniami fanów gatunku, dla mnie rozwiązanie świetne. Przede wszystkim przy zabawach poprzednimi telefonami ze stajni Samsung Galaxy, miałem dość słabe odczucia a propos tylnej części obudowy. Była ona zawsze skrzypiąca, niestabilna, generalnie nie robiła dobrego wrażenia. Tutaj w SGS6, to uczucie zniknęło, a całość obudowy sprawiało świetne wrażenie, wysokiej jakości wykończenia.

Edge czy nie Edge?

Ogromną atrakcją był zagięty ekran po każdej ze stron. Przyznam, że tego elementu byłem najciekawszy. Początkowo wielki zachwyt, bo np. przy uruchomieniu zdjęć w trybie pełnoekranowym, odnosiłem wrażenie, że zdjęcia się wylewają. To dobre wrażenie trwało do pierwszego momentu, w którym musiałem kliknąć w ikonę/opcję umieszczoną właśnie w okolicach zagięcia. Zdecydowanie mniejszy komfort i właściwie cały czar prysł. Podejrzewam, że to kwestia przyzwyczajenia, ale szczerze mówiąc nie widzę tutaj rozsądnego wytłumaczenia zastosowania takiego ustrojstwa z punktu widzenia komfortu użytkowania. Ponadto przez wylewający się ekran, miałem wrażenie, że traci na tym pewność chwytu telefonu.

Zdjęcia robią robotę

Pierwsze zabawy aparatem też spowodowały wiele radości. Mój iPhone 5S nie umywa się jakościowo do zdjęć od konkurenta. Naprawdę całość robi wrażenie. Kolory ekranu jak to zwykle bywa w Samsungu, cukierkowe, ale także wywołujące efekt wow. Co ważne stoję przed dylematem wyboru nowego telefonu (iPhone) i z założenia miała to być wersja plus. Jednak po pierwszych zabawach Samsungiem, coraz bardziej się skłaniam do mniejszego odpowiednika (iPhone6/6s).

A co z baterią?

Zaskakuje także akumulator, który pomimo pierwszej wpadki (rozpakowany telefon z 30% baterii, zszedł do 5% po kilku minutach), wydaje się działać zdecydowanie wydajniej niż w przypadku mojego ajfona. Póki co testy trwają, a pierwsze wrażenia są naprawdę niezłe. Zaskakująco dobre wykonanie, które moim zdaniem może konkurować z jakością znaną z ajfonów (God Bless You Samsung - za niewymienialną baterię). Sam jestem ciekawy co będzie dalej, póki co samo urządzenie po pierwszych zabawach bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.