Pierwsza gra w którą grałem? Nie jestem pewien, ale to lista moich kandydatów

Pierwsza gra w którą grałem? Nie jestem pewien, ale to lista moich kandydatów

Opublikowano 27.08.2018 11:36 -


W sumie zbierałem się do tego wpisu dość długo. Idea wzięła się wprost z Twittera, kiedy jeden z dużych brandów sprzedających sprzęty komputerowe, zapytał: jaka była Twoja pierwsza gra, w którą grałeś? Po przeczytaniu pytania wpadłem w otchłań wspomnień i sentymentów.

W sumie ciężko stwierdzić, która to mogła być, gdyż wiele ich pamiętam. Oczywiście każda z nich, to ogromna frajda i przyjemność, ale niestety nie na własnym komputerze. Ten pojawił się stosunkowo późno, gdyż generalnie moja rodzina majętna nie była, a wiadomo, że w latach 90tych kupno komputera, to z pewnością był spory wydatek. Mimo oczywiście moich ciągłych lamentów, próśb i zastraszania rodziców, Ci wychodzili z założenia, że będę na nim tylko grał, zamiast skupiać się na nauce, co oczywiście w jakimś stopniu z pewnością miałoby miejsce.

Oczywiście negowałem to do skutku!

Wszystkie gry, w które grałem, to głównie dzięki moim bardziej majętnym kolegom, czasem nawet nauczyciel pozwolił pograć w szkole na informatyce, jak tylko wykonaliśmy wszystko, co w ramach lekcji było zaplanowane. To właśnie z tych zajęć pamiętam jedną z pierwszych gier, które miałem okazje grać:

UGH! (1992 rok)

Jeśli Twoja młodość ma się wkrótce skończyć (naukowcy mówią, że granica młodości kończy się w wieku 36 lat), a przede wszystkim jarałeś się komputerami i grami w dzieciństwie (kto się nie jarał?!), to pozycja którą na pewno znasz. Realia osadzone w czasach prehistorycznych, kiedy jednak panowie jaskiniowcy potrafili odnaleźć sposób na latanie.

Za pomocą niewielkiego helikoptera, Twoim zadaniem było przewożenie swoich klientów w odpowiednio zadane przez nich jaskinie, oznaczone numerkami. Oczywiście należało robić to dość sprawnie i w przemyślanej kolejności, żeby nikt nie musiał na Ciebie czekać. Taki wirtualny uber, osadzony w czasach prehistorycznych. Przednia zabawa na wiele godzin. Niestety nie pamiętam jak daleko udało mi się zajść, wiem jednak, że naprawdę uwielbiałem tą grę, nie mam pewności jednak czy to pierwsza produkcja w którą grałem, tak mogło być. No chyba, że...

River Raid (1982 rok)

To najstarsza gra w moim zestawieniu i z pewnością jedna z pierwszych, w które grałem. Klasyka gatunku na Commodore64. To chyba moja ulubiona gra z tego sprzętu.

Ten magiczny dźwięk, kiedy ostatkiem swojego baku wlatywałeś na element, który pozwalał uzupełnić bak i lecieć dalej... frajda ogromna, ale jeszcze większa trudność!

Disney's Alladin (1993 rok)

Pamiętacie? O mamo! Graliśmy u kolegi zawsze w kilka osób, do pierwszego deada. Jedni byli lepsi, inni gorsi, ale tą grę pamiętam jako jedną z fajniej dopracowanych, wzbudzającą tonę emocji. Była ona zdecydowanie jedną z pierwszych, w jakie przyszło mi grać i spędzić połowę dzieciństwa.

Niech Was nie zwiedzie gameplay, gra była naprawdę trudna! Walka wręcz, zbieranie i rzucanie jabłek, esencja gier platformowych. Główna pozycja wszystkich spotkań u sąsiada z trzeciego piętra. Oczywiście w przerwach na bieganie po podwórku.

Fifa international soccer (1993 rok)

Klasyka gatunku! Nie było mi dane wiele w nią grać, a nawet jeśli zdarzyła się okazja, to inne gry były bardziej wciągające. Niemniej nie zapomnę uciekania przed sędzią, żeby nie dostać kartki (sędzia gonił Cię przez cały czas, żeby pokazać kartonik, jednak póki się nie zatrzymałeś, to nie mógł tego zrobić #FUN).

Innym świetnym ficzerem było blokowanie bramkarza. Wystarczyło stanąć przed nim i wciskać w opór spację. Wówczas w sprawny sposób, podczas wybicia piłki, działa się magia i... strzelałeś bramkę z główki.

WWF Wrestlemania: The Arcade Game (1995 rok)

Ta gra pojawiła się już nieco później, spędziłem na pewno 1996 rok grając właściwie tylko w nią, jak tylko lądowałem przed komputerem, swojego sąsiada z przeciwka. Objadaliśmy się mrożonymi truskawkami i właściwie graliśmy na przemian w WWF Wrestlemanie i Olympic Soccer Atlanta.

Frajda była ogromna, tym bardziej, że można było grać na dwóch. To chyba jeden z tytułów, który zapadł mi najbardziej w pamięć, po niezliczonych godzinach spędzonych przy tej grze. Ona się nigdy nie nudziła, serio. Ulubiona postać? THE UNDERTAKER, chociaż Doink the Clown też robił robotę.

Sensible World of Soccer 94/95

To także osobny przedmiot kultu. Właściwie moje pierwsze fascynacje światem gier, które stawiają Cię w roli managera piłkarskiego. Musisz więc sprawnie przeprowadzić drużyne przez mecze, zapanować nad jej składem (transfery!), a to wszystko umożliwiał Sensible World of Soccer.

Pamiętam, że można było wyniki oddać komputerowi do wylosowania lub zwyczajnie rozgrać grę. Niestety nigdy nie umiałem sterować piłkarzami na boisku, jakaś kosmiczna trudność!

To dość zabawne, bo w zasadzie miałem dodać tutaj raptem 2-3 tytuły, a z każdym kolejnym przypominały mi się jeszcze to inne gry, które pochodzą wprost z mojego świata pierwszych fascynacji grami. Mam jednak swojego faworyta, który najpewniej stanowi pierwszy tytuł ever, w który miałem okazje grać. Pamiętam to doskonale, bo uwielbiałem odwiedzać moją ciocię, której syn, a mój kuzyn miał komputer!

Co ważne, bardzo często go nie było, więc sprytnie pytając o pozwolenie na uruchomienie komputera (wcześniej podpatrzyłem od starszego kuzyna), oddawałem się przyjemności grania w...

Electro Body (1992 rok, polska produkcja!)

Kiedy zacząłem odkopywać informacje, skąd ta gra się wzięła - oniemiałem. Okazuje się, że to w pełni polska produkcja, co tym bardziej mnie cieszy. Wychodzi na to, że miałem patriotycznego nosa co do tego, w co powinienem najpierw zagrać.

Chodzisz gościem, który wygląda jak Robocop, strzelasz do potworków i zbierasz przedmioty. Chyba prościej się nie da? Uwielbiałem tą grę i uśmiecham się do siebie na myśl, o tych wszystkich wspomnieniach, które z tym tytułem są związane. Miałem wtedy najpewniej 8-9 lat, czyli lata świetlne temu.

Electro Body, na rynku anglojęzycznym znana jako Electro Man – komputerowa gra platformowa wydana w Polsce w 1992 roku na system DOS przez studio xLand. Na rynek amerykański gra została wprowadzona przez Epic MegaGames w 1993 roku.  Autorami Electro Body byli Maciej Miąsik oraz Janusz Pelc – współwłaściciele firmy xLand, rzeszowscy programiści i twórcy gier komputerowych pracujący wówczas w Krakowie. W tworzeniu gry brali udział także producent Marek Kubowicz oraz twórca muzyki Daniel Kleczyński. Electro Body uważana jest za pierwszą profesjonalnie wydaną polską grę na komputery PC; zdobyła ona dużą popularność w Polsce i doczekała się wydania za granicą przez dużego dystrybutora[3]. W wiele lat po wydaniu określano ją mianem „kultowej”. Od 2006 roku dostępna jest jako freeware.

Za tytuł odpowiedzialne jest xLand, za którym stał wówczas m.in. Maciej Miąsik. Tutaj nasz nadworny, redakcyjny guru od świata gier i developmentu gier - Adrian uświadomił mnie, że Pan Maciej ma status lokalnej gwiazdy, w polskim świecie GameDev, a to mnie jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu, że nie ma przypadków, że padło właśnie na tą grę.

Piękne wspomnienia, wiem też, patrząc na dane demograficzne Was, Czytelników DW, że wielu z was może patrzeć na te wszystkie gry z wielkim zdziwieniem, w co kiedyś dinozaury grały, ale druga najmocniejsza grupa wiekowa na DW na pewno wie o czy pisałem, prawda?

--

Jakie były Wasze pierwsze tytuły, nad którymi spędzaliście wolny czas, kiedy nie skakaliście po trzepakach?

Wieści z Rozładowani.pl